Kamil Majewski (Saatchi&Saatchi IS): Agencją Roku nie zostaje się w rok. Na ten zaszczyt pracowaliśmy intensywnie przez trzy ostatnie lata

Kamil Majewski (Saatchi&Saatchi IS): Agencją Roku nie zostaje się w rok. Na ten zaszczyt pracowaliśmy intensywnie przez trzy ostatnie lata

W związku ze zdobyciem tytułu Agencji Roku KTR 2017 przez Saatchi&Saatchi IS rozmawiamy z Dyrektorem Kreatywnym, Kamilem Majewskim na temat nagrody, najlepszych zgłoszeń, a także o kondycji branży marketingowej.

Zostaliście Agencją Roku na KTR 2017. Z których projektów z ubiegłego roku jesteście najbardziej zadowoleni?

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Ubiegły rok był dla nas wyjątkowo udany. Dział Kreacji znacząco się powiększył, a że w Saatchi & Saatchi IS pracują ludzie niezwykle ambitni, powstało wiele prac, które zgłosiliśmy na festiwal. 33 nominacje za 17 różnych projektów to wynik bez precedensu. Niemal każdy z pracujących w agencji zespołów kreatywnych został wyróżniony, to cieszy mnie szczególnie i wszystkim im serdecznie gratuluję.

Jurorzy docenili między innymi intensywną pracę dla Carrefour – platforma komunikacyjna z Napoleonem przyniosła nam 4 nagrody, ale i ogrom frajdy przy każdym briefie.

Zadowolony jestem także z pracy dla Nobile. Nasz prężnie rozwijający się dział Design nie tylko zaprojektował kolekcję desek wakeboardowych, ale i stworzył dla niej zachwycającą wizualnie kampanię, docenioną złotem i 3 brązami.

Naszą eksperckość w social mediach udowodniła apka promująca teledysk Dawida Podsiadło „Pastempomat”, za którą otrzymaliśmy także nagrodę specjalną od Facebooka.

Szczególnie bliskie są mi te prace, które mogą uczynić choć odrobinę dobra, czyli gra mobilna dla fundacji onkologicznej Alivia i film interaktywny w kampanii „Pamiętaj o sobie”.

Warto także wspomnieć o projekcie, który choć nominowany 5 razy, nagrody nie zdobył, ale który pomógł nam uzyskać tytuł Agencji Roku na festiwalu Innovation. Chodzi o Baby Browser, rozszerzenie przeglądarki Chrome, które stymuluje rozwój mózgu małego dziecka, kiedy jego rodzic przegląda internet.

Wreszcie nasze 2 młode zespoły znalazły się w gronie nominowanych Young Creatives. To wróży dalsze sukcesy!

Czy tytuł Agencji Roku zmotywował Was jeszcze bardziej i stał się dodatkowym napędem do działania?

Agencją Roku nie zostaje się w rok. Na ten zaszczyt pracowaliśmy intensywnie przez trzy ostatnie lata, odkąd zakończyła się integracja Saatchi & Saatchi oraz Interactive Solutions. Smak tego zwycięstwa jest więc wyjątkowy i chętnie zakosztujemy go ponownie za rok. Nie musimy nikomu niczego udowadniać, wystarczy że pomożemy naszym zespołom realizować ich marzenia. Wówczas będę spokojny o wynik podczas przyszłorocznej edycji KTR.

Jak oceniacie obecnie kondycję polskiej branży marketingowej i agencji w niej działających? W którą stronę rozwijają się obecnie agencje, jakie są trendy w branży?

Trend, który wzbudza mój największy niepokój, to większa ilość pracy i coraz mniej czasu oraz pieniędzy na jej wykonanie. Nie chodzi tu o RTM i potrzebę szybkiego reagowania na mniej lub bardziej nieistotne wydarzenia ze świata plotek. Chodzi o duże kampanie, które wymagają czasu i funduszy nie tylko w procesie ich kreacji, ale i realizacji, by warsztatowo nie można im było niczego zarzucić. Taki komfort agencje mają coraz rzadziej, a skutki tego są widoczne chociażby na festiwalu KTR. Mamy doskonałych fotografów, ilustratorów, domy produkcyjne i postprodukcyjne, ale jest wciąż zbyt mało przestrzeni na komercyjne wykorzystanie tych talentów.

Szczególnie trudna przyszłość czeka duże agencje sieciowe. Akurat o Saatchi & Saatchi IS jestem spokojny, nasz model biznesowy gwarantuje stabilność, a realne i potwierdzone sukcesami kompetencje w tzw. 360 dają naszym Klientom namacalne korzyści. Przekonaliśmy nimi do siebie niedawno choćby takiego giganta jak IKEA.

Jeśli więc jesteś duży, musisz być naprawdę dobry we wszystkim, nie tylko w przygotowaniu imponującej prezentacji credentiali. Jeśli jesteś mały, bądź najlepszy na styku kreacji i technologii. Tu jest możliwość tworzenia komunikacji, której konsumenci nie będą się starali unikać, która wręcz może być im przydatna. Ten obszar jest wciąż za mało doceniany przez naszych rodzimych marketerów, ale za granicą trend jest już chyba nie do zatrzymania. Dowodem są choćby sukcesy takich agencji jak R/GA.

Jak oceniacie nagrody i wyróżnienia przyznawane na takich konkursach jak KTR?

Wygraliśmy festiwal, więc akurat w tym roku możemy z całą stanowczością potwierdzić, że nagroda KTR jest najcenniejszą i najbardziej prestiżową nagrodą kreatywną w Polsce :). To przy okazji znakomite narzędzie HR. Ludzie chcą pracować w najlepszej agencji, my z kolei lubimy pracować z ludźmi, którym zależy i którzy mogą się poszczycić zdobyciem statuetki.

Czy nagrody na konkursach w Polsce, takich jak KTR, dorównują prestiżem tym, zdobywanym na zagranicznych festiwalach?

Trudno porównywać te dwa światy. KTR pozwala ocenić ogólną kondycję kreatywną agencji na naszym rynku. Nie da się zdobyć tytułu najlepszej agencji jedną, nawet najbardziej udaną pracą. Trzeba udowodnić, że jest się najlepszym w całym spektrum kategorii.

Festiwale zagraniczne z kolei, zwłaszcza takie jak Cannes Lions, to szansa dla absolutnie najlepszych projektów. Bijemy się więc o uznanie dla naszych najdroższych pereł. O ile mnie pamięć nie myli, nigdy jeszcze żadnej polskiej agencji nie udało się zostać zauważonym w Cannes za więcej niż jedną pracę w tym samym roku. Liczę, że ta sztuka już niedługo się powiedzie. Takie osiągnięcie uznałbym za wyjątkowy sukces, bo byłoby nagrodzeniem nie tyle jednorazowego błysku geniuszu, ale ducha kreatywnego obecnego w agencji.

Czy nagrody wpływają korzystnie na pozyskiwanie klientów, ułatwiają to?

Coraz częściej się zdarza, że nagrody na festiwalach kreatywnych są jednym z wymogów do zaproszenia do przetargu. Nagrody pomagają także w udowodnieniu potencjalnemu kontrahentowi, że nie jest się w tej branży przez przypadek. Nie przeceniałbym jednak ich roli w kontaktach z aktualnymi klientami – tu najważniejszy jest projekt, którym się w danej chwili zajmujemy i tylko za jego efekty jesteśmy oceniani.

Które ze zgłoszeń w konkursie podobały Wam się najbardziej?

Urzekła mnie marketingowa ironia filmu „Bagaż życia” dla festiwalu Up to date w Białymstoku. Jestem także fanem sesji zdjęciowej Anomaly Jana Kriwola. Wielką pracę wykonał Mariusz Pitura i cały jego zespół z projektem „Niewidzialni”. Ogromnie szanuję animacyjne sukcesy braci Socha. Zazdroszczę mądrego wykorzystania technologii w kampanii Roshe 2: Perspektywa miasta. Sukces kampanii „Powiem ci, co zrobisz” jest według mnie w pełni zasłużony. Wreszcie abstrahując od całej dyskusji wokół oryginalności filmu „Angielski” dla Allegro – jeśli będzie powstawać więcej takich filmów, ludzie zaczną wreszcie lubić reklamy.

Jakie macie plany na najbliższy czas?

Czeka nas trudne zadanie obrony tytułu mistrza. Poza tym już niedługo pierwsza odsłona kampanii po wygranym przetargu IKEA. Planujemy też zintensyfikowane działania komunikacyjne w kanale e-commerce. Jesteśmy tam jako agencja niebywale skuteczni biznesowo, pora żeby budować tam także komunikację.

 

O rozmówcy:

Kamil Majewski
Dyrektor Kreatywny, Saachi&Saachi IS

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij