Filmem wywalczyć studenta

Filmem wywalczyć studenta

Za nami matury, ale walka o przyszłych studentów rozgorzała na dobre już od dawna. Wyliczanki atrakcji, złota młodzież, chwalenie się infrastrukturą i niewielka dawka emocji oraz autentyzmu.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Tak próbujemy zachęcić do studiowania w różnych częściach Polski. I nie chodzi tu wcale o wideoadvertoriale uczelni wyższych. A może warto w marketingu miejsca adresowanego do przyszłych studentów postawić na prostotę i pokazać autentycznie studiujących oraz tych, którzy zakończyli już edukację?

Marketing miejsc to coraz popularniejszy trend koncentrujący się na ukazywaniu miasta jako przestrzeni atrakcyjnej do rozwoju dla określonej grupy docelowej. W dobie niżu demograficznego coraz bardziej atrakcyjnym targetem akcji stają się przyszli studenci. Chociaż decyzja o wyborze uczelni, miasta, w którym studiujemy podejmowana jest bardzo często jesienią przy wyborze przedmiotów maturalnych, to walka o przyszłego studenta trwa do ostatniej chwili. Często sama matura stanowi weryfikator marzeń o przyszłych studiach. Pomimo iż aktualnie na rynku edukacyjnym mamy zdecydowanie więcej miejsc niż zainteresowanych, warto już na etapie wyboru stać się numerem jeden. Tę potrzebę dostrzegają już nie tylko uczelnie, ale także miasta, pracujące ze szkołami wyższymi. Przecież studenci to nie tylko kapitał intelektualny czy dodatkowa siła nabywcza. Stanowią ponadto elastyczną grupę wyborczą, którą łatwo przekonać do swoich racji sensownymi argumentami, co w przypadku lat wyborczych jest warte uwagi. Jak zatem polskie miasta i regiony przyciągają za pomocą wideo studentów?

Szereg atrakcji

Coraz bardziej do wyścigu o wybór destynacji naukowej stają same miasta. Poprzez specjalne serwisy internetowe, akcje promocyjne, często podczas lokalnych targów w miastach powiatowych czy byłych miastach wojewódzkich, starają się zachęcić do studiowania. Lokalne samorządy zdają sobie sprawę z tego, że studenci to także często znacząca siła nabywcza i potencjalny argument przy ściąganiu przyszłych inwestorów czy kapitału gospodarczego. Jak się zatem prezentują? Zajęcia na uczelniach wymienianych z listy, z kredą i tablicą - czasem w nowoczesnym laboratorium i oczywiście z pięknymi budynkami - sprawna komunikacja miejska i… jedne z najtańszych mieszkań - to tylko niektóre przykłady. Czy stanowią one przekonujące argumenty przy wyborze kolejnych 3 lub 5 lat przyszłego rozwoju? Czy w ten sposób Opolu uda się przyciągnąć kandydatów do 6 działających w tym mieście uczelni?

A jak zrobić to w bardziej przystępny sposób? Rozwiązanie wydaje się banalne proste. Pokazać ludzi i namówić ich do stworzenia narracji. W ten sposób Brytyjczycy pokazują różne aspekty nauki na Wyspach w ramach akcji „StudyInUK”. Co istotne, pokazywana produkcja jest tylko częścią dedykowanego kanału na Youtube, gdzie za pomocą treści filmów tworzonych z perspektywy studenta poruszane są różne aspekty życia w Wielkiej Brytanii.

Moje życie – mój wybór?

Dynamizm, akcja, różnorodność – tego z pewnością nie da się zarzucić nowej produkcji wideo promującej akademicką ofertę stolicy Dolnego Śląska. Nie ma tu już wymieniania uczelni, nie ma pokazywania infrastruktury. Są ludzie i jest akcja, a także dynamiczna narracja, pokazująca wyjątkowość nie tyle oferty edukacyjnej, co samego studiowania w jego różnorodnych aspektach. Są studia, jest przyjaźń, są kontakty… de facto mamy w tym przypadku do czynienia z kwintesencją życia w ośrodku akademickim. Osobiście nie mogę wyjść z podziwu, że zachęta do edukacji we Wrocławiu po podmianie ostatnich sekwencji filmu, mogłaby być równie dobrze zaproszeniem do zakupu piwa, stanowić materiał promujący dowolną markę skierowaną do studentów lub zachętę firmy ubezpieczeniowej do zakupu polisy pod przyszłą edukację dziecka.

Wybór miejsca nauki to z pewnością decyzja, która rzutuje na całe życie. Jednak, gdyby wrocławski przekaz spróbować ubrać w znamiona historii z pewnością można by uzyskać dużo więcej. O tym, że studia to decyzja na cały wybór i chwile, które są niepowtarzalne przekonuje nas z pewnością spot przygotowany w ramach akcji „Study in New Zeland”. Łączy on w sobie bardzo klarowny przekaz, ciekawie dobraną muzykę i opowieść, która opiera się na wyborze nauki na niezwykłej wyspie w pobliżu Australii. Widzimy tutaj nie tylko niezwykłość miejsca, ale też studencką codzienność widzianą z perspektywy bardzo różnorodnych studentów. Co istotne, w materiale widzimy też absolwentów, a wszystko w myśl hasła nowych możliwości, których dostarcza nauka w Nowej Zelandii.

Przyciągnąć najlepszych

Jednym z najciekawszych działań – zarówno pod względem formy oraz kreacji – zrealizował w tym roku szkolnym Poznań, który „przyciąga najlepszych”. To trwająca już od kilku lat akcja, w ramach której licealiści tworzą filmy związane z prezentacją własnej osoby w kontekstach wskazanych przez organizatora. Zwycięzca, autor najlepszej produkcji, przedstawiającej swoją pasję, otrzymuje mieszkanie na rok oraz pakiet benefitów, m.in. roczny bilet komunikacji miejskiej, bony na zakupy, zapas kosmetyków itp. Warty uwagi jest także serwis akcji – www.poznanprzyciaganajlepszych.pl, wyróżniający się spośród innych stron akcyjnych. Potencjalny kandydat może znaleźć tutaj podlinkowane informacje przydatne przy wyborze oferty edukacyjnej, szczegóły na temat konkursu i ciekawą grę w formie graficznych animacji. Zdecydowanie na tle filmów z Wrocławia czy Opola wyróżnia się także film o akademickim Poznaniu. Widać w nim przede wszystkim pomysł i kreatywne rozwiązanie, które, nawet przy pełnej 9-minutowej wersji, może utrzymać uwagę widza.

Autentyczność to podstawa

Czego bardzo często brakuje przy promocji miejsc skierowanych do przyszłych lub obecnych studentów? Przede wszystkim tych ostatnich. Są ludzie, są miejsca, są perspektywy rozwoju – ale nie postrzegane z punktu widzenia konkretnej osoby. Trochę brak naszym realizacjom chęci opowiedzenia historii. W Polsce mamy ich dzisiaj niemal pół miliona? Dlaczego nie skorzystać z nich podczas tworzenia działań związanych z marketingiem naszego miejsca. „Żywy” i prawdziwy student albo absolwent wykorzystywany w kampanii z pewnością będą zdecydowanie bardziej wiarygodni niż piękni i uroczy modele, nawet naprawdę studiujący w danym ośrodku akademickim. Niech będą prawdziwi, w przyciemnianych okularach, ubrudzeni od pracy w laboratorium, zwyczajni. Taki przekaz, jak ten pokazywany w kampanii „Study in Denmark – in the heart of Scandinavia”, który prezentuje autentycznych ludzi przez pryzmat ich codzienności i kierunków. Łączy w sobie przekaz wizerunkowy, pokazywanie ciekawych kierunków studiów, życia poza uczelnią – ale w zwyczajnej codziennej formule. Na czym polega jego wyjątkowość? Na codziennym autentyzmie i niezaniechaniu działań wideomarketingowych, a nie na jednej produkcji, a raczej tworzeniu storytellingu projektu z wykorzystaniem tego narzędzia ekspresji.

Autor:
Adam Piwek
Head of Public Relations w agencji marketingu zintegrowanego Mind Progress Group. Trener, niezależny konsultant i wykładowca akademicki z zakresu nowoczesnej komunikacji marketingowej. 

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij