Nie tylko Cannes – odcinek 5: Dziecko wygrywa rajd

Nie tylko Cannes – odcinek 5: Dziecko wygrywa rajd

Są kampanie, które wszyscy znają i kochają. Oglądamy je co roku w Cannes, czytamy o nich w Adweeku, a nawet w NowymMarketingu. Ale zagranicą robi się też regularne kampanie. Regularne, ale nadal ciekawe, więc co drugi piątek piszemy właśnie o nich.

Ten artykuł powstaje zgrabiałymi, przemarzniętymi rękami i pewnie będą w nim podwójne spacje i literówki. A to dlatego, że nawet przy tej temperaturze jakoś nadal nie możemy się przesiąść z roweru na samochód. A wiadomo, że bezpośrednia przesiadka z roweru na komputer nie sprzyja poprawnemu pisaniu. Ale że sezon samochodowy trwa już od miesiąca, więc zamiast o rowerach, będzie o samochodach.

Goodwood Festival of Speed

To duże wydarzenie motoryzacyjne, o którym w Polsce nie pisze się wcale. Co roku na przełomie czerwca i lipca 100 tysięcy fanów starej i nowej motoryzacji spotyka się pod zamkiem Goodwood w West Sussex w Anglii. Główną atrakcją jest rajd górski, w którym udział biorą historyczne auta wyścigowe. Ale żeby nie było – to nie jest wystawa zabytków, tylko normalny rajd. Jest krew, pot, łzy, a od 1993 roku, kiedy to Lord March zorganizował imprezę po raz pierwszy, były nawet trzy ofiary śmiertelne. Zobaczcie trailer ostatniej edycji:

Wyścig marek

Goodwood to także miejsce, w którym marki samochodowe prężą swoje marketingowe muskuły. BMW postawiło piękną instalację ze swoimi modelami, Honda pawilon poświęcony uczestnictwu marki w Formule 1, a Porsche umieściło swoje historyczne modele na 52-metrowej iglicy. Czyli jest grubo i za grube pieniądze, ale naszym zdaniem trochę zwyczajnie albo to my mamy za wysokie standardy. I na tle tego wszystkiego zabłysnął główny, choć wcale nie motoryzacyjny sponsor – Mastercard.

Harry zrobił samochód

W ramach komunikacji #StartSomethingPriceless Mastercard poprosił dzieciaki, żeby zaprojektowały samochód przyszłości. Projekty przybrały formę dziecięcych rysunków, więc póki co nasz entuzjazm nie ma uzasadnienia. Ale najciekawszy projekt został potem wystawiony w pawilonie sponsora i wyglądał tak:

Sen przedszkolaka

I co nam się w tym podoba? A no to, że dookoła wyją silniki, leci dym spod opon, marki wydają krocie na prezentacje nowych modeli na żywo i w VR, a tu takie coś. Samochód Harrego. Sen przedszkolaka ubrany w plastik. Połączenie papamobile z lodziarnią. Ale w otoczeniu pozostałych marek wyróżniający się jak muchomor na pustyni. Marka postawiła na zupełnie inne emocje i nie przestraszyła się, że pawilon poważnej instytucji finansowej będzie wyglądał zupełnie inaczej i jednak trochę niepoważnie.

„Coś innego” vs. „to samo, tylko lepiej”

Jasne, gdy się o tym pisze z dystansu, to decyzja marki, żeby zrobić coś innego wydaje się prosta i jasna. Ale jeśli robiliście kiedyś eventy, to na pewno wiecie, jak trudno wyłączyć myślenie „zróbmy to samo, tylko lepiej”. A to myślenie niestety oznacza tylko tyle, że nie wyróżnimy marki wcale, bo przecież pozostałe marki też zrobią to samo, tylko lepiej. Przed Goodwood tylko jedna agencja namówiła swojego klienta, żeby zrobił „coś innego”. Była to, specjalizująca się w marketingu doświadczeń firma Octagon UK. A może oni tylko próbowali?

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij