Z poradnika niemłodego stratega: Wskazówki dla leniwych strategów

Z poradnika niemłodego stratega: Wskazówki dla leniwych strategów

Drodzy stratedzy. Jak powszechnie wiadomo, albo i nie, podstawą dobrej strategii są dobre insighty. Co to znaczy, że są dobre, jakie one są? Ano takie, które są użyteczne, prawdziwe, no i przede wszystkim dotykające ukrytych motywacji i postaw ludzkich.

fot. unsplash.com

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

To oznacza, że aby je naprawdę zidentyfikować, trzeba pójść do ludzi. No ale jak to zrobić, kiedy, nie oszukujmy się, większość czasu spędzamy w biurze przygnieceni nawałem obowiązków (czytaj: klepaniem slajdów)? Albo, kiedy nie chce nam się ruszyć, bo w biurze klima, a na dworze gorąc? Ewentualnie w biurze ciepło, a na dworze dmucha jak w pewnym województwie (niepotrzebne skreślić w zależności od tego, kiedy będziesz czytała/czytał ten tekst). 

Niosę zatem dobrą nowinę nawet dla najbardziej leniwych strategów: istnieje co najmniej 6 sposobów na to, by znaleźć dobre insighty, bez podnoszenia strategicznej części ciała z krzesła. Oto i one.

Memy

Generalnie memy służą temu, żeby wywołać efekt LOL albo hahahha. No i fajnie, bo przecież śmiertelnie poważnemu, nudnemu strategowi też należy się odrobinę entertejnmentu. Ale z drugiej strony memy drwiąc z różnych zjawisk i zachowań odkrywają masę insightów. Ile ukrytej prawdy o kobietach i mężczyznach, nowych generacjach, Polakach i innych ludziach można w nich znaleźć! I chociaż czasami trzeba się przebić przez stereotypy, to wciąż zostaje tam masa ciekawych obserwacji.

Stand-up’erzy i kabareciarze

Jedni i drudzy, czy to z racji wykonywanego zawodu, czy raczej z niezwykle rozwiniętego zmysłu obserwacji zachowań ludzkich, są przynajmniej inspiratorami do identyfikacji insightów. Luis C.K. George Carlin, Russell Peters, Mike Birbiglia, czy z polskiego podwórka Rafał Pacześ albo Gaweł Feliga. Mistrzostwo. Warto się zapoznać z twórczością aktywnych obecnie stand-upperów, ale warto też spojrzeć wstecz – np. na twórczość Lennego Bruce’a w latach siedemdziesiątych – żeby zobaczyć jak niektóre tematy i prawdy o naturze ludzkiej są wciąż aktualne mimo upływu czasu.

Kontynuując wątek - jeszcze słówko o kabaretach. Jak wiadomo stratedzy, jak to ludzie reklamy, są zblazowani i wybredni (no może nie do tego stopnia jak kreatywni), więc byle czego nie oglądają, ale mimo wszystko warto też luknąć na polską twórczość kabaretową, ponieważ znajdziemy tam obserwacje polskiego ogródka. Inspiracje można znaleźć nawet u twórców absurdalnego humoru: polecam klasyczny skecz Monty Pythona o martwej papudze, z którego można wyciągnąć co nieco, aby np. zaproponować polepszenie działu obsługi Klienta, dla którego strateg pracuje.

Powiedzenia, przysłowia i mądrości ludowe

Ponoć bardzo znana i skuteczna kampania Snickersa została zbudowana na podstawie przysłowia „Polak, gdy głodny, to zły”. No, a że Polak też człowiek, to łatwo było ją potem zrolować na inne rynki. OK, fejk, ale w dobie wstawania Polski z kolan brzmi zajebiście.

Są też inne mądrości, które marki adresują, np. „Nie szata zdobi człowieka” (Dove), „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” (PZU), „Cudze chwalicie, swego nie znacie” (Tarczyński), „ziarnko do ziarnka a zbierze się marka” (banki), „jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak i one” (większość marek generacji Y i Z budujących na negacji tegoż porzekadła) i wiele innych.

Jest jeszcze jedna piękna rzecz w mądrościach ludowych: są one zdrowo-rozsądkowe. No, a że jedną z pożądanych i użytecznych cech stratega jest zdrowy rozsądek, to warto sięgać też do mądrości przodków.

Prasa popularna a.k.a tabloidy.

Może się to wydawać dziwne, ale wbrew zapisom większości briefów, w Polsce nie mieszkają tylko all, 20-44, z wykształceniem średnim+ i dochodami powyżej średniej. Są też inni, tak zwani Przeciętni Kowalscy. W kontekście zaś tego, że Klienci i ich marki chcą nieustannie zdobywać rynek, a jak udowadnia Byron Sharp w swojej książce „How brands grow”, liczy się penetracja, a nie lojalność, no to trzeba jakoś znaleźć nowych konsumentów. Czyli chcąc nie chcąc - Przeciętnych Kowalskich. Dla stratega oznacza to, że powinien poszukać prawdy o takich ludziach. Ponieważ oni mają swoje aspiracje, być może inne niż wspomniani powyżej briefo-konsumenci, więc może wymagają po prostu inaczej skonstruowanego przekazu, żeby kupić produkt. Warto zatem przejrzeć Fakt lub SuperExpress, niekoniecznie może skupiając się na treściach typu „zabiła, bo śmierdziały mu nogi” i dowiedzieć się, jakie są aspiracje, bariery i potrzeby przeciętnego Kowalskiego i jego nastawienie do świata.

Filmy

Filmy, szczególnie te gdzie element rozkminky psychologicznej trwa więcej niż 60 sekund, też mogą być dobrym źródłem insightów. Dodatkowo, w przeciwieństwie do np. teatru, nie wymagają ruszania się z miejsca, w którym jesteśmy (nie wspominając o tym, że w przeciwieństwie do wizyty w teatrze, nie ryzykujemy utraty włosów, jak w Misiu). Ponieważ powszechnie wiadomo, stratedzy nie wiadomo co robią (albo nic nie robią), więc oglądanie filmów w pracy byłoby już lekką przesadą. No ale w domu już można.

Taxi

Wreszcie po dniu wytężonej pracy umysłowej zmęczony strateg może iść do domu. Jaka jest wtedy taktyka stratega? Zamawia taksówkę. Albo Ubera. Okazuje się, że jedno i drugie, oprócz swoich właściwości transportowych, okazuję się równie znakomitym źródłem insightów. Tak się bowiem składa, że nawet mimo szczerych chęci, w offline’owej, pozabiurowej rzeczywistości nie jest łatwo dotrzeć do zwykłych ludzi, pochłoniętych swoimi smartfonami i fejsbukami, są taksówkarze, którzy chcąc nie chcąc są chłonni jak gąbka ludzkich prawd, postaw, problemów i szczęść – innymi słowy robią insightową robotę. Wystarczy z nimi pogadać, żeby dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy. Z uberowcami może być nieco trudniej, z racji dość częstej ostatnio bariery językowej, ale dla chcącego nic trudnego i w efekcie można dowiedzieć się o innej perspektywie człowieka, który przyjechał do Polski zza wschodniej granicy, no i chcąc nie chcąc, jest również konsumentem.

No i git. Trzask drzwi taksówki i wreszcie w domu. W końcu można, w spokoju, kontynuować lenistwo np. oglądając film, który głupio było obejrzeć w biurze, no i poszukać tam jakichś insightów. Przed snem zaś, istnieje jeszcze jedna ku temu okazja, której wykorzystanie jest już bardziej wymagające, gdyż trzeba podnieść się z kanapy i pójść do łazienki. Polega ona na tym, że podczas mycia zębów trzeba znienacka spojrzeć w swoje odbicie w lustrze – istnieje wtedy szansa, że we własnym odbiciu znajdzie się jeszcze jakaś prawda o ludziach.

Na koniec jeszcze jedna pyszna rada: niezależnie od źródła, z którego korzystasz, spróbuj przezwyciężyć lenistwo i notuj swoje znaleziska w kajecie, na smartfonie czy czymkolwiek co nadaje się do notowania. Polecam.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij