Sprawdź wcześniejsze odsłony cyklu #OdKulis i poznaj bliżej najciekawsze działania marketingowe ostatnich miesięcy.
O organizacji projektu „Światło i MRock” opowiadają:
- Michał Kaleta, Managing Director & Partner w endorfina events/reżyser i producent „Światło i MRock”,
- Ewa Wiącek, Events Director w endorfina events
- i Przemysław Całka, R&D Manager w endorfina events.
Jak narodził się pomysł?
Michał Kaleta: Wyrósł z potrzeby stworzenia wydarzenia, które wykracza poza schemat klasycznego koncertu rockowego oraz z twórczej energii Katarzyny Nosowskiej i Piotra Roguckiego. Chcieliśmy zbudować format, w którym widz przestaje być biernym odbiorcą, a staje się współtwórcą wydarzenia. Tak narodziła się idea dwóch równoległych aranżacji utworów – „świetlnej” i „mrocznej” – oraz ich wyboru na żywo przez publiczność za pomocą skanowania kodu QR, reakcji dźwiękowych i światła telefonów.
Podczas 2-godzinnego wydarzenia Nosowska i Rogucki wykonywali swoją „playlistę marzeń”. Od początku chodziło o połączenie energii, sentymentu i wzruszenia z nowoczesnym, interaktywnym doświadczeniem. Tak powstał format, który nie tylko redefiniuje koncert rockowy, ale przede wszystkim pozwolił stworzyć widowisko, którego przebieg był nieprzewidywalny i niepowtarzalny – każdy z 6 koncertów trasy opowiadał trochę inną historię, bazując na wyborach publiczności. Przykładowo – w Łodzi w większości wygrywało światło, a Katowice za to skłoniły się częściej w stronę mroku.

Przygotowania, przebieg i realizacja
M.K.: Prace nad muzyczną częścią projektu rozpoczęły się od ukształtowania artystycznego trzonu. Na czele „Światło i MRock” stanęła dwójka ikon polskiej sceny rockowej, Katarzyna Nosowska i Piotr Rogucki – dwa odmienne temperamenty i energie. To ich spotkanie stało się fundamentem całego konceptu. Wybór utworów rozpoczął się od pomysłu stworzenia ich wspólnej „playlisty marzeń” – zestawu piosenek, które ukształtowały ich wrażliwość i wciąż niosą silny ładunek emocjonalny.
Za aranżacje odpowiadali Michał „Fox” Król, od lat związany twórczo z Nosowską oraz Paweł Cieślak, który od dawna pracuje z Piotrem Roguckim. Do tego doszedł dobór repertuaru dla zaproszonych gości – zadanie wymagające szczególnej precyzji. Każda propozycja musiała idealnie pasować do scenicznej osobowości wykonawcy. Tak powstała chociażby znakomicie przyjęta konfiguracja: Kazik wykonujący „The Passenger” Iggy’ego Popa lub Doda w utworze 4 Non Blondes „What’s up”.
Dodatkowo utwory musiały zostać przećwiczone w dwóch pełnych wersjach – „świetlistej” i „mrocznej” – co wymagało nie tylko większej liczby prób, lecz także ciągłej komunikacji między zespołem muzycznym, reżyserią a artystami. Dzięki temu zespół był przygotowany na każdy możliwy scenariusz koncertu, a wykonawcy mogli wejść w obie aranżacje z równą pewnością i energią, niezależnie od wyboru publiczności.

Ważnym elementem przygotowań było również stworzenie narracji prowadzącej całe widowisko. Aby utrzymać rytm wydarzenia, płynnie przeprowadzać publiczność przez kolejne etapy i podkreślić interaktywny charakter projektu, powstały specjalne voice-overy Kasi i Piotra. Ich nagrane wcześniej głosy prowadziły widzów od momentu ogłoszenia wyboru, przez podsumowanie głosowania, aż po wprowadzenie w wykonanie wybranej wersji utworu. Dzięki temu cały proces – od decyzji publiczności po wejście muzyków – tworzył spójny, dramaturgiczny łuk.
Przygotowania obejmowały również warstwę wizualną, która musiała odpowiadać dwóm równoległym „światom” koncertu. Każdy utwór wymagał indywidualnych animacji, projekcji i sekwencji świetlnych, tak aby zarówno wersja „świetlna”, jak i „mroczna” miały własny język wizualny. Najbardziej wymagającym etapem było stworzenie wybranych utworów w podwójnych aranżacjach, z odmiennymi scenariuszami świateł, wizualizacji i montażu. To właśnie ta dwoistość, zaprojektowana pod interaktywny wybór publiczności, sprawiła, że cały proces produkcyjny był wielowymiarowy i wymagał ścisłej współpracy artystycznej oraz technologicznej.
Projektowanie całego wydarzenia „wirtualnie” wymagało ogromnej wyobraźni i współpracy wielu osób: light designerów, content kreatorów, ale przede wszystkim producentów muzycznych i artystów. Tak naprawdę dopiero po pierwszym warszawskim koncercie przekonaliśmy się, że zbudowana przez nas narracja jest czytelna dla publiczności i zaproponowane mechanizmy reżyserskie sprawiają, że publiczność angażuje się w przebieg koncertu.
Największe wyzwania, niespodzianki, nieplanowane sytuacje i jak udało się im sprostać
M.K.: Jednym z kluczowych wyzwań były kwestie technologiczne, wynikające z interaktywnego charakteru wydarzenia. Koncert opierał się na aktywnym udziale publiczności i głosowaniu w czasie rzeczywistym, co wymagało stabilnego łącza internetowego oraz zapewnienia infrastruktury w dużych halach widowiskowych. Każda lokalizacja miała inną specyfikę techniczną, dlatego przed startem trasy przeprowadzono szczegółowe testy, a dla bezpieczeństwa wdrożono również plan B, pozwalający realizację procesu wyborów bez potrzeby sieci telefonicznej ani internetu. Ostatecznie nie było potrzeby z niego korzystać – co potwierdziło skuteczność przygotowań oraz gotowość zespołu technicznego na różne scenariusze.

Ważnym wyzwaniem było również to, że każdy koncert był żywym organizmem. Nie istniała jedna setlista, a decyzje publiczności wpływały na strukturę wydarzenia w czasie rzeczywistym. Kluczowe były intensywne próby, przećwiczenie wszystkich utworów w dwóch kompletnych aranżacjach – „świetlistej” i „mrocznej” – oraz płynna komunikacja między zespołem, reżyserią i techniką.
Kolejne wyzwanie dotyczyło komunikacji. Publiczność wciąż bywa ostrożna w kwestii technologii angażującej ich podczas koncertów – zwłaszcza, gdy w grę wchodzi wpływanie na przebieg wydarzenia czy łączenie emocjonalnego przeżycia z aplikacją w telefonie. Dlatego jednym z kluczowych zadań było jasne i przystępne wytłumaczenie, jak działa format, dlaczego technologia jest tu narzędziem, a nie barierą, oraz jak uczestnik może bez wysiłku wejść w rolę współtwórcy koncertu. Ułatwieniem były voice-overy prowadzące, proste instrukcje, przejrzysty interfejs głosowania oraz bardzo intuicyjny przebieg każdego wyboru – co sprawiło, że nawet osoby sceptyczne wobec takich rozwiązań szybko odnajdywały się w formule.
Dodatkowym aspektem komunikacyjnym było konieczne wyraźne odróżnienie trasy od odbywających się równolegle innych projektów angażujących artystów. Dlatego tak ważne było konsekwentne podkreślanie unikalnego charakteru „Światło i MRock”, minimalistycznej identyfikacji wizualnej oraz wyraźnej symboliki „światła” i „mroku”. Dzięki temu projekt szybko zbudował własną, rozpoznawalną tożsamość.
Ewa Wiącek: Tworzenie wydarzenia, w pełni samodzielnego projektu agencji – premierowego i autorskiego – wiąże się z wyzwaniami na każdym etapie. Począwszy od zarządzania całym procesem, przez znalezienie rozwiązań technicznych pozwalających wiernie oddać artystyczną wizję reżysera, aż po realizację produkcji zgodnie z oczekiwaniami technologicznymi. Wymagało to nie tylko precyzyjnej koordynacji i wielozadaniowości, ale także eksperckiego spojrzenia na rynek, odwagi w sięganiu po nowe technologie oraz ścisłej pracy zespołowej, bez której realizacja tak innowacyjnego projektu nie byłaby możliwa.
Efekty i kolejne kroki
M.K.: „Światło i MRock” zakończyło pierwszą trasę z imponującym wynikiem: 6 koncertów i ponad 30 tys. sprzedanych biletów. Udało się zbudować zupełnie nowy format koncertowy, który redefiniuje rock jako doświadczenie współtworzone – nie przez przypadek gra słów „światło/mrok” przerodziła się w pełnoprawną, rozpoznawalną markę MRock, a publiczność stała się realnym współautorem każdego wydarzenia. Od pierwszego sold-outu zauważyliśmy zjawisko rzadkie jak na dziś: brak hejtu, dużo entuzjazmu i konstruktywnych opinii – mocny dowód na to, że wokół projektu powstała prawdziwa społeczność.
W wymiarze komunikacyjnym efekty przerosły założenia. Social buzz wykraczał daleko poza hale koncertowe: Instagram, TikTok i YouTube zalały dziesiątki fanowskich filmów, interpretacji, nagrań wyborów świetlistych i mrocznych. Symbioza PR i aktywności artystów przyniosła 220,1 mln zasięgu. Własne kanały rosły z tygodnia na tydzień: ponad 7 tys. obserwujących na Facebooku, kolejne tysiące na Instagramie, a trzy tygodnie po zakończeniu trasy profile nadal generują organiczne wyświetlenia rzędu kilku tysięcy dziennie.

Projekt dowiódł, że nawet na ekstremalnie zatłoczonym rynku muzycznym – z mocną dominacją hip-hopu i elektroniki – jest miejsce na nowatorskie koncepcje koncertowe. Pokazał również, że dzisiejsza publiczność chce być częścią procesu twórczego, a nie tylko odbiorcą. Interaktywne rozwiązania w naturalny sposób zaangażowały odbiorców odpowiadając na ich potrzebę współautorstwa i uczestnictwa kulturowego.
Najważniejszy wniosek? Silna idea sprzedaje bilety, a biznes i kultura nie tylko mogą, ale powinny współistnieć i wspólnie się napędzać. „Światło i MRock” stało się samodzielnym formatem i marką, a my równolegle pracujemy nad kolejnymi przedsięwzięciami, które ponownie przesuną granice tego, jak można opowiadać muzyką, obrazem i światłem.
- „Thorgal. Pieśń Przeznaczenia” – pierwsza w Polsce opowieść multimedialna, widowisko, które łączy muzykę, światło, animację i emocje. To spotkanie światów – realnego i mitycznego – w którym każdy dźwięk i każdy obraz ma swoje znaczenie. Podczas trasy wystąpią Buslav, IGO, Mela Koteluk, Nergal i Michał Wasilewski.
- „Lem Universum” – pierwszy spektakl audiowizualny inspirowany twórczością Stanisława Lema. To połączenie muzyki, obrazu i literatury w jedno immersyjne doświadczenie, ale także refleksja nad przyszłością człowieka w świecie sztucznej inteligencji, w którym pytania stawiane przez Lema brzmią dziś aktualniej niż kiedykolwiek. Podczas trasy wystąpią Monika Brodka, 2k88, Błażej Król oraz Kukon.
Kto odpowiada za działania?
M.K.: W realizację „Światło i MRock” zaangażowany był szeroki zespół specjalistów, bez których tak skomplikowane i nowatorskie przedsięwzięcie nie mogłoby się udać. Za światło odpowiadał Piotr Roszczenko, za content wizualny Filip Popik, współpracując z Michałem Kaletą – Managing Directorem endorfina events, reżyserem i realizatorem projektu, który nadawał całości artystyczny kierunek.
Wyraziste i spójne ID wizualne, wyróżniające trasę na tle tradycyjnych koncertów rockowych – często opartych wciąż na klasycznej estetyce płomieni, grunge’owych przetarć i ciężkich fontów – przygotowało 247Studio z Oskarem Podolskim na czele. To dzięki nim projekt otrzymał minimalistyczną, współczesną i „czystą” oprawę graficzną, która oddaje charakter konceptu i jednocześnie stanowi świeże podejście do komunikacji rockowej. Technika sceniczna i multimedia zostały powierzone doświadczonemu zespołowi VES, a dźwięk, realizację kamerową i oprawę wideo przygotowało studio OTAKO, tworząc wraz ze scenografią pełną, emocjonalną przestrzeń wizualną koncertu.
Kluczowym elementem było również wdrożenie systemu głosowania, dzięki któremu publiczność mogła wpływać na przebieg koncertu w czasie rzeczywistym. Powyższe rozwiązanie – unikatowe na polskim rynku – zostało od podstaw zaprojektowane i zbudowane przez Przemysława Całkę, Research & Development managera w endorfina events, co pozwoliło w pełni połączyć świat sceny z technologią interaktywną.
Przemysław Całka: „Światło i MRock” było jednym z najbardziej wymagających technologicznie projektów, z jakimi pracowałem. Stworzenie systemu, który w kilka sekund musi obsłużyć tysiące jednoczesnych decyzji publiczności i przekuć je w spójny, reżyserski efekt na żywo, to zadanie z pogranicza sztuki i inżynierii. Największym wyzwaniem było połączenie trzech światów: emocji i narracji na scenie, infrastruktury technicznej hal oraz nieprzewidywalności tysięcy urządzeń widzów.
Naszym celem było, aby technologia była niewidoczna – by widz nie czuł narzędzia, tylko sprawczość. Fakt, że system działał bardzo dobrze przy tak dużej skali i w tak krótkich oknach czasowych, potwierdza, że interaktywne koncerty będą przyszłością tego rynku. To projekt, który udowodnił, że gdy kreatywność spotyka precyzyjną inżynierię, można przesuwać granice tego, czym jest doświadczenie live.