Nie tylko Cannes – odcinek 10: Głęboki oddech

Nie tylko Cannes – odcinek 10: Głęboki oddech

Są kampanie, które wszyscy znają i kochają. Oglądamy je co roku w Cannes, czytamy o nich w Adweeku, a nawet w NowymMarketingu. Ale za granicą robi się też regularne kampanie. Regularne, ale nadal ciekawe, dlatego w każdy pierwszy piątek miesiąca piszemy właśnie o nich.

Ostatni odcinek naszego cyklu cieszył się dużą popularnością. Dlatego w tym miesiącu znów zwróciliśmy się do  naszego kolegi przebywającego w Azji – Denisa Trusova – o pomoc w poszukiwaniu ciekawych i znaczących kampanii z regionu. Zgodził się.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Przenosimy się do Tajlandii. Każdy przeciętny zjadacz Cannes wie, że najbardziej pojechane kampanie pochodzą właśnie stamtąd. Spoty takich marek jak Monde Nissin czy Verena inspirują i zaskakują swoją totalną innością od wszystkiego, co znamy. Dlatego najczęściej kończą ze złotem. Dobra, ale tytuł cyklu zobowiązuje i mieliśmy pisać o regularnych kampaniach. Ta będzie „regularna”, tyle że w Tajlandii, a to znaczy trochę co innego.

Marką, która od lat zaskakuje tam humorem jest marka aerozoli do nosa Peppermint Field. Uwaga! Podkreślamy słowo zaskakuje. Tu nic nie jest proste, optymistyczne, pozytywne i nic nie kojarzy się konsumentom z rodzinną radością i chwilą małej przyjemności. Nie. Jest o frustracjach zawodowych, codziennych małych porażkach i samobójstwie. Zapraszamy.

Weźcie głęboki oddech

No to już wiecie, o co chodzi. A teraz szybki przegląd tej komunikacji. Prawdziwy insight? Checked. Jasna odpowiedź marki na ten insight? Checked. Wyróżnialny format? Checked. RTB? Trochę na siłę, ale checked. Humor? Wyróżnialność? Checked i to jak. Wszystko się zgadza, a i tak w Polsce, a pewnie i w Europie, nikt by tego nie zaakceptował do emisji. A to jeszcze nie koniec. 

Najbardziej optymistyczny film o samobójstwie

Spot, z pozoru mocno niepoprawny i smutny, niesie więcej pozytywnej energii niż jakakolwiek kampania społeczna o depresji, jaką widzieliśmy. Produkt potraktowany jest tu z przymrużeniem oka i jeśli go na chwilę odstawić, to otrzymujemy bardzo mądry film, który pokazuje, jak trywialne i bezsensowne są powody samobójstw nastolatków w zestawieniu z całym długim życiem i wszystkimi radościami, jakie ich jeszcze czekają. To wręcz podręcznik „jak nie popełnić samobójstwa”. Intuicja mówi nam, że może być bardzo skuteczny.

Głębszy sens

Temat kampanii i rady wypowiadane przez tego gościa w kapeluszu autorzy z agencji Choojai and friends zaczerpnęli nie z Kotlera, a z buddyzmu. Sięgając do filozofii, zmienili reklamę zwykłego leku w narzędzie, które mówi, jak żyć. I że warto. To jednak może być Cannes.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij