W świecie wirtualnej rzeczywistości. Część 6 - Implozja czasoprzestrzeni

W świecie wirtualnej rzeczywistości. Część 6 - Implozja czasoprzestrzeni

Dla wielu ludzi VR (ang. virtual reality) to ciągle science-fiction. Niech zatem wstępem do tego artykułu będzie jedno z najbardziej charakterystycznych zdań tego gatunku: Przestrzeń: ostateczna granica. Oto podróżnicy USS Enterprise. Kontynuują misję odkrywania nowych światów, poszukiwania...

...nowego życia i nowych cywilizacji, aby śmiało iść tam, gdzie nie doszedł jeszcze nikt.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

To oczywiście Star Trek. Przestrzeń ma bardzo wiele definicji, o których na szczęście większość z nas nie musi myśleć każdego dnia. Wystarczy, że w niej przebywamy. Wchodzimy z nią w interakcje. Przemierzamy ją i mijamy zbiory elementów, które są w niej umieszczone. Co czujemy? Jesteśmy zadowoleni z tego, gdzie jesteśmy, czasami marzymy, żeby być gdzieś indziej. Najczęściej jednak się nad tym w ogóle nie zastanawiamy. To przecież naturalne.

Rzeczywistość wirtualna to również przestrzeń, ale zamknięta w formie aplikacji, napisana w formie kodu. Przestrzeń umieszczona w liczbowych układach, którą podaje się w megabajtach, a nie metrach kwadratowych. To trochę jak “Matrix” - w VR nasz umysł przebywa w innym świecie. Warto wspomnieć, że jest tutaj pewien językowy trop, z którego nie zdajemy sobie zwykle sprawy: ilekroć rozmawiamy lub piszemy o czymś “wirtualnym”, odnosimy wrażenie, że mówimy o czymś sztucznym, o atrapie. Tymczasem, zarówno angielskie, jak i polskie definicje, dość jednoznacznie opisują “wirtualność” jako: istniejący w rzeczywistości lub mogący zaistnieć; tak realistyczny, że wydaje się rzeczywisty; something that is almost true. Wszystko to nadaje wspomnianemu określeniu niebywałego znaczenia i sprawia, że postawienie znaku równości pomiędzy “wirtualnym” a “rzeczywistym”, nie będzie dużą przesadą. To fakt, który dla osób zajmujących się wykorzystaniem VR w swoim biznesie, powinien mieć ogromne znaczenie. Dlaczego? Sposób oddziaływania VR na klienta, konsumenta będzie równie intensywny, jak w przypadku jego rzeczywistego kontaktu z przestrzenią, z tą przewagą, że cyfrowy świat możemy dowolnie kształtować, wzmacniać, udoskonalać.

To, co odróżnia VR od innych mediów, to “pragnienie przebywania”. Nie chodzi o ucieczkę. Większość z nas jest zadowolona z otoczenia, w którym przebywa. Oczywiście, to kwestia przyzwyczajenia (przyzwyczajenia do bezpieczeństwa), swojskości i pewnej więzi emocjonalnej. Nie przeszkadza nam to jednak w dywagacjach, co czulibyśmy będąc gdzieś indziej? Czasami wystarczy mały krok w boczną uliczkę, aby poznać lepiej samego siebie. Właśnie wirtualna rzeczywistość daje nam możliwość przebywania w innym wymiarze naszego życia, kiedy możemy zaangażować się emocjonalnie i swobodnie przemierzać nową przestrzeń. Tego nie da się opisać - trzeba się w nią zanurzyć i chwilę tam pozostać.

Jak można to odnieść do biznesu? Wizualizacje, które tworzone i prezentowane są z myślą o VR, mogą dotyczyć medycyny, urbanistyki, archeologii, sztuki, astronomii itd., ale pod kątem użyteczności, największe atuty odkrywają w obszarze prezentacji obiektów architektonicznych i ich wnętrz. Przykładem może być reklama i sprzedaż powierzchni komercyjnej, za pośrednictwem tych właśnie narzędzi. Dlaczego? Bo żadne inne medium nie jest w stanie zaproponować podobnego rozwiązania - sposobu prezentacji. “Proszę zobaczyć plan”, “proszę sobie wyobrazić”, “mamy tu kilka zdjęć” - takie zwroty odchodzą do lamusa. W zamian dostajemy przestrzeń wypełnioną przedmiotami, w której czujemy się tak swobodnie, że nie mamy potrzeby uświadamiać sobie czegokolwiek. Nie musimy mieć pewności, że ta przestrzeń znajduje się obok nas - myślimy tak i to wystarcza.

Możemy nawet zrobić więcej: w tle umieścić dźwięki znanych i lubianych utworów, pora dnia i światło padające przez okna najlepiej oddają walory architektoniczne bryły, w środku jest mnóstwo ludzi albo zupełnie pusto. Chodzi o zbudowanie sytuacji przestrzennych, które instynktownie przypadają ludziom do gustu. Możliwości, jakie oferuje VR w obszarze architektury, to innowacja, która bardzo dużo ułatwia potencjalnym inwestorom oraz zwykłym klientom. Zamiast oglądać fotografie, możemy przebywać w przestrzeni, która istnieje jedynie na płaszczyźnie dwuwymiarowego rysunku architektonicznego.

Oczywiście, po części rezygnujemy z indywidualnej wyobraźni, ale nie sprzedajemy przecież obietnic szczęścia. Oferujemy rzeczywistość, którą - co paradoksalne - najlepiej pokazać przez narzędzia wirtualne.

Wielkie centra handlowe, biurowce, powierzchnie magazynowe, apartamenty - deweloperzy i pośrednicy zaczynają dostrzegać, że symulacje VR to niewątpliwie godne uwagi narzędzie wspomagające sprzedaż. To obszar rynku, który zachowuje się w tym momencie, jak rynek dóbr luksusowych. Jest niszą wartą miliardy dolarów.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij