Dlaczego memy, a jeśli tak, to jak?

Dlaczego memy, a jeśli tak, to jak?

Memy w sieci cieszą się ogromną popularnością, którą dostrzeżono już jakiś czas temu w komunikacji marketingowej. Niestety, nie zawsze są dobrze stosowane, np. w postaci żebrolajków i innych pseudo sposobów angażowania społeczności.

Memem może stać się zachowanie (np. planking), słowo, wyrażenie np. specjalnie nieprawidłowo napisane czy nawet hashtag (noga Angeliny Jolie). Przeważnie pojawiają się w formie graficznej lub video.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

O tym, czy dla marek memy w social media są dobre, czy złe, toczyło się już w naszej branży kilka ciekawych dyskusji, więc podsumuję tylko kilka najważniejszych wniosków.

Z tego, że na fan page’u zamieścimy aktualnie hitowy mem, marka nie ma praktycznie żadnych korzyści, nie jest to prawdziwa i wartościowa aktywność fanów, jedynie podbijanie statystyk. I nawet, jeśli będziemy się tu bronić edgerankiem, to i tak nie nazywajmy takich działań sukcesem. Jak już to sukcesem w podnoszeniu edgerank (co też wymaga jakiegoś pomysłu).

Po drugie memy mogą zaszkodzić wizerunkowi marki, jeśli do niej nie pasują lub obrazić część użytkowników. Mogą też spowodować efekt odwrotny od zamierzonego – dyskusja o tym, że fan page’e śmiecą na Facebooku wychodzi już poza branżę i dotyczy też zwykłych użytkowników.

Jeśli już nawet okaże się, że ludzie lubią nasz fan page, bo zamieszczamy fajne memy – to  i tak nie będzie to miało zbyt dużego przełożenia na cele komunikacyjne czy biznesowe. Nie wspomnę już o tym, że kopiowanie tego samego mema, bo akurat jest na topie, pokazuje tylko brak pomysłu i można je porównać do zwyczajnego pisania o weekendzie w piątki i poniedziałki.

Na szczęście memy można też wykorzystać w lepszy, ciekawszy sposób, który jest już znany i zaczyna być stosowany także u nas.

Memejacking 

Dobrym sposobem korzystania z memów przez marki jest tzw. memejacking. Inaczej przerabianie mema na własne potrzeby (od słowa hijack). HubSpot na swoim blogu podzielił się przydatnymi wskazówkami, jak skutecznie przekształcać znane memy w swoich działaniach marketingowych. Jest kilka kluczowych czynników takich, jak czas, dopasowanie do marki czy odpowiednie zrozumienie mema. O zaletach takiego wykorzystania memów wspomnę tylko w kilku słowach, bo są naprawdę oczywiste: dostosowane do potrzeb firmy memy viralowe są już na starcie, mogą być świetnym contentem promującym markę, podnoszą aktywność i zaangażowanie. To prawdziwe zaangażowanie związane z marką.

Najważniejszym czynnikiem decydującym o tym, czy nasz przerobiony mem ma szanse stać się popularny jest czas jego stworzenia i publikacji. Zaleca się wykorzystanie już popularnego mema, ale wcześniej niż zrobią to inni. To może być trudne w praktyce i wymaga dobrej spostrzegawczości i umiejętności wykorzystywania nadarzających się okazji. W Polsce firmy powoli zaczynają się wstrzelać w ten trend. Na przykład Lotnisko Chopina, które na Twitterze zażartowało z sytuacji z dachem na Stadionie Narodowym.

Dobrym przykładem, na znacznie większą skalę może być też video promujące film „Kot w butach” stworzony na podstawie słynnych reklam Old Spice. Uwaga – he’s on a horse.

Przerobiony OldSpice Guy bawi różne grupy osób. Widać, że dobry mem może być stworzony nawet dla produktu, który przeważnie nie kojarzy się z tego typu komunikacją. W tym przypadku połączenie znanego hitu z bajką (nie tylko) dla dzieci okazało się strzałem w dziesiątkę. Warto sięgać po naprawdę niekonwencjonalne połączenia, oczywiście z odpowiednią dawką rozsądku.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij