Utylizacja internetowych odpadów

Utylizacja internetowych odpadów

Bądźmy szczerzy - większość marek prowadzących swoją komunikację w szeroko pojętym polu interaktywnym robi to źle. Internet pełen jest śmieciowych pomysłów. Wpływ na to miał i nadal ma boom na nowe media, generujący nieustannie wiele inicjatyw, które nie działają.

W grudniu zeszłego roku TNS opublikował raport „Digital Life” zawierający m.in. sprawozdanie z działań firm w internecie. Wnioski są jednoznaczne. Większość firm, które zdecydowały się prowadzić swoje działania komunikacyjne w oparciu o to narzędzie produkuje tony cyfrowych śmieci, począwszy od kont na serwisach społecznościowych po blogi, których nikt nie czyta. Nie powinno to być jednak dla nikogo zaskoczeniem.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Dlaczego jednak tak się dzieje?

Dlaczego marki rozpoczynają prowadzenie działań digitalowych w oparciu o strategie, które nie zawierają podstawowych elementów takich jak np. cele, błędnie je definiują lub co gorsza nie mają strategii w ogóle? 

Można powiedzieć, że istnieją trzy główne przyczyny takiego stanu rzeczy:

  • zauroczenie nowymi rozwiązaniami,
  • zatracenie z pola widzenia głównego celu komunikacji,
  • zła strategia (lub jej brak).

Wszystkie te powody są ze sobą powiązane, i aby uprościć diagnozę problemu, zajmijmy się omówieniem pierwszego z nich i propozycji jego rozwiązania.

Świat digitalowy jest już mocno rozdrobniony. I ten proces będzie postępował jeszcze długo. W momencie, gdy pojawia się ciekawe i innowacyjne rozwiązanie, jak np. Pinterest, zaraz potem, jak grzyby po deszczu wyrastają jego „kopie”. I tak, dzisiaj mamy już do dyspozycji takie serwisy jak Juxtapost, Wookmark czy chociażby rodzima Pinka.pl. Nie będę wchodził na pole dyskusji na temat tego, co jest plagiatem, a co inspiracją, bo to chyba dość jasne.

To rozdrobnienie i szybkie tempo zmian skutkuje podkręcaniem tempa wyścigu pomiędzy markami. Większość chce być tą pierwszą na każdej platformie społecznościowej „bo tam może być za chwilę ich grupa docelowa”. A grupa docelowa ma to generalnie w nosie i szczególnie w Polsce niechętnie podchodzi do nowych rozwiązań. Ktoś jakiejś firmie obiecał, że „ten serwis to przyszłość”, zarząd przeznaczył budżet (czasem całkiem spory) i nic z tego nie wyszło. Pomijając fakt, że marka tam jest, ale dla samej siebie.

W całym tym zamieszaniu chodzi o to, aby wyjść z tego wyścigu i stanąć obok. Oczywiście trzeba być na bieżąco, ponieważ rynek jest tak dynamiczny, że przeoczenia mogą dużo kosztować. Można oczywiście też się ścigać, ale komu ten wyścig ma służyć? Weźmy na przykład social media. Gartner opublikował niedawno badania, z których wynika, że 50% firm marnuje swoje pieniądze na nieefektywne prowadzenie działań w mediach społecznościowych. Nie jest to specjalnie zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że ponad 60% użytkowników tychże platform nie ma zamiaru w ogóle z żadną marką wchodzić w jakiekolwiek relacje (TNS 2011). Głównym bodźcem dla konsumentów w społecznościach, który może ewentualnie spowodować zaistnienie jakiejkolwiek interakcji z marką jest konkurs lub promocja. Ale gdzie tu budowa długofalowego zaangażowania, o którym marzy każda firma? Ta sama sytuacja ma miejsce choćby na rynku aplikacji mobilnych. Wiele osób je ściąga, ale po jednokrotnym użyciu kasuje, bo nie mają dla nich żadnej wartości.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij