Gala MMA z udziałem sobowtórów Putina i Zełenskiego? Antoni Królikowski wydał oświadczenie w sprawie szeroko komentowanej walki

Gala MMA z udziałem sobowtórów Putina i Zełenskiego? Antoni Królikowski wydał oświadczenie w sprawie szeroko komentowanej walki

Trwa wojna na Ukrainie, gdzie dokonywane są akty ludobójstwa. W czasie, gdy tamtejsi cywile chowani są w masowych grobach, znany polski aktor postanawia założyć federację typu freak fight i pokazać na niej walkę „prezydentów" Rosji i Ukrainy. Czy tak wygląda ostateczny upadek influencera?

Antoni Królikowski (syn pary aktorskiej Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej i Pawła Królikowskiego) jest znany z tego, że zagrał w kilku produkcjach filmowych (ostatnie w reżyserii Patryka Vegi), a także z serwisów plotkarskich, na których pojawia się regularnie z powodu licznych romansów i wpadek wizerunkowych. Swoją popularność stara się przekuwać w biznes – Królikowski udziela się w mediach społecznościowych, a ostatnie głośno mówiło się o tym, że influencer wszedł w branżę NFT (był założycielem Saihoko.nft).

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Biznes oparty o NFT nie przyniósł chyba jednak przewidywanych korzyści (firma zniknęła z sieci), dlatego aktor postanowił założyć własną federację MMA. Federacja Royal Division miała powstać jako efekt jego frustracji.

– Jestem wku******. Denerwuje mnie wojna, pandemia i to, że w mediach oraz na świecie jest coraz więcej patologii i to na wielu poziomach. Fejkowi ludzie, fejkowe newsy i fejkowe problemy. Ludzie mnie oceniają bez przerwy, więc jak tu się nie wku*****? – mówił Królikowski.

Powstanie Royal Division pewnie nikogo szczególnie by nie zdziwiło (podobnych federacji jest już w Polsce wiele), gdyby nie sposób, dzięki któremu miała być wypromowana nowa marka Królikowskiego. Pierwsza gala nowej federacji MMA kilka dni temu była promowana walką, w której „dojdzie do spotkania dwóch facetów, wyglądających jak Ci, którzy muszą ze sobą poważnie porozmawiać". Okazało się, że aktor zaprosił na ring... sobowtórów Wołodymyra Zełenskiego i Władimira Putina. Królikowski zadeklarował jednocześnie, że część zysku z PPV przeznaczy na ofiary wojny na Ukrainie.

– Będą walczyć ludzie, którzy pokażą światu, że prawdziwy charakter i dusza wojownika nie wynikają z posiadania przewagi w postaci karabinu – powiedział aktor.

Post na Instagramie, a także późniejsze wywiady aktora, wzbudziły ogromne kontrowersje – pod publikacjami pojawiła się fala krytycznych komentarzy zarówno od jego fanów, jak i znanych osób związanych ze światem mediów.

– To co się dzieje na Ukrainie, inwazja Rosji to nie jest rozrywka, to nie jest gra komputerowa to są prawdziwe życia, prawdziwe tragedię, realne cierpienie i śmierć! Obracanie obecnej sytuacji w żart czy rozrywkę jest prymitywne, niemoralne, podłe i tak strasznie słabe! Wstyd! Wstyd! Wstyd! – pisała pod postem Anja Rubik.

– Ciebie popier****** do końca idioto? szczam i rzygam na ciebie – skomentował w dosadny sposób piłkarz Kamil Glik.

– Antek... naprawdę?! Chyba już czas na jakąś psychoterapię, lub chociaż rozmowę np. z Mamą o tym, co jest dobre, a co złe... Wstrząsający upadek chłopie. Czas na unfollow, bo aż wstyd patrzeć.... – skomentował aktor Marek Kaliszuk.

Do całej sprawy postanowił się odnieść się prezydent Opola, czyli miasta, w którym miała się odbyć kontrowersyjna walka Royal Division. Jak się okazuje, urząd miasta w ogóle nie wiedział, że wydarzenie będzie miało taki wydźwięk i że na ringu mają znaleźć się sobowtóry Putina i Zełenskiego.

Dziś, po kilku dniach ostrej krytyki wymierzonej w Królikowskiego, pojawiło się oświadczenie, w którym organizator wyjaśnił, jaki był cel gali MMA. Była to podobno zwykła... prowokacja.

– Przepraszam was, że nasza inicjatywa wzbudziła tyle emocji. Chętnie was wprowadzę w kulisy naszych działań, żebyście wiedzieli, co nas motywuje i jak chcemy nieść pomoc Ukrainie. Rozumiem wasze zaniepokojenie tą prowokacją, ale wierzę, że ta inicjatywa, w efekcie przyniesie wiele dobrego, bo przecież żadnej realnej walki sobowtórów nie będzie – rozpoczyna swoje oświadczenie aktor.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Antoni Królikowski (@antek.krolikowski)

 
Królikowski dodaje, że chodziło mu o „zebranie funduszy na pomoc Ukrainie", a o akcji mieli nie wiedzieć nawet sami uczestnicy.
 
– Spotkanie, do którego miało dojść pomiędzy Umitem (uchodźca ze wschodu, sobowtór prezydenta Ukrainy) a Sławkiem z Polski (sobowtór skompromitowanego prezydenta Rosji), nigdy nie miało mieć nic wspólnego z walką. Podkreślam, bo chyba tego tu zabrakło. (...) Kiedy poznałem historie tej niezwykłej przyjaźni dwóch sobowtórów, wiedziałem, że musi usłyszeć o niej świat. Chyba się udało, chociaż poziom nienawiści skierowany w naszym kierunku mocno nas zaskoczył – zaznacza dalej w poście aktor.

Nowe komentarze, które już pojawiły się pod postem z oświadczeniem, świadczą o tym, że tłumaczenia Królikowskiego nie przekonają już nikogo do słuszności powstania tej federacji. Komentujący zachęcają innych do tego, aby zgłaszać moderatorom mediów społecznościowych szkodliwe treści publikowane przez tego influencera i apelują do samego Królikowskiego o opamiętanie się i wycofanie z całego przedsięwzięcia. 

 

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij