Hashtagi i zakupy: Jak social media rewolucjonizują e-commerce [WEBINAR]

Hashtagi i zakupy: Jak social media rewolucjonizują e-commerce [WEBINAR]

Hashtagi i zakupy: Jak social media rewolucjonizują e-commerce [WEBINAR]

Dowiedz się, jakie narzędzia pomogą Ci w rozwinięciu strategii sprzedażowej – od tworzenia contentu, aż po moderację – i jakie procesy można zautomatyzować.

WEŹ UDZIAŁ

65-70 dolarów za zbanowanie i „odbanowanie” konta na FB. Handel danymi kwitnie w darknecie

65-70 dolarów za zbanowanie i „odbanowanie” konta na FB. Handel danymi kwitnie w darknecie
Wraz z rozwojem technologii kupowanie obserwujących w social mediach stało się łatwe do wychwycenia. Analizy dowolnego konta w mediach społecznościowych dostępne są bezpłatnie w sieci.
O autorze
3 min czytania 2024-03-26

W ciemnych zaułkach internetu zwanych „darknetem” czai się zło, przed którym żadne narzędzie nie oferuje ochrony – można zlecić zbanowanie konta za zaledwie kilkadziesiąt dolarów. Dla niektórych osób i firm to może być zawodowa śmierć, a przynajmniej zawał.

Darknet czy deep web, czyli internet w internecie 

W internecie są ponad 2 miliardy stron internetowych, tylko 400 mln jest faktycznie aktywnych – tak przynajmniej twierdzi firma Hosting Tribunal. Tylko to nie jest całość zasobów cyfrowych, ponieważ obok internetu jest jeszcze deep web i darknet. 

Nie trzeba być hakerem, aby się tam dostać. W gruncie rzeczy wiele osób korzysta z deep webu codziennie. Deep web to wszystko to, co nie jest indeksowane przez wyszukiwarki takie jak Google czy Bing. Zamknięte fora dyskusyjne czy grupy w aplikacji Telegram. Trudniej ma się sprawa z dostępem do darknetu. Mroczny zaułek internetu wymaga już specjalnych programów, aby dostać się do sieci TOR. Tam można wywoływać strony z rozszerzeniem .onion. 

Zarówno w deep webie, jak i w darknecie istnieją miejsca dostępne tylko dla tych, co posiadają login i hasło lub zostali zaproszeni. O takich grupach i stronach krążą legendy, i trzeba przyznać, że w wielu z nich jest dużo prawdy. To właśnie w deep web można niemalże od ręki zlecić zbanowanie czyjegoś konta na Facebooku, TikToku czy… PayPalu. 

LinkedIn logo
Dziękujemy 90 000 fanom na LinkedInie. Jesteś tam z nami?
Obserwuj

Ile kosztuje ban na Facebooku? 

Szczęściem w nieszczęściu jest, że trudno oszacować skuteczność takich ogłoszeń. Mimo zawodowej ciekawości nie skorzystaliśmy z prezentowanych ofert. Bardzo wiele ma bogaty zestaw testymoniali od zadowolonych klientów. Tych też trudno zweryfikować, ale trzeba jednak przyznać, że wachlarz ofertowy jest bardzo duży.

Jeden z ogłaszających ma bardzo sprecyzowany cennik za swoje usługi: 

Słuchaj podcastu NowyMarketing

  • Instagram: ban $75, odbanowanie $70
  • WhatsApp: ban $75, odbanowanie $70
  • Telegram: ban $75, group ban $70, channel ban $70, odbanowanie $85
  • Facebook: ban $65, group ban $70, odbanowanie $65
  • Discord: ban $65, ban server $70, odbanowanie $75
  • Snapchat: ban $65, odbanowanie $55 
  • Reddit: ban $70, odbanowanie $75
  • TikTok: ban $65, odbanowanie $80
  • Twitter: ban $85, odbanowanie $80 
  • Youtube: ban $75, odbanowanie $90 
  • PayPal: ban $120, tu bana się najwidoczniej nie zdejmuje 😉

NowyMarketing logo
Mamy newsletter, który rozwija marketing w Polsce. A Ty czytasz?
Rozwijaj się

Niezwykłe jest też to, że nawet w tak ciemnych zakątkach internetu można znaleźć promocje! Ten sam ogłaszający proponuje zniżkę przy zleceniu na kilka kont jednocześnie, które są dobrze udokumentowane linkami – aby nie było wątpliwości, o czyje konto chodzi. 

Oferty są różne. Obok znanych usług, jak wspomniane na starcie kupowanie fanów, wyświetleń czy interakcji, są też trudniejsze zadania. Na przykład weryfikacja kont Mety zaczyna się od 50$, natomiast roszczenia dotyczące nazwy użytkownika to już wydatek 799 dolarów. 

Jak działają cyberprzestępcy? 

Skoro nie ma pewności, że te usługi faktycznie działają to czy należy się objawić? Przeszukując internet i darknet nietrudno natknąć się na publikacje na temat, że takie ataki faktycznie mają miejsce. 

Dwa najczęściej opisywane przypadki to: 

  • skopiowanie contentu – przestępcy klonują konto, począwszy od zdjęcia profilowego, kończąc na regularnych postach. Takie sklonowane konto, zgłasza oryginalne konto jako podszywające się pod nie;
  • masowe zgłaszanie – mniej wyrafinowany i lepiej znany sposób, czyli fałszywe konta zgłaszają masowo dane konto jako naruszające zasady lub podszywające się pod kogoś. 

Naturalnie większość platform ma pewne procedury i pierwsze takie działanie może skończyć się na przykład zawieszeniem konta do 30 dni. Co więcej, od tego przysługuje nam odwołanie. Co jednak staniemy się celem ataków i będzie to już kolejne takie zgłoszenie?

Ochrona marki w socialach, czyli prewencja cyberbezpieczeństwa 

Zasada „taniej zapobiegać niż leczyć” działa nie tylko w przypadku naszego zdrowia fizycznego, ale także naszego cyberbezpieczeństwa. 

– Obsługując na co dzień social media dla wielu firm, stosuję dwie zasady, które zmniejszają perspektywy fakupu. Pierwsza to więcej niż jedno konto przypisane do danego fanpaga i to, które wykorzystuję na co dzień prywatnie, nie posiada pełni uprawnień. W przypadku sieci Meta pomocna jest także usługa wsparcie technicznego, które otrzymuje się przy wykupienie „weryfikacji” konta. Dzięki temu mogę pomagać także moim klientom – mówi Monika Bułakowska, ekspertka marketingu internetowego.

Prewencję także dobrze stosować co do całego cyfrowego świata, nie tylko mediów społecznościowych. Zaprzyjaźniony ekspert od reagowania na cyberincydenty radzi: 

– Podstawowa higiena pracy cyfrowej nakazuje stosować zasadę ograniczonego zaufania – nie klikamy, a tym bardziej nie instalujemy niczego czego nie jestesmy w 200% pewni. Po drugie hasło zawsze w parze z dwuskładnikowym uwierzytelnianiem. Nie uchroni nas to przed atakami typu „masowe zgłaszanie”, ale zwiększy odporność na inne popularne typy ataków – radzi Maciej Broniarz, prezes DC9 Group, ekspert od reagowania na cyberincydenty.

Zdjęcia: Unsplash

PS Jak zabezpieczyć się przed utratą dostępu do konta i strony na Facebooku [PORADNIK]

Budzisz się rano, otwierasz przeglądarkę, a tu nagle serce wali jak oszalałe. Dlaczego? Ponieważ ktoś nielegalnie przejął twoje konto na Facebooku, a ty tracisz dostęp do menedżera reklam, fanpage’a (strony firmowej) i kontrolę nad treściami, które się na nim pojawiają.