[Aktualizacja] Elon Musk wstrzymuje zakup Twittera. Chodzi o liczbę fake'owych kont

[Aktualizacja] Elon Musk wstrzymuje zakup Twittera. Chodzi o liczbę fake'owych kont

Kiedy już Elon Musk był na językach wszystkich z powodu zakupu Twittera... okazało się, że do transakcji jeszcze nie doszło, a sprawa nieoczekiwanie trafiła do sądu. Kilka miesięcy później nastąpił kolejny zwrot akcji, a ostateczna decyzja o zakupie jest prawdopodobnie coraz bliżej.

AKTUALIZACJA 5.10.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Musk zamierza wywiązać się z umowy

Kilka miesięcy po tym, jak Twitter pozwał Muska za naruszenie warunków umowy, miliarder ponownie zmienił zdanie. Właściciel Tesli poinformował, że jednak kupi platformę społecznościową, jednak za ustaloną w kwietniu cenę, czyli 44 mld dolarów (54,2 dolarów za akcję).

Rzecznik Twittera potwierdził, że spółka otrzymała oficjalne pismo w sprawie zakupu. Wiele wskazuje na to, że tym razem sprawa z kupnem Twittera jednak zostanie domknięta i serwis zmieni właściciela. 

Informując o podjętej decyzji, Elon Musk zapowiedział stworzenie „aplikacji do wszystkiego" o nazwie X, która ma łączyć się także z Twitterem. Na razie miliarder nie zdradza szczegółów na temat nowej platformy. Wiadomo jednak, że pomysł na jej stworzenie pojawił się już dużo wcześniej, a zakup Twittera ma przyspieszyć realizację planów o 3-5 lat. W sieci krążą informacje o tym, że tajemnicza aplikacja Muska ma przypominać chiński WeChat, który służy m.in. do wysyłania wiadomości, robienia zakupów czy dokonywania płatności.

AKTUALIZACJA 13.07.

Do sądu w amerykańskim stanie Delaware napłynął wniosek o nakazanie szefowi Tesli i SpaceX sfinalizowanie transakcji za uzgodnioną z Twitterem kwotę 54,20 dolarów. Firma oskarża miliardera o wielokrotne naruszenie umowy zakupu, co działa na niekorzyść platformy społecznościowej. Skutkiem ma być rosnący odpływ pracowników Twittera. Co więcej, serwis oskarżył biznesmena o potajemne skupowanie udziałów spółki bez poinformowania odpowiednich organów regulacyjnych.

– Elon Musk najwyraźniej wierzy, że on (w przeciwieństwie do każdej innej strony podlegającej prawu umów Delaware) może zmienić zdanie, zniszczyć firmę, zakłócić jej działalność, zniszczyć wartość dla akcjonariuszy i odejść – napisano w pozwie.

AKTUALIZACJA 11.07.

Musk rezygnuje, a sprawa trafia do sądu

Informacje o tym, że Elon Musk wycofuje się z kupna serwisu społecznościowego zostały oficjalnie potwierdzone. W piątek, 8 lipca, miliarder ogłosił zerwanie porozumienia z zarządem Twittera z powodu „fałszywych i wprowadzających w błąd” informacji o firmie. W oficjalnym liście opublikowanym przez prawników Muska wyjaśniono, że Twitter nie dotrzymał zobowiązań zawartych w umowie i zataił istotne informacje na temat liczby fikcyjnych kont oraz spamu, które znacznie obniżają wartość platformy.

Bret Taylor, prezes Twittera, opublikował w serwisie wpis, w którym zapowiedział, że sprawa trafi do sądu w celu „wyegzekwowania umowy o połączeniu”.

– Zarząd Twittera jest zobowiązany do zamknięcia transakcji po cenie i na warunkach uzgodnionych z panem Muskiem i planuje podjąć działania prawne – pisze Bret Taylor.

Tymczasem Elon Musk opublikował na platformie własne zdjęcia składające się na prześmiewczego mema. Wygląda na to, że post dosadnie odzwierciedla stosunek miliardera do zapowiedzianej przez firmę batalii sądowej.

– Powiedzieli, że nie mogę kupić Twittera. Potem twierdzili, że nie ujawnią informacji o botach. Teraz w sądzie chcą zmusić mnie do kupna Twittera. Będą musieli ujawnić informacje o botach – czytamy w treści mema.

Artykuł oryginalny:

Elon Musk jednak nie kupi Twittera?

Zaledwie dwa tygodnie temu właściciel Tesli i SpaceX złożył ofertę przyjęcia firmy po kursie 54,2 dol. za akcję, czyli za kwotę około 44 mld dolarów. Oferta została przyjęta, i ku zaskoczeniu wielu internautów, Musk oficjalnie stał się właścicielem Twittera.

Okazuje się jednak, że do ostatecznej transakcji nie musi wcale dojść. Przed podpisaniem ostatecznej umowy Musk zażądał danych, które potwierdzają wcześniejsze deklaracje serwisu. Konkretnie chodzi o liczbę nieprawdziwych lub tych służących do spamowania kont w serwisie – takich fake'owych profili w ogólnej liczbie użytkowników aktywnych na co dzień ma wynosić mniej niż 5%. Co ciekawe, jeśli faktycznie Musk wycofa się z zakupu platformy społecznościowej, będzie musiał zapłacić karę w wysokości 1 miliarda dolarów.

Musk ma obawy co do tych deklarowanych danych – wszyscy pamiętają bowiem, że Twitter przez długi czas borykał się z problemem inwazji spambotów. Póki ta kwestia nie zostanie ostatecznie wyjaśniona, miliarder wstrzymuje całą transakcję.

Konsekwencje tej decyzji są oczywiście widoczne już teraz na giełdzie – na rynku międzysesyjnym wycena akcji serwisu spadła o 25% i ostatecznie ugruntowała się na poziomie o ok. 16% niższym od ostatniego notowania.

PS

Elon Musk wykupił 100% udziałów Twittera. Choć miliarder zapowiada wersję open source i dbanie o wolność słowa, to wcale nie musi tak być. W cieniu historycznego wydarzenia dzieje się kilka malutkich, acz ciekawych marketingowych tematów. Sprawdź najnowszy odcinek Marketing Przegadany.

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij