Jak założyliśmy swoją agencję: Hubert Koszela i Karolina Kędziora (Catchers)

Jak założyliśmy swoją agencję: Hubert Koszela i Karolina Kędziora (Catchers)

Kiedy i jak powstała agencja Catchers? Jakie były największe wyzwania przy jej tworzeniu? Co powinny wiedzieć osoby zastanawiające się nad otwarciem agencji? Na temat powstania Catchers opowiadają Hubert Koszela i Karolina Kędziora, partnerzy agencji.

Pozostałe części cyklu przeczytasz tu >

Kiedy i co było impulsem do rozpoczęcia własnej działalności?

W naszym przypadku nie był to impuls, tylko długotrwały proces. Pomysł zrodził się w naszych głowach długo przed podjęciem ostatecznej decyzji o stworzeniu własnej firmy. Na pewno przyczyniła się do niej chęć prowadzenia projektów na własnych zasadach.

Wszystkie wcześniejsze doświadczenia zdobywane w różnych miejscach, zarówno te dobre, jak i złe sprawiły, że mieliśmy jasno postawione cele dot. naszego biznesu. Realny wpływ na rozwój firmy i obserwowanie takich zmian jest czymś mobilizującym do działania na własny rachunek w o wiele większym stopniu.

Chcieliśmy stworzyć przestrzeń agencyjną, w której nikt nie ma monopolu na wiedzę, a strategie wypracowywane są wspólnie na bazie najciekawszych pomysłów wszystkich członków zespołu. Ponadto ogromną wartością i tym, co od zawsze przyświecało realizowanym przez nas działaniom jest budowanie bliskich relacji z klientami.

Ile czasu zajęło Wam założenie agencji od czasu zakiełkowania tego pomysłu?

Momentem przełomowym w tym całym procesie było pozyskanie inwestora. Pozwoliło nam to na zatrudnienie osób, których obecność w firmie jest kluczowa dla możliwości oferowania kompleksowych usług Public Relations rozszerzonych o działania digital. Pierwszym krokiem było stworzenie precyzyjnego biznesplanu – mieliśmy wszystko bardzo szczegółowo wyliczone. Dopiero później przyszedł czas na kwestie prawne, branding czy wynajem biura. Na szczęście od samego początku towarzyszył nam szczęśliwy splot okoliczności. Mieliśmy ogromne wsparcie od ludzi, których spotkaliśmy na swojej dotychczasowej zawodowej drodze. To właśnie dzięki nim, mogliśmy pozyskać pierwsze zlecenia, a z biegiem czasu nawiązać współpracę z liderami w swoich branżach. W bardzo szybkim tempie z agencji oferującej usługi komunikacyjne dla małych i średnich przedsiębiorstw staliśmy się firmą realizującą projekty także dla międzynarodowych korporacji.

Jakie były największe wyzwania przy rozkręcaniu biznesu?

Ogromnym wyzwaniem jest refleksja nad samym sobą i zrozumienie, że nie jest się wszechwiedzącym. Nie da się samemu zrobić wszystkiego. Nie chodzi zupełnie o koordynację związaną z brakiem zaufania, ale chęcią, aby wszystko było realizowane na tip top. Przy pracy zespołowej kluczowy jest więc dobór osób, którym ze spokojem można przekazywać poszczególne zadania. To jest jedyna słuszna droga, aby otaczać się mądrzejszymi od siebie, którzy w danych obszarach zrobią to lepiej od Ciebie. Motorem napędowym firmy jest bowiem zespół. To on jest fundamentem, który pozwala ograniczać zarządzanie projektami do jednego spotkania, zamiast koordynacji każdego pojedynczego elementu na bieżąco.

Poza tym startując od zera, kluczowe są ugruntowanie pozycji i zdobycie zaufania partnerów biznesowych. Samo założenie firmy nie jest żadnym sukcesem. O sukcesie stanowi przekucie planów w konkretne działania, którymi zainteresowani będą klienci i za które będą chcieli płacić.

Jakie są koszty związane z rozpoczęciem własnego biznesu?

Oczywiście największą część kosztów w agencji stanowią wynagrodzenia pracowników, wynajem przestrzeni biurowej, sprzęt oraz chociażby oprogramowanie. W naszym przypadku od samego początku mogliśmy postawić na ekspertów ze względu na znaczącą pulę inwestorską, która zapewniła nam poczucie bezpieczeństwa i dojście do momentu, w którym jesteśmy teraz bez żadnych zapaści finansowych.

Po jakim czasie udało się pozyskać pierwszego klienta?

Agencja pierwszych klientów pozyskała jeszcze przed jej oficjalną rejestracją. Jako założyciele powiedzieliśmy sobie, że nie startujemy do momentu, kiedy nie pozyskamy dwóch kontraktów zapewniających nam bezpieczeństwo finansowe – pomimo dofinansowania inwestorskiego.

Jakich porad udzielilibyście osobie, która zastanawia się nad założeniem własnej agencji?

Kluczowe jest zbadanie realnych potrzeb potencjalnych klientów. Sam zapał do działania niestety nie jest wystarczający. Szczególnie w obszarze komunikacji, gdzie konkurencja jest ogromna, trzeba znaleźć swój wyróżnik, który sprawi, że to właśnie z Tobą klienci będą chcieli współpracować. Problemem są też coraz niższe marże i świadczenie usług po tzw. kosztach, bardzo często niestety cechujących się niską jakością.

Na pewno trzeba być też przygotowanym na ogromne zaangażowanie czasowe w rozwój własnej firmy – w naszym przypadku, szczególnie na początku, całkowicie zatarła się granica pomiędzy pracą a życiem poza nią. Najzabawniejsze jest to, że nie było to dla nas żadnym problemem. Czuliśmy po prostu, że robimy to dla siebie. Właśnie to poczucie sprawiało, że mieliśmy nieograniczone pokłady determinacji. Bez niej nawet najlepszy pomysł nie będzie miał szans przetrwać.

Jakie najdziwniejsze/najzabawniejsze sytuacje przydarzyły się Wam przy realizacji własnego biznesu?

Na samym początku funkcjonowania agencji przygotowywaliśmy dla jednego z klientów strategię komunikacji raportu. W związku z wynikami odrębnymi dla poszczególnych województw oraz branż stworzyliśmy ponad 20 informacji prasowych, do których komentarze nanosiło kilkukrotnie kilku członków zespołu klienta. Całość trwała ponad miesiąc. Dodatkowo każdy materiał prasowy miał odrębną infografikę, która musiała być aktualizowana wraz z każdą turą poprawek do pressa. Można sobie tylko wyobrazić, jak wyglądał ten projekt. Najzabawniejsze w tej historii jest to, oczywiście dopiero z perspektywy czasu, że dwa dni przed ich planowaną dystrybucją klient podjął decyzję o rezygnacji z komunikacji tych danych.

Co Waszym zdaniem decyduje o sukcesie w prowadzeniu własnego biznesu?

Na pierwszym miejscu postawilibyśmy wcześniej zdobytą umiejętność zarządzania rozbudowanymi projektami. W samodzielnym prowadzeniu firmy każdego dnia oprócz stałej pracy na rzecz klientów pojawia się cała masa niespodziewanych organizacyjnych czy administracyjnych wrzutek. Wymaga ona systematyzacji pracy oraz umiejętności priorytetyzowania zadań.

Nigdy nie wolno zapominać, że owszem my prowadzimy firmę, ale wszystko, co robimy to działalność na rzecz klientów. Dlatego nie wolno pomijać proklienckiego nastawienia i bycia z nimi w uczciwych i transparentnych relacjach. Nie jest sukcesem samo pozyskanie klienta, ale utrzymanie go przez długi czas. Dlatego szybkie reagowanie na wszystko, co dzieje się w trakcie współpracy z klientami ma zapewnić stałą wysoką jakość usług.

Wszystko powyższe jest możliwe tylko w sytuacji, kiedy faktycznie kochasz to co robisz i ma to swoje przełożenia na innych, w naszym przypadku wizerunek firm, które nam zaufały.

Co zrobilibyście inaczej, patrząc z perspektywy czasu?

Z każdej sytuacji staramy się wyciągać wnioski wpływające na optymalizację naszych działań. Główną z rzeczy, które po czasie uważamy za możliwe do wdrożenia wcześniej jest nawiązywanie relacji z liderami w swoich branżach. Na samym początku zakładaliśmy, że będziemy powiększali skalę firm, z którymi nawiązujemy relację dopiero z czasem i wraz z rozwojem naszej agencji. Niepotrzebnie, ponieważ kluczowy nie jest rozmiar agencji, a doświadczenie zespołu i związany z nim know-how, a przede wszystkim efekty, które jesteśmy w stanie dowieźć klientowi.

Jakie cechy są wyjątkowo przydatne dla osób zakładających swoją agencję?

Na pewno dogłębna znajomość branży, w której chce się funkcjonować oraz specyfiki klientów, dla których planuje się świadczyć usługi. Oprócz tego kluczowe są elastyczność pozwalająca dostarczać realnie potrzebne drugiej stronie wsparcie i przedsiębiorczość, dzięki której jesteśmy w stanie sprzedać produkty. Kluczem do realizacji celu jest także wspomniana wcześniej transparentność w relacjach z klientami, która zapewnia wiarygodność oraz eliminuje ryzyko ewentualnego niezadowolenia związanego z rozbieżnym wyobrażeniem o współpracy. No i oczywiście determinacja. Jak w każdej życiowej sytuacji, czy biznesowej, czy osobistej bywają różne momenty. Najważniejsze, aby w tych gorszych chwilach nie tracić motywacji i konsekwentnie realizować swoje często ambitne cele.

Jakie macie dalsze plany na rozwój agencji?

Dalszym planem jest kontynuacja dotychczasowej drogi polegającej na systematycznym wzroście zarówno w zakresie portfolio naszych klientów, jak i zespołu.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij