Legalne czwartki: Nic niewarty pomysł i jego kosztowna ochrona

Legalne czwartki: Nic niewarty pomysł i jego kosztowna ochrona

Często spotykam się z opinią, że sam pomysł wart jest 0 pln. Nie zaprzeczam.

Niektórzy zadają się jednak usprawiedliwiać tym fakt inspirowania się cudzą pracą.  Jest również prawdą, że idei, pomysłów, stylów, nie należy monopolizować (a taki może być skutek objęcia ich ochroną z tytułu praw własności intelektualnej), bo to by zatrzymało rozwój czegokolwiek. Jednak zazwyczaj „kradzież pomysłu” nie następuje w wyniku pracy niezależnych pomysłodawców/dwóch niezależnych od siebie grup pomysłodawców, rozwijających równolegle swoje kampanie marketingowe czy inne projekty, oparte na podobnym albo tym samym pomyśle i w oparciu o zdrową, uczciwą konkurencję. Wręcz przeciwnie. Istnieją również sytuacje natury obiektywnej (np. utrata zdolności patentowej wynalazku w stosunku do której konieczne jest spełnienie przesłanki nowości), kiedy trzeba znaleźć sposób na ochronę pomysłu, chociażby ze względów ekonomicznych (w końcu kosztowne prototypowanie etc. musi się zwrócić). W każdym jednak razie nie ulega wątpliwości, że często pomysł trzeba chronić. Jak?

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Zanim przejdziemy do konkretnych regulacji prawnych, ustalmy sobie dwie kwestie. Po pierwsze, nie można zastrzec (opatentować, zarejestrować jako wzoru użytkowego, a tym bardziej wzoru przemysłowego) planów, zasad i metod dotyczących działalności umysłowej lub gospodarczej. To samo dotyczy programów komputerowych i jeszcze kilku innych wytworów intelektu/obiektów. Po drugie, tak lubianej ochronie prawnoautorskiej nie podlegają wszelkiego rodzaju pomysły, koncepcje metody działania czy procedury. Wynika, to z tego, że (cytując orzecznictwo) w przeciwieństwie do tak rozumianego utworu stoją natomiast pomysły (idee), które nie zawierają w sobie sposobu wyrażenia. Wśród nich powszechnie wymienia się pomysły na kampanię reklamową.

Ważne jest więc, żeby prowadząc agencję, ale też każdy inny biznes, uświadomić sobie te ograniczenia (że, niejako paradoksalnie, nie każdy wytwór naszej pracy intelektualnej jest przedmiotem prawa własności intelektualnej) i obrać już na wstępie właściwą strategię ochrony dóbr niematerialnych naszej firmy. Gdyż często post factum okazuje się, że na niektóre sposoby ochrony koncepcji, metod działania etc. jest już za późno.

Nawiązuję tu przede wszystkim do ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa oraz innych poufnych informacji stanowiących dobra niematerialne firmy oraz faktu, że stracimy parę dróg ochrony, jeżeli od chwili rozpoczęcia prac nad pomysłem/ projektem, zaczniemy upubliczniać istotne przedmiotowo szczegóły z nim związane. A regulacji prawnych dostarczających przedsiębiorcy środków do ochrony takich dóbr jest wiele: od ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, przez kodeks cywilny, kodeks pracy i kodeks spółek handlowych, po inne akty szczególne.

Zacznijmy od najważniejszej, w moim mniemaniu, regulacji pod tym względem, a mianowicie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z tą ustawą, za czyn nieuczciwej konkurencji uznaje się przekazanie, ujawnienie lub wykorzystanie cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa (którą może być każda informacja techniczna, technologiczna, organizacyjna przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą) albo ich nabycie od osoby nieuprawnionej. Często jako tożsame z tajemnicą przedsiębiorstwa uznaje się know-how firmy. Warunkiem jest jednak, aby informacja taka była nieujawniona i aby w stosunku do której przedsiębiorca podjął niezbędne działania w celu zachowania jej poufności. Istotne tu jest po pierwsze, że ochronie podlega już sama informacja (a nie produkt czy usługa) w dodatku informacja ta nie musi być ani twórcza, ani nowa czy niebanalna. Po drugie, że o jej ochronę w pierwszej kolejności musimy zatroszczyć się sami, tj. przedsięwziąć na samym wstępie odpowiednie działania (organizacyjne, porządkowe), które zachowają daną informację poufną. Przy czym, nie popadając w paranoję, pamiętajmy, iż "tajemnica" nie traci swego charakteru przez to, że wie o niej pewien ograniczony krąg osób, z zastrzeżeniem jednak, aby zobowiązane one były do dyskrecji w tej sprawie.

Innymi przepisami kreującymi zobowiązanie do zachowania poufności jest np. art. 72[1] kodeksu cywilnego, według którego "jeżeli w toku negocjacji strona udostępniła informacje z zastrzeżeniem poufności, druga strona jest obowiązana do nieujawniania i nieprzekazywania ich innym osobom oraz do niewykorzystywania tych informacji dla własnych celów, chyba że strony uzgodniły inaczej". Myślę, że ogólne brzmienie tego przepisu jest o tyle nieskomplikowane, że nie jest konieczne jego tłumaczenie.

Jeżeli jesteśmy już w tej „ekskluzywnej” sytuacji posiadanie pracowników, możemy skorzystać z przepisów kodeksu pracy, które stanowią, iż w czasie trwania stosunku pracy (z samego tylko faktu bycia pracownikiem, nie musimy nawet zastrzegać tego w umowie), pracownik zobowiązany jest po pierwsze dbać o dobro zakładu pracy i chronić jego mienie, po drugie zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę (art. 100 § 2 pkt. 4 k.p.). Pamiętajmy jednak, iż ochrona ta wygasa z chwilą rozwiązania umowy o pracę.

Innym środkiem ochrony materiałów, w szczególności nieobjętych prawem autorskim, jest ochrona wynikająca z dóbr osobistych. W art. 24 kodeksu cywilnego wprost wyrażone zostało, iż dobra osobiste człowieka, jak właśnie twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Może to być jednak rodzaj ochrony problematyczny o tyle, o ile przysługuje on konkretnej osobie fizycznej (czyli twórcy, nie zaś np. agencji kreatywnej) oraz chroni on swoistą relację (więź twórcy ze stworzonym przez niego dobrem intelektualnym) jaką wiąże ową osobę z konkretnym przedmiotem twórczości. Przy czym zazwyczaj podkreśla się w takich wypadkach znaczenie sfery interesów niemajątkowych poszkodowanego, która, bądźmy szczerze, w walce z konkurencją zazwyczaj ma drugorzędne znaczenie.  

W tym miejscu warto jednak wspomnieć o sprawie Juliusza Machulskiego przeciwko RMF FM, w której reżyser dochodził odszkodowania z tytułu naruszenia jego praw autorskich oraz popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji przez wypowiedzenie przez sympatycznego mopsa (a dokładnie przez Jerzego Stuhra, który głosu temu psu użyczył) w reklamie rozgłośni, kwestii „Ciemność widzę. Oj. Widzę ciemność”. Sąd stwierdził, że RMF FM miało pełną świadomość, że  korzysta z dorobku artystycznego Juliusza Machulskiego i niemal wytknął, że podstawą tej sprawy nie powinno być naruszenie prawa autorskiego (jako, że taki efekt twórczości zredukowany do krótkiej figury retorycznej jest bowiem na tyle ogólny, że posiada wartość idei), ale powód powinien był powołać się na naruszenie swoich dóbr osobistych.

Z drugiej strony, ta granica, gdzie np. kreacja postaci z naszej reklamy jest tylko dobrym pomysłem, a kiedy już przedmiotem prawa autorskiego, w którymś momencie może zostać przekroczona. Tak było w przypadku Stefana Bączka z Żabiczek, którego bardzo oryginalna postać powstała w ramach słuchowiska w rozgłośni radiowej. Sąd w wyroku potwierdził, że stworzenie postaci fikcyjnej, o cechach życiowego nieudacznika, prowincjonalnego filozofa, prezentującej na antenie radiowej improwizowane przez jej twórcę - kreatora teksty kabaretowe, stanowi przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze i spełnia konieczne przesłanki utworu w rozumieniu prawa autorskiego.

Rzadziej spotykaną konstrukcją ochrony interesów w postaci „pomysłu” jest roszczenie z bezpodstawnego wzbogacenia. Z jednej strony konstrukcja ta jest bardzo korzystna dla podmiotu roszczącego, ponieważ jak wskazuje się w orzecznictwie, nie muszą zostać spełnione żadne inne warunki oprócz dwóch: uzyskanie korzyści majątkowej bez prawnej ku temu podstawy oraz uzyskanie takiej korzyści kosztem innej osoby. Nie ma innych warunków uznania, że nastąpiło bezpodstawne wzbogacenie. W szczególności nie należy do nich ani wiedza, ani też wola osoby wzbogaconej, wręcz odwrotnie, do bezpodstawnego wzbogacenia dojść może nawet wbrew woli osoby (np. przez przypadek), na rzecz której przysporzenie nastąpiło. Żeby jednak ochrona nie wydała się zbyt prosta, należy zaznaczyć, iż w takich przypadkach określenie wartości podlegającej zwrotowi nie jest łatwe.  

Zauważmy więc, że generalnie z powyższych regulacji prawnych wynika ochrona uzasadnionych interesów gospodarczych, a nie samych przedmiotów (obiektów twórczości, wytworów) chronionych na zasadzie praw wyłącznych. Z jednej strony, stanowi to duże uproszczenie w dochodzeniu swoich praw do „pomysłu”, z drugiej jednak – często kwestie dowodowe w takich sprawach uniemożliwiają dochodzenie tych praw.  

Poniżej więc zagadka, czy w poniższych przypadkach, myślę dość głośnych w branży marketingowej przypadkach, doszło do naruszenia praw autorskich, albo innych praw własności intelektualnej, gdzie jedna ze stron mogła wykorzystać koncepcję na reklamę drugiej strony? 

------------------------------------

[1]  tak: wyrok Sądu Najwyższego z 9 stycznia 2002 r., V CKN 641/00

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij