Firma inspirowana porażką

Firma inspirowana porażką

O biznesach inspirowanych pasją napisano już niejedną książkę. Niejeden spec od marketingu i PR prowadził warsztaty na temat tego, jak własne hobby przekuć w dobrze prosperującą firmę.

O innym fenomenie mówiło się dotąd niewiele – porażkach w życiu prywatnym, które popchnęły przedsiębiorców do przekucia złej passy w spektakularny sukces. Ci, którym się udało, twierdzą zgodnie – czasem trzeba odbić się od dna, by znaleźć się na szczycie.

Mój pierwszy „fakap”

Wpadki, faile i nieudane projekty zaczynają być w cenie. Nie chodzi o to, by je popełniać, ale raczej o to, by wyciągać z nich wnioski, a sam fakt popełnienia błędu (nawet spektakularnego) przestaje być traktowany jako podwód do wstydu. W Polsce coraz większą popularnością zaczynają cieszyć się wydarzenia z cyklu FuckUp Nights – seria spotkań, podczas których uczestnicy opowiadają, zadają pytania i w swobodnej atmosferze dyskutują nad niepowodzeniami biznesowymi. „Porażka to coś normalnego. Nawet najlepsi przedsiębiorcy czasem kończyli na tarczy, zanim osiągnęli sukces. Wierzymy, że niepublikowane, nierozpowszechniane dotąd historie niepowodzeń uczą więcej niż historie z happy endem” – przekonują organizatorzy polskiej edycji. Pierwsza noc FuckUpów odbyła się Meksyku w 2012 roku i szturmem podbiła serca przedsiębiorców. Spotkania organizowane są co miesiąc w ponad 40 krajach świata, przyciągając ludzi, którzy chcą odrzucić piętno związane z niepowodzeniami i zacząć o nich głośno mówić. Ale nie tylko. Chcą także zainspirować się i wykorzystać je jako trampolinę do sukcesu.

Biznes z otyłą przeszłością

Przygotowując ten tekst, rozmawiałam z wieloma przedsiębiorcami. Jedna z historii zainspirowała mnie szczególnie. Monika Honory to kobieta, która może stanowić doskonały przykład na to, że początkiem czegoś wielkiego może stać się nie tylko porażka zawodowa, ale także dramaty w życiu prywatnym. Paradoksalnie, dzięki życiu pełnemu bólu, smutku i otyłości (przez całe swoje życie ważyła solidnie ponad 100 kilogramów) odniosła sukces w biznesie. Przez długie lata walki z dodatkowymi kilogramami, Monika Honory zebrała cenny bagaż doświadczeń. Setki tzw. „diet – cud”, które wypróbowała na własnej skórze, omal nie doprowadziły jej organizmu do skrajnego wycieńczenia. Oczekując natychmiastowych rezultatów, doznawała kolejnych rozczarowań. To, co oferował rynek, okazywało się niezdrowe, a przede wszystkim - nieskuteczne. Były wzloty i upadki, euforia i chwile załamania. Poczucie bycia gorszym, mniej atrakcyjnym i brzydszym od innych pogłębiało się po każdej diecie i wraz z następnym efektem jo-jo. Opracowała autorski programu odchudzający, zrzuciła 40 kilogramów, odchudziła męża, znajomych i zauważyła, że jej metoda działa. A skoro działa, to… 

…trzeba uruchomić gen przedsiębiorczości

Co to oznacza? Odrzucenie schematu, analizę rynku i  skok na głęboką wodę – dokładnie to, co każdy przedsiębiorca robi na pewnym etapie swojego zawodowego życia. Monika, budując markę, postanowiła postawić przede wszystkim na własne doświadczenia i tym odróżnić się od innych produktów pojawiających się na rynku. Ogromna wiedza (ukończone studia MBA) i współpraca z lekarzami dały jej solidną podstawę do dalszego działania. Od podstaw analizowała składy produktów, działanie diet i zalecenia dietetyków. Przestudiowała tony lektur, odbyła też wiele godzin konsultacji z lekarzami. Ogromna praca nad sobą i zarazem rozwijanie swojej pasji zaczęły przynosić rezultaty. Napisała autorski – i jednocześnie – nowatorski - program odchudzający o nazwie „Przemiany wg Moniki Honory”. Obecnie zainteresowanie jej osobą i programem sięga zenitu – Monika pojawia się regularnie w telewizji, radiu oraz na łamach prasy kobiecej. Autorka „Przemian” jest też bardzo aktywna w mediach społecznościowych, pozostając w stałym kontakcie z osobami korzystającymi z jej programu. „Jestem kobietą z otyłą przeszłością – powiedziała mi podczas rozmowy. „Kobietą, którą liczne porażki w życiu prywatnym nauczyły pokory, siły i… wdzięczności. Gdyby nie porażki w życiu, nie byłabym zawodowo tu, gdzie teraz jestem”. Monika planuje nadal rozwijać markę. Jest w trakcie przygotowywania kolejnej książki oraz płyty DVD z ćwiczeniami dla osób walczących z otyłością. „Kiedyś zatrzymywał mnie balast ciała. Teraz nic nie jest w stanie tego zrobić”.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij