Warto wyjść na miasto

Warto wyjść na miasto

Mamy w Polsce 930 miast. Ciężko się wyróżnić. Szczególnie jeśli nie posiadasz kilkuset tysięcy mieszkańców bądź nie jesteś położony naprzeciwko Giewontu. Trzeba zatem znaleźć niszę, która pomoże w wysyłce sygnału „jesteśmy tu! Zapraszamy”. Jeśli nie w wymiarze ogólnopolskim, to chociażby lokalnym.

fot. depositphotos.com

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Trochę jak w tradycyjnym marketingu produktowym. Zróbmy coś, aby się pokazać. Najlepiej wydarzenie. I zaprośmy ludzi. Jak najwięcej.

Sport

Przyczynkiem do refleksji był niedawny maraton w Dębnie. Jest to jedno z najlepiej rozpoznawalnych wydarzeń biegowych w Polsce. Miasto posiada zaś tylko 13 tysięcy mieszkańców. Jak to możliwe? Odpowiedź jest prosta: historia. To pionierskie wydarzenie w skali kraju (1969 rok). W XXI wieku to jednak jeszcze za mało, aby zorganizować bieg w skali ogólnopolskiej. Potrzebne było również zaangażowanie lokalnej administracji i społeczności – zarówno finansowe, jak i „ludzkie”.

Miasto bardzo dobrze wykorzystuje tą imprezę, promując się hasłem „wybiegamy w przyszłość”. Jeden event stał się zatem trzonem, wokół którego budowana jest promocja i komunikacja gminy.

Jeszcze mniejszym miastem jest Susz, reklamujący się jako stolica polskiego triathlonu. Susz stolicą? To brzmi dumnie, nawet kiedy mówimy o niszowej dyscyplinie (w 2018 roku). Gmina od ponad 20 lat organizuje duże zawody w tej dyscyplinie (kilkukrotnie w charakterze Mistrzostw Polski). Oczywiście, miasta dysponujące większym budżetem są w stanie przygotować wydarzenia o jeszcze większym zasięgu, także międzynarodowym. Podobnie jak w tradycyjnym marketingu. McDonald zasponsoruje Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, a lokalna knajpa regionalne zawody na poziomie juniorskim.

Muzyka

Święto Miasta staje się powoli czymś tak oczywistym, jak tłumy na Krupówkach czy kwiaciarki na krakowskim rynku (w odsłonie wiejskiej przyjmuje tradycyjną nazwę „Dożynki”). Istotną kwestią w temacie promocji miast jest motyw przewodni takiego święta. Czy komunikacja kręci się wokół gwiazd muzycznych, czy elementów wyróżniających miasto? W Polsce można znaleźć multum wydarzeń, które są całkowicie oderwane od specyfiki regionu. To stracona szansa, aby na większą skalę zakomunikować „Mamy co pokazać, wyróżniamy się tym i tym…”. Gwiazdy muzyczne powinny być wyłącznie magnesem, umożliwiającym osiągnięcie szerszego wachlarza celów i przyciągnięcie większej grupy uczestników.

Dwa pozytywne przykłady z Górnego Śląska. Gwarki w Tarnowskich Górach. To wydarzenie z wieloletnią tradycją, organizowane jako weekendowe święto miejskie. Jednym z ważniejszych elementów jest korowód historyczny m.in. wykorzystujący związki Jana III Sobieskiego z miastem. Równocześnie odbywają się koncerty. Dobre praktyki na Śląsku stosowane są również przez Skoczów. Miasto stawia na folklor, także w wydaniu czeskim (bliskość granicy), zapraszając zespoły mniej znane, ale mocniej wpisujące się w charakter gminy.

Turystyka

Osobiste podróże po Polsce pokazują mi dobitnie, że każdy region posiada atrakcje mogące przyciągnąć potencjalnych turystów. Zarówno o charakterze naturalnym, jak i kulturalnym. Ilu czytelników NowyMarketing.pl było do tej pory w Zwierzyńcu* w Świętokrzyskim bądź Sejnach** na Podlasiu? Właściwa komunikacja walorów tych regionów bez wątpienia wpłynie na ich rozpoznawalność. Komunikacja powinna być atrakcyjna dla współczesnego turysty.

Ano właśnie, atrakcyjna.

Czyli jaka?

To pytanie do Ciebie drogi czytelniku, który poszukujesz właśnie inspiracji na swój artykuł.

Ja nie chcę przedłużać, a pragnę wspomnieć jeszcze o organizacji wydarzeń.

Dwa przykłady. Górnośląska „Industriada” to festiwal, który w jeden z czerwcowych weekendów promuje przemysłowe atrakcje na Śląsku. W ramach wydarzenia odbywają się mikroeventy w postaci koncertów i wzbogaconych wycieczek. Poza tym bilety wstępu są znacząco tańsze, zaś Koleje Śląskie oferują bezpłatne przejazdy dla turystów. To przykład wspólnego działania instytucji na różnych poziomach administracyjnych, które przekłada się na kształtowanie śląskiej marki w całej Polsce.

Gdzie leży polskie zagłębie winiarskie? Przyznaję, nie wiedziałem, że odpowiedzią jest województwo lubuskie. Być może świadomość społeczna znacząco wzrośnie dzięki Winobraniu – festiwalu organizowanym od paru lat przez miasto Zielona Góra. W trakcie paru wrześniowych dni odbywają się prezentacje lokalnych produktów, dyskusje na temat trendów winiarskich i oczywiście – degustacje. Dodatkowe wydarzenia, takie jak koncerty czy bieg są tylko magnesem, przyciągającym większą liczbę uczestników.

Ogromny potencjał

Tego typu wydarzenia są czymś znacznie więcej niż kilkudniowym napływem turystów, którzy zostawią w mieście sporo pieniędzy. To szansa na promocję marki oraz zaakcentowanie jej szczególnych walorów. I to nawet w grupach, które fizycznie nie wezmą udziału w wydarzeniu. Jeśli Jan Kowalski wróci do swojego miasta z bagażem pozytywnych doświadczeń, to na pewno zacznie o tym opowiadać. W rodzinie, w pracy, na Facebooku. Cegiełkę do marketingowego sukcesu dołożą również media – PR-owcy do dzieła!

Alternatywą jest festiwal z udziałem muzyków znanych z największych rozgłośni. Zabawa może i dobra, ale kto będzie o tym pamiętał miesiąc później?

 

* Wspaniałe jezioro w sercu Roztoczańskiego Parku Narodowego
** Urocze miasteczko z silnymi wpływami litewskimi (polecam sękacz!)

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij