Pomysły oryginalne, inspiracje i przeróbki – jak je odróżnić?

Pomysły oryginalne, inspiracje i przeróbki – jak je odróżnić?

Podobno najbardziej podoba nam się to, co już kiedyś widzieliśmy albo słyszeliśmy. Reklamy wydają się potwierdzać tę znaną tezę. Jakie są jednak granice inspiracji? Czy można wykorzystywać bohaterów znanego serialu w reklamie?

Przede wszystkim należy przypomnieć, że prawo autorskie nie chroni pomysłów. Żadna, choćby najbardziej innowacyjna koncepcja nie będzie podlegać ochronie. Zgodnie z art. 1 ust. 2(1) ustawy, ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia, a zatem nie tyle pomysł na zabawkę dla dzieci w postaci kucyków z charakterystyczną kolorową grzywą, fantazyjnie zarysowanym okiem oraz ogonem z długim kolorowym włosiem, co konkretny model kucyka Pony*.

Można zatem śmiało powiedzieć, że wyprodukowanie zabawek „w typie” popularnych i uwielbianych przez dzieci kucyków, lalek czy włochatych potworków będzie stanowić stworzenie utworów inspirowanych. Jak jednak odróżnić utwór inspirowany od przeróbki?

Opracowanie czy inspiracja?

Opracowaniem (utworem zależnym), zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy, jest np. tłumaczenie, adaptacja czy przeróbka oryginalnego utworu. Twórca opracowania może nim rozporządzać i korzystać z niego jedynie po uzyskaniu odpowiedniej zgody autora oryginalnego utworu, chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu oryginalnego wygasły.

Prawo autorskie nie zawiera natomiast definicji utworu inspirowanego. Odwołanie do niego pojawia się jedynie w art. 2 ust. 4 ustawy, zgodnie z którym za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem. Wypracowana w praktyce definicja utworu inspirowanego przewiduje, że jest to taki przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, do którego stworzenia autor został pobudzony dziełem innego autora.

Wracając do pytania o bohaterów serialu – sprawą zajmował się Sąd Najwyższy**, który rozpatrywał kwestię wykorzystania w filmach reklamowych postaci zaczerpniętych z serialu telewizyjnego. W reklamach zapożyczono ogólny pomysł postaci, tworząc jednak – jak uznał Sąd – zupełnie nową postać, z kilkoma jedynie stycznymi elementami z postacią bohaterki serialu. Sąd Najwyższy wskazał, że zasadniczym kryterium odróżniającym inspirację od utworu zależnego jest takie twórcze zmodyfikowanie elementów dzieła oryginalnego, że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy, a nie elementy przejęte.

Ochronie podlega bowiem nie temat, a jego indywidualizacja – postać i koncepcja bohatera, jego losy, określone sytuacje i opisy, w których funkcjonuje. Zaczerpnięcie tego samego wątku z cudzego utworu nie wymaga zgody autora dzieła oryginalnego, ponieważ z samej istoty utworu inspirowanego wynika właśnie jego powstanie w wyniku pobudki twórczej dostarczonej przez utwór oryginalny. Innymi słowy, to właśnie utwór oryginalny jest impulsem inspirującym do stworzenia nowego utworu.

Klasycznym przykładem inspiracji może być przedświąteczna reklama Allegro z dziadkiem, który zawzięcie uczył się angielskiego, aby móc porozumieć się z wnuczkami. Inspiracją dla tej reklamy mogła być wzruszająca reklama whisky New Bell's o ojcu, który w dojrzałym wieku uczy się czytać, żeby przeczytać książkę syna. Pomysł na historię opowiedzianą w reklamie jest podobny – obserwujemy mozolne starania starszego człowieka, który wykonuje czynności, jakie zwykle wykonują dzieci ucząc się języka. Akcja reklamy prowadzi do finału – dowiadujemy się, dlaczego nauka była dla mężczyzn tak ważna – to chęć kontaktu i zrozumienia bliskich były dla nich motywacją.

Ciemna strona „inspiracji”

Sieciowe marki odzieżowe typu Zara czy H&M dysponują podobno oddzielnymi budżetami na wypłacanie odszkodowań dla artystów, których utwory zostały wykorzystane w ich kolekcjach. Powstała nawet specjalna strona katalogująca utwory przerobione przez sieciówki. Co jakiś czas, w mediach głośno jest o wykorzystaniu przez popularne marki przerobionych utworów młodych artystów – w 2016 roku rysowniczka Tuesday Bassen zamieściła w Internecie porównanie swoich rysunków i grafik wykorzystanych przez Zarę na koszulkach (do obejrzenia również na stronie. Podobne? Mało powiedziane. Nie sposób stwierdzić, że którykolwiek z rysunków w kolekcji Zary posiada indywidualne elementy twórcze, które pozwalają odróżnić te rysunki od oryginału.

Trochę inaczej sprawa wyglądała z koszulkami zaprojektowanymi przez piosenkarkę Margaret dla marki Sinsay (będącej własnością grupy LPP). W ramach kolekcji powstały między innymi białe T-shirty z czarnymi drukowanymi napisami, łudząco podobne do koszulek produkowanych przez polską markę Shameless. Czy doszło tutaj do naruszenia praw autorskich? W mojej ocenie nie, pomysł na wyprodukowanie białego T-shirtu z prostym czarnym nadrukiem (hasła wykorzystane przez obie marki były różne) nie korzysta z ochrony prawno-autorskiej. Styl, choćby charakterystyczny, nie jest przedmiotem prawa autorskiego i nie podlega jego ochronie. W tej sytuacji zdecydowanie bardziej skuteczne byłoby wystąpienie przez właścicielkę marki Shameless z roszczeniem o zaniechanie dokonywania czynów nieuczciwej konkurencji, np. w postaci żerowania na renomie marki, która znana jest wyłącznie z produkcji tego typu koszulek. Dodatkowo, istnieje ryzyko tzw. konfuzji konsumenckiej, gdyż klienci sklepów Sinsay, znający markę Shameless, widząc na wieszakach białe koszulki z charakterystycznymi czarnymi napisami, mogą odnieść wrażenie, że przy tworzeniu kolekcji Sinsay współpracował nie tylko z Margaret, ale i z Shameless.

 

*Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8 października 2013 r. (I ACa 1233/12)
**Wyrok Sądu Najwyższego z 10 lipca 2014 r. (I CSK 539/13)

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij