Dziadek Orzech mówi: Zdrowy rozsądek vs. trendy 2017

Dziadek Orzech mówi: Zdrowy rozsądek vs. trendy 2017

Spoiler alert - w tym artykule nie przeczytasz o żadnym trendzie.

Końcówka roku zawsze skłania do przewidywania tego, co nastąpi w przyszłym roku. Ciężko powiedzieć, że wysyp prezentacji z trendami na przyszłość czy artykułów podsumowujących poprzedni rok, w ogóle nie ma znaczenia. Byłbym kłamcą mówiąc, że nie zaglądam do tego typu prezentacji. Chcąc „być na czasie” warto, nawet jeśli na koniec mam być na czasie z bzdurkami. W poszukiwaniu ziarenka prawdy staram się jednak pamiętać o kilku kwestiach.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Trendy już były

A może powinniśmy patrzeć na trendy jak na coś, czego zdecydowanie nie powinniśmy robić? W gruncie rzeczy kierowanie się trendami to naśladowanie. W tym kontekście trendy już są przestarzałe, nie są czymś, co będzie zaskakiwać nas w przyszłości. Może zestawy trendów to tylko łatwa podpowiedź dla leniwych? A prawdziwie interesujące będzie to, czego nie udało się przewidzieć? W końcu to zaskoczenie powoduje, że coś jest interesujące. Gdzieś tam na świecie są ludzie, którzy tworzą, a nie tylko spisują trendy. I chyba nie są to ludzie piszący prezentację na slideshare.

Częstotliwość tworzy prawdę

Trendy zazwyczaj wędrują z jednej prezki do drugiej. Czytając kilka artykułów, w których powtarzana jest ta sama teza, można dojść do wniosku, że to niezwykle frapująca informacja. Łatwo także założyć, że jeśli czytamy o czymś często, to musi to być prawda, w dodatku bardzo ważna prawda.

Na instagramie jest 26 milionów zdjęć otagowanych jako #PolishGirl. Czy zdjęcie nr 26 000 001 coś zmieni? Nie. Mechanizm jest prosty - ludzie widząc, że coś pojawia się w przestrzeni publicznej, myślą, że to jest fajne (że ma jakąś jakość) i wrzucają w tę samą przestrzeń obrazy, które są bliźniaczo podobne. Ale czy rzeczywiście to coś zmienia, niesie ze sobą jakąś wartość i jest interesujące?

Na marginesie dodam, że Polsce jest około 2,5 mln kobiet w wieku 15-25.

Interesujące jest także to, co się nie zmienia

1 września na Twitterze trwają dyskusje z “#MójPlanLekcji”. Jak wiadomo, wszyscy narzekają, że albo mają dwie matematyki pod rząd w środę, matematykę na ostatniej lekcji w czwartek albo matematykę jako pierwszą lekcję w piątek. Pośród zdjęć tabelek z Januszem Traczem i Justinem Bieberem, można było także zobaczyć printscreeny i snapy. No właśnie - printscreeny i snapy - bo to są naturalne narzędzia dla uczniów. Można by pomyśleć, że tak wiele się zmieniło. Jeśli chodzi o narzędzia to może i tak. Jednak jeśli chodzi o podejście do sprawy, nie zmieniło się zupełnie nic. Uczniowie zawsze będą się buntować. Robili to nasi rodzice, my i tak też będzie dalej (oby!). Nie ważne czy plan lekcji będzie zapisany kredą na tablicy, czy w google calendar. Może za często skupiamy się na tym, co się zmienia, pomijając to, co w człowieku niezmienne?

Wszystkiego rozsądnego

Kiedyś pewien mądry planner powiedział mi, że strategia to „zdrowy rozsądek na slajdach w power poincie”. Tego się trzymajmy! Nie chcę namawiać do bojkotu prezek z „2017” w tytule. Wręcz odwrotnie, czytajmy je, jednak podchodźmy do tego z pewnym dystansem i rozsądkiem. Jeżeli trendy na 2017 będziemy traktować jako odpowiedź na wszystko, może okazać się, że zadajemy bardzo głupie pytania.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij