Eternal Playlist Urn to fizyczne urządzenie stylizowane na klasyczną urnę pogrzebową. W rzeczywistości jest to jednak głośnik Bluetooth zamknięty w ceramicznej formie, sygnowanej logotypami obu marek.
Urządzenie ma charakter kolekcjonerski, ponieważ na rynku dostępnych jest jedynie 150 egzemplarzy. Cena jednej sztuki wynosi 495 dolarów. Produkt jest dostępny w limitowanej sprzedaży na stronie Liquid Death i – zgodnie z komunikacją marek – nie jest przeznaczony do przechowywania prochów. To kolekcjonerski gadżet, który ma łączyć humor, muzykę i estetykę charakterystyczną dla brandu znanego z czarnego, przerysowanego storytellingu.
Personalizacja na wieczność
Kluczowym elementem projektu nie jest jednak sam fizyczny przedmiot, lecz cyfrowe doświadczenie. Spotify uruchomiło Eternal Playlist Generator – narzędzie, które tworzy spersonalizowaną playlistę „na życie po życiu”.

Najpierw użytkownik odpowiada na serię pytań dotyczących jego „wiecznego vibe’u”, nastroju czy klimatu, jaki chciałby zachować po śmierci. Na tej podstawie – oraz w oparciu o historię odsłuchów – system generuje playlistę, którą można udostępnić znajomym lub odtworzyć w urnie-głośniku.
W oficjalnym komunikacie Spotify podkreśla: „Życie potrzebuje muzyki. Życie po życiu także.”
To hasło dobrze oddaje ton całej kampanii: balans między ironią a autentycznym przywiązaniem do muzyki jako elementu tożsamości.
Strategiczny wybór partnera
Współpraca z Liquid Death nie jest przypadkowa. Marka wody w puszkach od lat buduje swoją pozycję dzięki estetyce inspirowanej heavy metalem, kulturą alternatywną i czarnym humorem. Projekty tej firmy często balansują na granicy absurdu, co generuje organiczny buzz i viralowy potencjał.
Eternal Playlist Urn jest więc bardziej doświadczeniem marketingowym niż realnym rozszerzeniem portfolio platformy Spotify. Z perspektywy komunikacyjnej to ciekawy przykład współpracy brandów z całkiem różnych obszarów. Dzięki dużej rozpoznawalności obu marek, trafnemu humorowi oraz połączeniu realnego produktu z budowaniem zaangażowania również w sferze cyfrowej, ten pomysł ma szansę zachwycić niejednego odbiorcę.


Limitowany znaczy pożądany
Tylko 150 sztuk i cena w wysokości niemal 500 dolarów sprawiają, że Eternal Playlist Urn funkcjonuje również jako obiekt kolekcjonerski. Ograniczona dostępność podbija ekskluzywność i wzmacnia efekt FOMO – nawet jeśli większość odbiorców nigdy nie planuje zakupu.
W praktyce produkt pełni rolę bohatera całej kampanii. To on generuje nagłówki, publikacje w mediach i dyskusje w social mediach. Równolegle jednak szeroka grupa użytkowników może bezpłatnie skorzystać z generatora playlist, co zwiększa zasięg i zaangażowanie bez bariery cenowej.

Co ta kampania mówi o marketingu 2026?
Projekt Spotify i Liquid Death wpisuje się w kilka wyraźnych trendów obecnych w marketingu 2026 roku. Główną rolę odgrywają tu personalizacja i storytelling. Playlista staje się cyfrowym „dziedzictwem”, które pozostaje dostępne nawet po naszej śmierci. To także rozwinięcie pomysłu, według którego muzyka definiuje naszą tożsamość.
Co więcej, obie marki stosują humor i pokazują, że temat śmierci może zostać opowiedziany lekko, z przymrużeniem oka i bez patosu. Tabu zostaje oswojone. Jednocześnie już sam koncept urny-głośnika jest wystarczająco kontrowersyjny i nietypowy, by stać się tematem publikacji w mediach branżowych i technologicznych.
Połączenie fizycznego produktu i dostępem do cyfrowej platformy z jednej strony powoduje, że kampania staje się dostępna dla milionów odbiorców, jednak z drugiej umiejętnie i ściśle łączy ze sobą działanie platformy streamingowej i niecodzienny gadżet.

Eternal Playlist Urn: więcej niż gadżet?
Choć Eternal Playlist Urn to projekt limitowany, jego znaczenie wykracza poza sprzedaż 150 sztuk fizycznego urządzenia. To udana demonstracja kreatywnej odwagi i umiejętności budowania kulturowego momentu wokół marki technologicznej.
Spotify pokazuje, że nawet globalna platforma streamingowa może wejść w estetykę znaną jako „meme culture”, nie tracąc przy tym spójności. A Liquid Death po raz kolejny udowadnia, że prowokacja – jeśli jest dobrze zaprojektowana – może stać się pełnoprawnym narzędziem strategicznym.
Grafiki: Spotify