Polaków wziął webrooming

Pressroom NowyMarketing
Tekst, który zaraz przeczytasz jest informacją prasową.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego treść
Polaków wziął webrooming

Polacy coraz częściej uprawiają webrooming, czyli najpierw sprawdzają produkt w sieci, a następnie i tak wybierają się po niego do tradycyjnego sklepu, ignorując przy tym zakupy on-line.

Do takiej praktyki przyznaje się dziś już 56 proc. z nas - wynika z sondy zakupowej Silesia City Center. To globalny trend. Co to oznacza w praktyce? Kupujemy konkretniej, ale i więcej!

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Sklepy internetowe napędzają zakupy… stacjonarne

4 godziny oglądania rzeczy w sklepach internetowych, a następnie 15 minut zakupów w galerii handlowej lub szybkie sprawdzenie produktu w smartofonie i szybki zakup w tradycyjnym sklepie.

Tak działają webroomerzy - osoby, które od wielu godzin chodzenia po sklepach, wolą długie spacery w sieci. To nowy trend jaki pojawił się w kupowaniu w ostatnich 6 miesiącach, odwrotność innego - showroomingu.

To dobra wiadomość dla właścicieli tradycyjnych sklepów. Powód? Nikt bardziej nie jest zdecydowany na zakup od webroomera. - Taki klient przychodzi do sklepu lub centrum handlowego nastawiony na konkretny zakup, jest przygotowany. Wie czego chce, zna produkt z sieci, bo zrobił sobie dogłębną jego analizę. Nie wymaga więc przekonywania. Wchodzi i kupuje - mówi Piotr Gajda, dyrektor Silesia City Center w Katowicach.

Polak - webroomer czy showroomer?

I faktycznie, takich zdecydowanych klientów, którzy wybierają się na zakupy z konkretnym celem jest dziś coraz więcej w centrach handlowych. Według badań Silesia City Center stanowią oni obecnie 74 proc. wszystkich robiących zakupy.

Co więcej - blisko połowa klientów (56%) przyznaje się dziś do webroomingu, czyli zanim zrobi zakupy w galerii lub sklepie sprawdza produkt w sieci. Uprawianie showroomingu, czyli sprawdzania produktu w sklepie i szukania go po tańszej cenie on-line to domena 21 proc. z nas.

Skąd taka popularność tego zjawiska w ostatnich miesiącach? Aż 72 proc. z nas wciąż zniechęcają koszty wysyłki ze sklepów internetowych, z kolei dla 42 proc. zniechęcająca jest polityka zwrotów w tego typu sklepach. Dla 53 proc. ważny przy zakupie jest bezpośredni kontakt z produktem i możliwość obejrzenia go z bliska, 41 proc. nie chce czekać kilku dni, aż dotrze do nich kupiona rzecz - wynika z sondy Silesia City Center.

Sklepy pozwalają robić zdjęcia?

Ale to nie jedyne powody. Okazuje się że wpływ na webrooming mają także nasze… smartfony i możliwość sprawdzenia produktu on-line w trakcie robienia zakupów. Według analiz Merchant Warehouse aż 80 proc. sprawdzeń produktu on-line na komórce w czasie zakupów kończy się jego kupnem. W Polsce do takich praktyk przyznaje się 11 proc. z nas - to już badania Silesia City Center.

- Handlowcy muszą pogodzić się z tym, że klienci w sklepie wyciągają komórki, sprawdzają sklepy on-line, robią zdjęcia produktów, udostępniają je na Instagramie. To sposób w jaki dziś robimy zakupy, zwłaszcza w sklepach odzieżowych, sklepach z butami, sprzętem elektronicznym i kosmetykami. Dziś jedna opinia w social mediach i porównanie jest dla nas cenniejsze od tego, co mówi sprzedawca. To sieć przekonuje nas coraz częściej do zakupów w sklepie stacjonarnym - mówi Piotr Gajda.

*Sondę Silesia City Center przeprowadzono na grupie 550 osób w wieku 18-55 lat w dniach 9-22 stycznia 2015

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij