Artur Karczykowski (The Digitals): poziom polskich agencji interaktywnych jest wysoki

Artur Karczykowski (The Digitals): poziom polskich agencji interaktywnych jest wysoki

40. osobą, która zmierzyła się z Marketingową 11 NowegoMarketingu jest Artur Karczykowski, CEO, The Digitals.

1. W marketingu najważniejsze jest…

Śledzenie trendów i zmian. Na przestrzeni kilku ostatnich lat ważne jest docenienie gigantycznej zmiany związanej z tym, że konsument, którego dotychczas znaliśmy, już nie istnieje. Mamy dzisiaj prosumenta, czyli „zawodowego” konsumenta, który w świadomy sposób podejmuje decyzje, wypowiada się na temat produktów, a nawet partycypuje w ich tworzeniu. Prosument przygotowuje się do zakupu, czyta online testy i opinie, następnie idzie do sklepu, tam „dotyka” i ogląda produkt, by kupić go jak najtaniej w Internecie. Ma więc wpływ nie tylko na sam produkt, ale też na cały marketing mix – cenę, dystrybucję i ekspozycję. Wyraża też swoje opinie – pochwali coś, jeśli będzie rewelacyjne i napisze jeżeli słabe. Wiele firm dziwi się, że od dwóch, trzech lat odnotowują spadek przychodów, ale nie zauważają tego, że pierwsze, co powinny zamienić, to swoje podejście do klientów i nowych mediów. Zrozumienie tej zależności jest obecnie kluczem do sukcesu.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny:

2. Pierwszy projekt lub kampania, które dodały mojej agencji skrzydeł...

Pierwszym dużym projektem, który realizowaliśmy sześć lat temu, był portal Kobieta.pl dla Gruner + Jahr Polska. Były to czasy, kiedy Facebook dopiero wchodził do Polski, znana była natomiast Nasza-klasa i modne było tworzenie swoich społeczności. Tak powstał pomysł na portal Kobieta.pl – pierwszy społecznościowy portal dla kobiet. Z jednej strony nowy serwis posiadał całą strefę newsową, z drugiej tworzył też strefę społecznościową. Projekt gigant, prowadzony przez całą nasza firmę i oznaczający dla nas niesamowitą ilość pracy. Co nam dał? Bardzo fajny case study do portfolio i uznanie w branży, ponieważ jako nowa firma od razu stworzyliśmy duży, dobrze funkcjonujący portal społecznościowy, który nota bene nadal dobrze funkcjonuje. To był zdecydowanie ten projekt, który pozwolił nam rozwinąć skrzydła. I pierwszy, na którym zarobiliśmy.

3. Najtrudniejsze zawodowe wyzwanie, z jakim przyszło Ci się zmierzyć, to...

Na pewno budowa firmy od zera, bez zewnętrznego finansowania i z ograniczonymi zasobami. Kiedy w 2007 roku razem z moim wspólnikiem, Bartkiem Aninowskim, podjęliśmy decyzję, że budujemy wspólną firmę, tak naprawdę nie wiedziałem, w co się pakuję. Największym wyzwaniem była moja ciągle zmieniająca się rola. Kiedy zaczynaliśmy naszą działalność, byliśmy firmą 4-osobową, więc robiłem wszystko – byłem dyrektorem, accountem, strategiem, analitykiem, kreatywnym, specjalistą od UX i testerem w jednej osobie. Biorąc pod uwagę fakt, że zaczęliśmy od dosyć trudnych projektów, była to bardzo ciężka praca. Teraz pracuje u nas rewelacyjny zespół ponad 70 specjalistów od których sam mogę się dużo nauczyć. I muszę przyzwyczaić się do myślenia, że jestem wyłącznie szefem, który planuje długoterminowo, optymalizuje i zarządza procesami.

4. Projekt marketingowy, z którego jestem najbardziej dumny...

Robiliśmy wiele portali, kampanii i projektów społecznościowych z których jestem dumny, bo były zrobione dla rozpoznawalnych marek i przyniosły dobre wyniki dla obydwu stron. Ale specjalne miejsce w moim sercu ma projekt e-commerce`owy Fabryka.pl. Razem z naszym strategiem i właścicielami Fabryki Słów byliśmy w stanie stworzyć od podstaw dużą księgarnię internetową. Powstawała przez dwa lata, ponieważ zajmowaliśmy się wszystkim sami – od biznes planu, konceptu, programowania i implementacji, strategii wejścia na rynek i obsługi. Zatrudniliśmy dyrektora, handlowców, biuro obsługi klienta i zorganizowaliśmy siedzibę. Była to niesamowita przygoda, z dużą ilością radości, w atmosferze wręcz happeningu, której nigdy nie zapomnę. Dlatego bardzo ucieszyło mnie, że ten projekt w zeszłym roku zajął czwarte miejsce wśród sklepów internetowych w kategorii „kultura i rozrywka” w rankingu „E-commerce” serwisu money.pl. Przed nami uplasowały się jedynie takie sklepy-giganty jak Empik, Gandalf i Merlin. Cieszy mnie też jej też rosnąca popularność - aktualnie posiada ponad 2 300 000 produktów i co najważniejsze aż 98 proc. zadowolonych klientów.

5. Kampania, której twórcom szczególnie zazdroszczę...

Myślę, że poziom polskich agencji interaktywnych i przygotowywanych przez nie kampanii na tle europejskim jest wysoki. Robimy naprawę ciekawe, kreatywne projekty. Tak więc tych kampanii, których w pewnym sensie zazdroszczę, jest dużo. W portfolio prawie każdej agencji konkurencyjnej są projekty, które zachwycają.

Jeżeli zaś mam wskazać konkretną kampanię, to w ciągu ostatnich paru lat najbardziej podobała mi się kampania „Serce i rozum” agencji Publicis dla Orange. Przede wszystkim dlatego, że wymyślony został ciekawy, kreatywny format, który jest bardzo sumiennie realizowany przez długi okres czasu. Jest świeża, wyróżnia się zasięgiem i efektami. Sam pomysł jest zaś fajny pod wieloma względami – spójny, dobrze komunikuje wyróżniki produktów, zabawny.

6. Najbardziej obiecujące nowe trendy w e-marketingu to...

Trendem, który osobiście uważam za ciekawy (ponieważ ma realny wpływ na naszą pracę i działania klientów) jest cała sfera związana z responsive designem, czyli możliwością tworzenia platform i kontentu, który można odbierać na każdym urządzeniu. Jeszcze nie tak dawno temu firmy musiały posiadać oddzielne stronę internetową, stronę mobilną i aplikację. Dzisiaj przygotowujemy dla klientów stronę, która, zasilana z tego samego CMS-a inaczej wygląda na iPadzie, inaczej na iPhonie, inaczej na laptopie i na 30-calowym monitorze. Ten trend przekłada się też na tworzenie aplikacji mobilnych. Dobrze zaprojektowane w responsive designie strony internetowe sprawiają, że dzisiaj nie ma już potrzeby tworzenia ich takimi skomplikowanymi – teraz są minimalistyczne, precyzyjnie obsługują jedną, kluczową funkcję. Ten trend zdecydowanie ułatwia naszą pracę a klientowi daje stuprocentową widoczność przy niższych kosztach.

7. Działania, które są totalnie przereklamowane w e-marketingu to:

Na to pytanie od kilkunastu lat mam tę samą odpowiedź – najbardziej przereklamowane są wymyślone w 1994 roku QR kody. Po raz pierwszy korzystałem z nich organizując imprezy na studiach, podczas których QR kody zastępowały bilety. Od tego czasu wiele firm reklamowało to narzędzie – dziś widzimy ogromne QR kody na budynkach, tramwajach. Niestety, firmy, które je stosują, często zapominają o tym, że ich grupa docelowa rzadko z nich korzysta. Upraszczając popularne badania możemy powiedzieć, że mniej więcej 1/3 Polaków ma smartfony, a około 2/5 z nich naprawdę korzysta z telefonu robiąc coś więcej, niż tylko dzwoniąc, pisząc smsy lub przeglądając strony internetowe. Następnie z tej grupy około 4-5 proc. wie, co to są QR kody i tylko te najmłodsze osoby, naprawdę z tej wiedzy korzystają. Zasięg QR kodu jest więc nadal bardzo mały. Dlaczego? Jednym z największych minusów tego narzędzia jest bowiem fakt, że by je odczytać, musimy wcześniej zainstalować czytnik QR kodów.

Moim zdaniem szanse na powodzenie mają więc tylko projekty i kampanie oparte na QR kodach w połączeniu z czytnikiem wbudowanym w aplikację - takie jak np. programowany przez nas program lojalnościowy Freebee. Myślę, że w niedługim czasie QR kody zostaną zastąpione przez nowe, bezprzewodowe technologie z preinstalowaną w urządzeniach aplikacją.

8. We współpracy na linii agencja-marka, najważniejsze są:

Relacje. Agencja musi zrozumieć klienta, zobaczyć, jaką ma kulturę korporacyjną i DNA. Także klient powinien zrozumieć pracę agencji. Ważne jest wytłumaczenie, jak wygląda styl działania obydwu stron, dotarcie się teamu, wskazanie, jakie są kamienie milowe, a nawet w jakich przypadkach pracujemy po godzinach.

Z rzeczy związanych ściśle z pracą nad projektem bardzo ważne jest natomiast, by Klient dobrze zbriefował agencję, wytłumaczył jakie są wartości brandu i na czym polega wyzwanie.

I wreszcie, ważne jest pamiętanie, że na końcu jest wspólny cel, do którego dążymy. W taki właśnie sposób buduje się wzajemne zrozumienie i szacunek..

9. Swoje inspiracje czerpię z...

Jestem od dzieciństwa uzależniony od komputerów, elektronicznych gadżetów, gier komputerowych i każdą chwilę (poza jazdą samochodem i czasem z rodziną) spędzam w Internecie. Inspiracje czerpię więc z pasji i doświadczenia. Nie oglądam telewizji, bo żyję na YouTubie, nie czytam gazet, ponieważ wiadomości sprawdzam na iPadzie, najchętniej w aplikacji Flipboard.

Byłem jednym z pierwszych klientów firm, które zaczęły udostępniać w Polsce Internet, nadal posiadam czterocyfrowy numer ICQ. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem, bo robię to, co kocham. Zawsze kochałem marketing oraz uwielbiałem spędzać czas w sieci. Z tego połączenia powstał pomysł założenia własnej agencji interaktywnej. Ta praca pozwala mi codziennie rano przychodzić do biura z uśmiechem na twarzy.

Inspirację czerpię też ze współpracy z moim zespołem, bo zatrudniam wyjątkowych fachowców, od których w wielu dziedzinach mogę się dużo nauczyć, i z którymi się zaprzyjaźniłem.

Cieszę się też, że pracuję w branży, w której konkurencja robi niesamowicie fajne rzeczy, cały czas podwyższając poziom i poprzeczkę.

10. Gdybym miał reklamować w USA polskie drewniane liczydła, a miałbym nieograniczony budżet na działania e-marketingowe…

Tak na szybko, mam dwa, nie do końca poważne, pomysły.

Pierwszy w 100 proc. odpowiada na brief – dla mnie drewniane liczydło jest powrotem do natury. Pomysł skierowany jest do anty-facebookowiczów, ludzi, którzy boją się życia 5.0. Możemy więc np. pokazać, jak kiedyś wyglądało spędzanie wolnego czasu – zabawy na dworze, gra w gry planszowe, spacery po lesie, w kontraście do dzisiejszego stylu życia – siedzenia przed komputerem, pracy w wirtualnym świecie. Odwołujemy się do natury, do podstawowych potrzeb człowieka. Budżet wydajemy przede wszystkim na celebrytów. Zatrudniamy osoby, które są znane z tego, że ignorują Facebooka, jak np.: George Clooney, Jennifer Aniston i Drew Barrymore. Wychodzimy także do wszystkich plotkarskich portali i blogów oraz uciekamy się do działań PR-owych, aby wykreować modę na „polskie” liczydła w formie zawieszek, breloczków, bransoletek itd. Projekt uzupełniamy serią eventów organizowanych w całych Stanach Zjednoczonych – weekendów bez prądu. Grille, ogniska, spotkania w lesie, w naturze, czytanie książek, koncerty unplugged, rywalizacja sportowa i gry planszowe. Z liczydeł robimy więc symbol wolności od netu i bliskości z naturą. To dla mnie, internetowego geeka, dość okrutny pomysł, ale …mógłby zadziałać.

Drugi pomysł wychodzi minimalnie poza brief. Wybieramy na Facebooku znaną osobę, która ma największa liczbę fanów (np. Eminem, który powraca teraz z nową płytą). Na szyi wokalisty na każdym zdjęciu wisi złote liczydło z brylantami, ponieważ według tradycji feng shui liczydło jest najbardziej znanym i potężnym symbolem dobrobytu. Następnie liczydła zaczynają nosić także inne gwiazdy muzyki, a poprzez działania buzz marketingowe robimy z polskich drewnianych liczydeł absolutny trend 2013 roku. Dodajemy odrobinę eko i mamy pomysł na liczydła dobrobytu:)

11. Zajmuję się marketingiem dlatego, że...

Lubię go, czuję go i nim żyję. Już w dzieciństwie interesowała mnie reklama. Zastanawiałem się, dlaczego ludzie podejmują takie, a nie inne decyzje zakupowe. Jeżdżąc w młodości z rodziną po świecie obserwowałem wszechobecną, niesamowita reklamę, sposób prezentowania produktów, wspierania sprzedaży. Wtedy widziałem dosyć dużą przepaść między Polską, a resztą świata, która to przepaść na szczęście dzisiaj w sferze marketingu już nie istnieje. Także podczas studiów marketing był jedyną rzeczą, która (poza imprezowaniem) naprawdę mnie interesowała. Mam to we krwi.

 

Artur Karczykowski, CEO agencji The Digitals

W 2007 roku razem ze wspólnikiem założył agencję interaktywną EVO. W lutym 2012 roku firma połączyła się z Change Digital, tworząc siódmą co do przychodów największą agencję interaktywną w Polsce – The Digitals. Artur Karczykowski objął w niej stanowisko CEO, kierując zespołem ponad 70 specjalistów z różnych obszarów marketingu internetowego.

Doświadczenie w marketingu i reklamie zdobywał zarówno na rodzimym rynku, jak i za granicą. Pracował min. jako Managing Director ABD GmbH w Mannheim, opracowując strategie marketingowe i biznesowe rozwoju firm i marek: Kabel BW, PRO7, Seven One Media, Red Bull iPlayopen AG. Od 2004 roku piastował stanowisko Prezesa firmy Optimus GmbH, a następnie funkcję Brand Managera i Senior Product Managera spółki Optimus SA. Po dwóch latach przeszedł na stronę agencji – najpierw jako Business Development Director Agencji Interaktywnej FFCreation, a ostatecznie jako CEO agencji The Digitals.

Będąc synem artysty, od dziecka podróżował z rodziną po świecie. Dzisiaj płynnie posługuje się trzema językami – niemieckim, angielskim i polskim. Wczesną edukację zaczął w Niemczech, tam też ukończył studia licencjackie z Marketingu i Ekonomii na Uniwersytecie w Mannheim oraz studia licencjackie na kierunku Marketing Japoński i Japonistyka w Wyższej Szkole Marketingu Wschodnioazjatyckiego OAI w Ludwigshafen. W roku 2003 obronił tytuł Magistra Zarządzania na kierunku Management i Marketing Innowacyjny na SRH Heidelberg.

Jak sam mówi – jego praca jest też jego pasją, dlatego dużo czasu spędza w Internecie – oglądając, czytając i grając. Aby oderwać się od codzienności bierze udział w amatorskich wyścigach i kolekcjonuje japońskie samochody. Prywatnie szczęśliwy mąż oraz ojciec dwójki dzieci.

Pozostałe Marketingowe 11:  
http://pinterest.com/nowymarketing/marketingowa-11/

 

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

  • Partner technologiczny:
  • SARE
Zamknij