Śmierć web designu VII: utracenie mocy

Śmierć web designu VII: utracenie mocy

Ile jeszcze razy web design musi umrzeć, żeby przestano używać tego określenia? Skąd się bierze moda na uśmiercanie tej dziedziny projektowania? Ile jeszcze żyć mu pozostało?

Od kilku lat i pomniejsi, i zacniejsi twórcy internetowi podnoszą temat początku końca projektowania na potrzeby internetu. Dla jednych jest to nieunikniona zmiana, inni z kolei spokojnie twierdzą, że nic wielkiego się nie dzieje. Przyjrzyjmy się zatem bliżej, na co zwraca się uwagę podczas diagnozowania stanu zdrowia web designu.

Objaw 1: wszystkie strony są takie same!

Przeglądając land-book.com, chcąc nie chcąc, doświadczamy uczucia deja vu. Przepis na wzorcowy landing page jest prosty: bierzemy zdjęcie produktu, dodajemy chwytliwe hasło, szczypta call to action i mamy gotową stronę. Możemy doszukiwać się oryginalności, jeśli strona tworzona jest przez web designera, ale gdy w grę wchodzą coraz popularniejsze szablony, możemy być prawie pewni, że finalna strona będzie dziwnie podobna do kilku innych.

Objaw 2: nie muszę być web designerem, żeby robić strony!


Źródło: thegrid.io

Już teraz usługi takie jak Webydo czy Qards pozwalają praktycznie każdemu na stworzenie swojej pierwszej strony internetowej. Internet staje się absolutnie dostępny, a liczba nowych projektów online rośnie w zastraszającym tempie. Krok dalej idą projekty oparte na “sztucznej inteligencji”, jak The Grid, które dostosowują układ, kolorystykę i font do wrzucanej treści za pomocą wymyślnych algorytmów. Rola człowieka sprowadza się jedynie do przygotowania materiałów i naciśnięcia przycisku “Play”. Niestety traci na tym oryginalność, ponieważ nie ma systemu idealnego, a ceną jaką płacimy za dostępność, jest możliwość dowolnej personalizacji naszej strony.

Objaw 3: umarł web designer, niech żyje UX designer!


Źródło: uxpin.com

W czasach, kiedy serwisy internetowe stają się produktami i usługami samymi w sobie, rola web designera może schodzić na dalszy plan. Serwisy takie jak uxpin.com wspomagają bardzo szybkie prototypowanie i doprowadzenie projektu do momentu, w którym możemy zacząć go testować. Design ustępuje wtedy miejsca projektom funkcjonalnym, ale czy aby na pewno staje się mniej ważny?

Diagnoza

Rozpoznaliśmy 3 najczęstsze objawy pojawiające się w dyskusjach nad obecnym stanem web designu. Czy któryś z nich jest objawem prowadzącym do śmierci? Diagnoza może być tylko jedna: oczywiście, że nie.

Po pierwsze, pojawienie się wzorców projektowych i sprawdzonych rozwiązań to naturalna droga ewolucji w każdej dziedzinie życia. Zanim wymyślono koło, jaskiniowcy testowali również inne kształty. Plotka głosi, że kwadratowe koła miały wielu zwolenników, ale w momencie, gdy wypracowano najlepsze rozwiązanie, to większość populacji zaczęła je stosować. Czy nadal próbujemy ulepszyć koło? Oczywiście. Czy wynalezienie koła oznacza śmierć lokomocji? Zdecydowanie nie. Podobnie ma się sprawa z web designem, zwłaszcza w e-commerce, gdzie nie ma miejsca na pomyłki. Tego typu serwisy nastawione są na zysk i skuteczność, a nie poszukiwanie kolejnego rozwiązania tego samego problemu.

Po drugie, ułatwienie dostępu do tworzenia własnych rozwiązań jest również naturalnym etapem rozwoju w danej dziedzinie. Pierwsze komputery obsługiwane były przez naukowców, komunikowały się za pomocą taśm i zajmowały pół pokoju. Teraz tablety obsługują małe dzieci. Dla web designu oznacza to mniej więcej tyle, że staje się ważną dziedziną życia i wzrasta popyt na tego typu usługi.

Po trzecie, wyłonienie się web designu, jako osobnej specjalizacji. jest czymś naturalnym. Technologie internetowe rozwijają się w zastraszającym tempie. Wraz ze wzrostem możliwości pojawia się zapotrzebowanie na specjalistów nowego typu. Dawniej, gdy serwisy internetowe były budowane na tabelach, nie było mowy o jakiejkolwiek interakcji czy animacji. Teraz do projektowanej strony możemy swobodnie dodać wideo czy animację svg.

Herezją jest twierdzenie, że web design umiera. Ta dziedzina rozwija się bardzo szybko, a projektanci dostają coraz to nowsze narzędzia, z których mogą korzystać. Wszelkie zachodzące zmiany są nieuniknionymi konsekwencjami rozwoju. Współczesne przeglądarki pozwalają projektantom na czerpanie z dowolnych dziedzin: animacji, filmu, składu tekstu, typografii oraz wielu innych.

Co dalej?

Skoro wiemy już, że pacjent nie umiera, to czy możemy powiedzieć coś więcej o jego stanie? Web design nie tylko się nie cofa, a wręcz przyśpiesza. Pojawiają się technologie, które pozwalają tworzyć serwisy jeszcze lepsze i ciekawsze niż kiedykolwkiek. Na co zwrócić uwagę?

WebGL i three.js


Model samochodu renderowany w czasie rzeczywistym w przeglądarce.
Źródło: www.simonreeves.com/projects/db5/


Zbiór projektów z wykorzystaniem WebGl
Źródło: threejs.org

Te dwa wyrazy oznaczają jedno: trzeci wymiar w przeglądarce internetowej. Technologia jest jeszcze stosunkowo nowa, ale już teraz pokazuje, jak mogą wyglądać serwisy internetowe w przyszłości: od interfejsów 3d, przez gry prosto w przeglądarce, po trójwymiarową prezentację produktów.

Rzeczywistość wirtualna


Jedna z pierwszych stron w technologii VR.
Źródło: vr.chromeexperiments.com

Urządzenia takie jak Occulust Rift czy Samsung Gear VR pozwalają doświadczyć rzeczywistości wirtualnej. Równolegle z rozwojem urządzeń i oprogramowania idzie rozwijanie przeglądarek internetowych w tym kierunku.

Możemy zatem włożyć między bajki wszystkie doniesienia o chorobach czy śmierci web designu. Dziedzina ma się dobrze, projektanci mogą spać spokojnie. Hasła o jakichkolwiek problemach, to tylko próba zwrócenia na siebie uwagi lub mylenia naturalnych zmian z nieuchronnym końcem.

TL;DR
Web design żyje i ma się dobrze. Keep calm and design the web ;)

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij