Narodziny herosa - czego o komunikacji marketingowej możemy nauczyć się z sukcesu Donalda Trumpa?

Narodziny herosa - czego o komunikacji marketingowej możemy nauczyć się z sukcesu Donalda Trumpa?

Kampania prezydencka w USA dobiega końca. Od dobrych kilkunastu miesięcy obserwujemy pełen zwrotów akcji, wielowątkowy spektakl z udziałem dwojga głównych bohaterów, dla przypomnienia mniej zainteresowanym: Hillary Clinton i Donalda Trumpa.

Nie ukrywam, że najbardziej fascynuje mnie sposób, w jaki człowiek powszechnie uważany za politycznego ignoranta, kłamcę i bufona zyskał sympatię setek milionów ludzi na świecie, w tym pokaźnej części Amerykanów gotowych oddać na niego swój głos.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Jestem daleki od popierania Trumpa i podobnych mu polityków. Jednak nie posiadam prawa wyborczego w USA, nie lubię też biadolić. Kampania Trumpa interesuje mnie przede wszystkim jako komunikacyjne case study. Ravid Kuperberg z zespołu Mindscapes (regularny prelegent Cannes Lions) nauczył mnie odnajdywać w case’ach pewne prawidłowości, które decydują o ich sukcesie. Czego o komunikacji marketingowej możemy nauczyć się z niekwestionowanego sukcesu Donalda Trumpa?

Świadomy drobnego nadużycia pozwolę sobie porównać kandydata Republikanów do antycznego herosa. Niedorzeczne? Oto argumenty:

Argument 1: Prawdziwy heros jest półbogiem.

Jeden z moich przyjaciół, który dorastał w Nowym Jorku codziennie w drodze do szkoły mijał pewien wieżowiec. Gigantyczną, falliczną bryłę, na której widniał wielki napis „TRUMP”. Na innych wieżowcach widniały logotypy korporacji, a na tym jednym - nazwisko, krótkie i wpadające w ucho. Tym samym - dla mojego przyjaciela, i zapewne dla milionów podobnych mu osób, Donald Trump dzień po dniu stawał się synonimem człowieka o nieludzkich możliwościach, potężnego, wyjątkowego. Symbolem multimiliardera.

Argument 2: Heros w swoich działaniach kieruje się emocjami.

Czy trzeba tu czegoś dowodzić? Jak inaczej odczytywać wypowiedzi Trumpa o kobietach, molestowaniu seksualnym… Pół-bóg to jednocześnie pół-człowiek, w którym aż gotuje się od emocji. I dzięki nim właśnie heros jest nam bliższy.

Argument 3: Heros pogardza swoimi przeciwnikami.

Tu bardzo krótko: „Skoro Hillary nie potrafi zaspokoić męża, to jakim cudem zaspokoi Amerykę?”

Argument 4: Heros nie podporządkuje się nikomu i niczemu.

A Donald Trump w żadnym wypadku nie podporządkuje się linii Partii Republikańskiej, której zawdzięcza swoją polityczną przygodę. Podobnie jak Achilles, nasz bohater jest silną jednostką, liderem, który potrafi przeciwstawić się układom, nie godzi się na kompromisy. Mówi, co myśli ryzykując swoją karierę.

Argument 5: Heros nie jest wolny od pychy.

Wszak grzeszył nią nawet Achilles, a Donald Trump konsekwentnie wspina się na jej wyżyny. Przekaz jest prosty: ludzkość to piramida, a donald Trump jest jej czubkiem. Niżej jest cała reszta, łącznie z Meksykanami.

Argument 6: Heros wygląda.

To na deser. Nie mogłem sobie darować tego tematu. Klasyczny look Donalda Trumpa daleki jest wprawdzie od Brada Pitta w roli Achillesa, ale jednego nie można mu odmówić: jest jakiś i ma swój charakter.

Nonszalancka blond grzywa uczyniła z Trumpa bohatera popkultury, wbiła go na tysiące memów i co najmniej kilka (tyle znam) zabawnych kampanii reklamowych.

Patrząc na Trumpa, nie pomylimy go z nikim innym.

Do wyborów coraz mniej czasu. Mam nadzieję, że wśród amerykańskich wyborców pragmatyzm zwycięży nad miłością do superbohaterów. A jeśli nie - niech będzie to dla nas lekcja z marketingu.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij
Reklama Zamknij