Syci i zadowoleni. Tak, to badacze danych

Syci i zadowoleni. Tak, to badacze danych

Data scientists, czyli specjaliści dbający o wydobycie z ogromu gromadzonych przez przedsiębiorstwa zbiorów danych wartościowych informacji i ich zmonetyzowanie, są coraz bardziej usatysfakcjonowani ze swojej pracy.

Nie ma tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę lawinowy wzrost informacji, z którym mamy do czynienia obecnie. Badacz danych jest specjalistą wyjątkowo pożądanym na rynku pracy i jak mało kto, zadowolonym.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Do tych wniosków doszli autorzy publikacji 2017 Data Scientist Report z firmy CrowdFlower, zdaniem których już 35% badaczy danych realizuje się w swoim zawodzie, co oznacza 10-procentowy wzrost w porównaniu do roku 2015. Co więcej, liczba specjalistów usatysfakcjonowanych z wykonywania „najgorętszego” zawodu IT wynosi już 88%, a nie – jak miało to miejsce przed dwoma laty – 67%. Nie wiadomo, w jakim stopniu wpływa na to poziom zarobków, pewne jest jednak to, że badacze danych nie mają tutaj powodów do narzekania. Ich średnie wynagrodzenie – według serwisu PayScale – wynosi 91 tys. dolarów. 15% specjalistów zarabia 110 tys. dolarów, a 10% – powyżej 110 tys. dolarów rocznie.

O przyszłość nie powinni się martwić również polscy data scientists - zgodnie z analizą firmy badawczej Sedlak&Sedlak średnia ich zarobków wynosi nieco ponad 7 tysięcy złotych brutto, choć nie brakuje specjalistów mogących liczyć na pensję w wysokości 10 tys. Przegląd sytuacji na krajowym rynku pracy przekonuje natomiast, że już dzisiaj jest to profesja wysoko pożądana przez polskie przedsiębiorstwa - w jednym z najpopularniejszych serwisów z ofertami pracy Pracuj.pl wpisanie frazy "data scientist" skutuje wyświetleniem 271 ofert. To blisko trzy razy więcej niż wyników dla słów "kucharz", niemal dwa razy więcej niż dla "nauczyciela" i raptem 10 mniej niż w przypadku "architekta". Taki stan rzeczy koresponduje z wnioskami z raportu firmy InsightExpress, które przekonują, że aż 78% polskich menadżerów jest przekonanych, że analiza dużych zbiorów danych Big Data będzie najważniejszym składnikiem działaności ich firm w ciągu najbliższych czterech lat.

Szukanie pracy? Raczej szukanie pracownika

Z globalnej analizy CrowdFlowera wynika, że data scientist nie muszą też dokładać większych starań, by znaleźć zatrudnienie – wręcz przeciwnie, firmy z reguły same podejmują inicjatywę poszerzenia swojej kadry o specjalistę od zasilanych z różnych źródeł, zbiorów Big Data. Aż 89% reprezentantów tej profesji przyznało, że otrzymuje co najmniej jedną ofertę pracy w miesiącu. Połowa dostaje nową propozycję zatrudnienia raz w tygodniu, a 30% badaczy danych odbiera telefony lub maile od potencjalnych nowych pracodawców nawet kilka razy w tygodniu.

Porządek w danych musi być

Na wykonywaniu jakich czynności mija dzień pracy badacza danych? Głównie na pozyskiwaniu, oznaczaniu właściwymi etykietami i organizowaniu ogromnych ilości cyfrowych informacji przepływających przez przedsiębiorstwo. Również – co jest dość oczywiste – na „sprzątaniu”, polegającym na oddzielaniu danych pozbawionych rzeczywistej wartości biznesowej od tych, które można poddać monetyzacji. To szczególnie istotny aspekt tej profesji, biorąc pod uwagę fakt, że stosunek danych nieustrukturyzowanych, wymagających uporządkowania stanowi ponad połowę – a dokładnie 51% informacji, nad którymi pracują badacze.

Według Data Geonomics Index aż 41% danych globalnych przedsiębiorstw nie było modyfikowanych od 3 lat, zaś 12% w ciągu 7 minionych lat nigdy nie zostało nawet otwartych. IDC podaje, że 60% danych gromadzonych przez firmy to kopie zapasowe przeterminowanych i nieaktualnych informacji. Jaki jest sens grzebania w danych, które do niedawna gromadzono w ciemnych serwerowniach i których losem przez lata nikt się nie interesował? Według Piotra Prajsnara z Cloud Technologies, największej europejskiej hurtowni danych, takie podejście do cyfrowych informacji to wyrzucanie pieniędzy w błoto i na szczęście odchodzi już do lamusa.

Coraz więcej firm rozumie, że dane to pieniądze. Jest jednak druga strona medalu. Przetrzymywanie niepotrzebnych danych na firmowych serwerach wiąże się z ogromnymi kosztami. W 2016 miały one sięgnąć kwoty 50 mld dolarów. By uniknąć zbędnych kosztów potrzebni są właśnie data scientists. Ich rola jest kluczowa również w aspekcie monetyzacji. Regalix podaje, że przychody przedsiębiorstw, które zdecydowały się na wykorzystanie analityki danych tylko w działaniach marketingowych, wzrosły nawet o 50 proc. Umiejętne zarządzanie przepływem cyfrowych informacji może przedsiębiorstwom pomóc odnieść sukces w cyfrowej gospodarce – tłumaczy Prajsnar.

Obiecująca przyszłość

Z pewnością nie należy mieć wątpliwości do co faktu, że zapotrzebowanie rynku pracy na wykwalifikowanych ekspertów od przekuwania linijek kodu na przydatne, biznesowe wnioski, w tym skuteczniejsze kampanie marketingowe, szybciej podejmowane decyzje czy trafniej wydawane pieniądze na badania i rozwój – będzie wzrastać. W znacznym, o ile nie największym stopniu, będzie to zależne od przyrostu danych przechowywanych i analizowanych wewnątrz przedsiębiorstw. A to jest nieuniknione.

Autorzy opracowania zwrócili się do respondentów z pytaniem o dynamikę wzrostu liczby cyfrowych informacji, które będą trafiać na ich „warsztat” w tym roku. Aż 90% badanych odpowiedziało, że będzie ich znacznie więcej. Jedynie 9% nie spodziewa się żadnych zmian, a 1% badaczy był w tej kwestii niezdecydowany. Z opinią data scientists korespondują doniesienia firm analitycznych, które prognozują wręcz lawinowy wzrost danych generowanych przez firmy. Już w ciągu ośmiu najbliższych lat sektor biznesowy wyprzedzi konsumentów pod względem produkcji danych online. Potencjał monetyzacyjny danych będzie więc coraz większy, jednak przed badaczami stawiane będą coraz większe wyzwania w zakresie ich wartościowania – dodaje Robert Mikołajski z Atmana, lidera polskiego rynku data center.

Demografia danych

Nie jest zaskoczeniem fakt, że najwięcej, a konkretnie 91% badaczy ma obecnie styczność przede wszystkim z danymi w formie tekstowej. Wraz z rozwojem technologii generujących dane w formach wizualnych i dźwiękowych, jak choćby rozszerzona i wirtualna rzeczywistość, stosunek rodzajów cyfrowych informacji będzie się zmieniał, co zaobserwować można już dzisiaj – 33% data scientists przyznało, że pracuje również na obrazach, 15% na materiałach wideo, natomiast 11% na plikach dźwiękowych.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij