Sklep z zegarkami wykorzystuje zdjęcie afgańskich żołnierzy do promowania swojej oferty

Sklep z zegarkami wykorzystuje zdjęcie afgańskich żołnierzy do promowania swojej oferty

Temat wojny okazją do zarobienia na swoich produktach? Pewien sklep internetowy pomyślał, że dobrym pomysłem będzie pokazanie na swoich kanałach zdjęcia, na którym widać afgańskiego żołnierza z zegarkiem z ich oferty. Co więcej, zamiast przeprosin sklep zastosował typowe „non-apology".

Nie jest tajemnicą, że cały świat żyje teraz sytuacją Afganistanu – wszyscy śledzą ewakuację obywateli tego kraju, czytają newsy związane z przejęciem władzy przez talibów. Niestety nośny temat postanawiają wykorzystać niektóre marki, które zwykłą ludzką tragedię próbują przekuć w biznes.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Przykładem takiego działania jest reklama internetowego sklepu OdCzasu DoCzasu, która pojawiła się w mediach społecznościowych. Opublikowany przez sklep post składał się ze zdjęcia przedstawiającego jadących samochodem uzbrojonych afgańskich żołnierzy, którzy zostali uchwyceni przez fotografa na terenie Doliny Pandższeru. Bystre oko prowadzącego fanpage sklepu zauważyło, że jeden z bohaterów zdjęcia ma na nadgarstku zegarek Casio G-Shock, który akurat znajduje się w asortymencie OdCzasu DoCzasu.

Przedmiot został wyraźnie zaznaczony na fotografii. Dodatkowo pojawiła się informacja o konkursie i opis: „Na portalu Onet opublikowano zdjęcie z Afganistanu. My oczywiście zwracamy uwagę na ewentualnie pokazywane na zdjęciach zegarki. Jakiej marki zegarek mamy na tym zdjęciu? To oczywiście CASIO G-SHOCK – jedna z marek, którą oferujemy w naszym salonie. Jak potwierdza zdjęcie, te zegarki sprawdzają się w trudnych warunkach. Polecamy zegarki z naszej witryny".

Jak można się domyślić, zdjęcie wywołało oburzenie wśród internautów, którzy skrytykowali sklep za tak kontrowersyjną formę promocji. 

Sklep szybko zareagował, ale zdecydowanie nie tak, jak powinien – na fanpage'u pojawiły się przeprosiny, w których nie do końca widać przyznanie się do błędu. Opublikowany post można nazwać raczej typową reakcją "non-apology", co oznacza specyficzną formę przeprosin bez wyrażenia skruchy. 

Na profilu możemy do tej pory przeczytać: "Niniejszy post usunęliśmy uwzględniając sugestię zegarkowej marki, by nie być przedstawianą w takich sytuacjach. Wojny były, są i... oby ich nie było w przyszłości! Niepokazywanie zdjęć "wojennych" nie zapobiegnie kolejnym walkom. To możemy zrobić tylko my – ludzie – jeśli pozbędziemy się wrogości do innych osób. Przepraszamy tych, którzy są przekonani, że post był szkodliwy".

Na podstawie tej informacji można wnioskować, że marka Casio zareagowała na publikację, w której została ukazana w złym świetle. Niestety najsmutniejszą częścią wpisu jest jego ostatnie zdanie, które świadczy o tym, że przedstawiciele sklepu nie rozumieją, dlaczego ich zachowanie było naganne. 

Potwierdzeniem tego domysłu są kolejne komentarze ze strony sklepu, które możemy przeczytać pod postem. Sklep OdCzasu DoCzasu twardo stoi przy swoim stanowisku, że nie chciał wywoływać dyskusji o charakterze politycznym czy społeczny, a jedynie pokazać właściwości produktu, który sprawdza się w trudnych warunkach.

To oczywiście nie pierwszy przypadek, kiedy marka wykorzystuje kontrowersyjny temat do promowania swoich produktów czy usług, dlatego część internautów broni decyzji sklepu i tłumaczy słuszność pojawienia się publikacji.

„Czy jakby zegarek był na ręce amerykańskiego żołnierza to było by ok? Tak tylko pytam, bez nakręcania dramy..."

„W TV jest temat i jest o co się poszarpać w necie. Zegarki są wszędzie - u polityków, sportowców. Wszędzie się znajdą internetowi napinacze."

Na szczęście większość z nich zauważyła negatywny wymiar tej publikacji i otwarcie krytykuje markę za przeprosiny-bez-przeprosin. 

PS

Coraz częściej spotykamy się z reklamami, które w krótkim czasie po swoim wypuszczeniu są wycofywane, a marki muszą się tłumaczyć i przepraszać zniesmaczonych czy wręcz urażonych konsumentów. Co może być powodem takich sytuacji i jak zapobiegać im w przyszłości? Co na ten temat sądzą eksperci?

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij