Gry przeglądarkowe – zabawa dla niezbyt wymagających czy przyszłość elektronicznej rozrywki?

Gry przeglądarkowe – zabawa dla niezbyt wymagających czy przyszłość elektronicznej rozrywki?

W dzisiejszych czasach gry komputerowe można bez wątpienia określić mianem jednej z najpopularniejszych dziedzin elektronicznej rozrywki, jak i rozrywki w ogóle – począwszy od produkcji wydawanych na komputery osobiste, poprzez konsole, a obecnie nawet również wszelkiej maści urządzenia mobilne...

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

...dzięki którym możemy zabić czas podczas dłużącej się podróży, bądź po prostu spędzić mniej lub bardziej produktywnie tych kilka minut, które dzielą nas od spotkania. Z aktywności, którą niegdyś zajmowała się zaledwie garstka ludzi, dziś mamy turnieje gier komputerowych, jak na przykład World Cyber Games czy Dota 2 - The International, gdzie nagrodą są naprawdę duże pieniądze, a sami „profesjonalni” gracze, jak wielu ich nazywa, są przedmiotem zainteresowania portali i serwisów zajmujących się tematyką gier komputerowych oraz tak zwanego e – sportu, a w niektórych krajach, między innymi Korei Południowej, zyskują oni rangę idoli reprezentujących sport narodowy.

Ostatnio nie malejącym zainteresowaniem cieszą się także wszelkiego rodzaju, tak zwane, produkcje niezależne – czyli gry tworzone zazwyczaj amatorsko przed jedną osobę bądź niewielką grupę i mimo licznych rozwiązań maskujących niedociągnięcia, których nie znaleźlibyśmy w „pełnoprawnych” grach wydawanych przez poważnych developerów, jak Blizzard Entertainment czy Bethesda Softworks, to dzięki oryginalnym pomysłom oraz niespotykanym wcześniej rozwiązaniom w mechanice rozgrywki gry nierzadko zjednują one sobie mnóstwo fanów i trafiają na platformy zajmujące się dystrybucją gier – przede wszystkim mam tu na myśli Steam i związaną z nim akcję pod tytułem Greenlight. Istnieje jednak też wiele innych sposobów dla początkujących twórców gier komputerowych, dzięki którym mogą się wybić i zaistnieć na rynku, a być może stać się kiedyś częścią którejś z korporacji, zajmujących się tą dziedziną rozrywki na szerszą skalę.

Jedną z ciekawszych platform, na których można „zabłysnąć” ze swoimi małymi arcydziełami są przeglądarki internetowe – dzięki zaimplementowaniu w nich najnowszych technologii, a zwłaszcza pojawiania się coraz częściej aplikacji korzystających w mniejszym bądź większym stopniu z HTML 5, gry na przeglądarki internetowe mogą być bez problemu uruchamiane na każdej z nich, zaś twórcy nie muszą się przejmować, że na różnych przeglądarkach ich produkcja będzie wyglądać inaczej albo nie uruchomi się w ogóle. Jedną z takich gier jest, dostępne obecnie również na wspomnianej platformie Steam, NEO Scavenger, postapokaliptyczna produkcja, w której wcielamy się w jedną z osób, które miały okazję przetrwać wojnę nuklearną i obudzić się w zniszczonym świecie, gdzie musimy przetrwać, będąc często zdanym tylko na własną rękę, a przeciwko nam stają nie tylko bandyci czy rozmaite stworzenia, ale również chłód, choroby i wiele innych. Grę charakteryzuje pixel – artowa, ponura oprawa graficzna oraz industrialna, mroczna muzyka, razem tworzące niesamowity klimat, którego można się było nie spodziewać na pierwszy rzut oka – sama spędziłam przy tej produkcji, według Steama, około stu godzin, mimo że zawsze byłam do tego typu gier bardzo uprzedzona.

W tym artykule przyjrzymy się jednak pewnemu innemu przykładowi, należącemu do grupy wspomnianych wyżej gier niezależnych i będącemu produkcją przeznaczoną do wieloosobowej zabawy, tak więc do dzieła.

Grą, nad którą chciałabym, abyśmy wszyscy się pochylili jest Agar.io ze strony Poki, czyli produkcja logiczno – zręcznościowa, w której wcielamy się w organizm przypominający drapieżną bakterię i stajemy wraz z innymi graczami do walki o dominację jednej z mikroskopijnych aren, w różnych trybach gry, samodzielnie lub z grupą znajomych. Agar.io, mimo bardzo prostej mechaniki zabawy (o której za chwilę) i minimalistycznej szaty graficznej, udało się zdobyć szerokie grono fanów i stać się bardzo często recenzowaną produkcją na wielu portalach poświęconych grom oraz wśród tak zwanych youtube'owych „let's playerów”. Jeśli jesteśmy zainteresowani zobaczeniem gry na własne oczy i spróbowaniu swoich sił, możemy w nią grać na stronie autorskiej będącej jednocześnie jej tytułem lub w ramach jednego z wielu serwisów z grami na przeglądarki internetowe, jak na przykład Poki.

Agar.io, jak zostało już powiedziane, to gra, w której sterujemy poczynaniami małej, ale rosnącej z biegiem czasu, drapieżnej komórki – istotnie, praktycznie jedynym naszym zadaniem jest pożerać inne komórki, również sterowane przez graczy oraz te nieruchome, stanowiące pożywienie; zarówno za pochłanianie innych graczy jak i ów „pożywienia” dostajemy punkty, które przekładają się na naszą pozycję w rankingu oraz zwiększają wartość punktową naszego bakteryjnego bohatera, który dzięki temu może stawiać czoła innym, silniejszym graczom. Samo rozpoczęcie zabawy jest banalnie proste – nie musimy się nawet nigdzie rejestrować; wystarczy wpisać nazwę gracza, pod którą będziemy występować na planszy, a także jednego z dostępnych serwerów, podzielonych ze względu na geograficzne regiony, oraz tryb gry. Te ostatnie zwłaszcza zasługują na uwagę: oprócz klasycznego, chyba już typowego dla wszystkich gier sieciowych, w których występuje jakikolwiek element rywalizacji pomiędzy graczami, Free – For – All, gdzie naszym zadaniem jest uzyskanie jak najwyższej pozycji w rankingu, poprzez eliminowanie innych graczy i zdobywanie punktów, mamy także do wyboru: Team Deathmatch, gdzie zostajemy losowo przydzieleni do jednej z trzech oznaczonych kolorem drużyn (czerwonej, niebieskiej bądź zielonej) i współpracując staramy się osiągnąć dominację na planszy poprzez dokładanie się do wspólnej puli punktowej, poprzez eliminację innych, zwłaszcza tych najsilniejszych oponentów z drużyn przeciwnych; tryb drużynowy FFA (Party) – przypominający pierwszy z nich, z tym, że do dyspozycji gracza oddane zostało specjalne narzędzie, za pomocą którego możemy wraz z innymi graczami zdecydować się na działanie wspólnie; oraz tryb eksperymentalny – za jego pomocą twórcy pozwalają nam przetestować nowe rozwiązania, elementy rozgrywki i tak dalej, sam tryb zaś również rządzi się zasadami Free – For – All.

Na podstawie powyższej, krótkiej charakterystyki można by (słusznie zresztą) stwierdzić, że gra nie wyróżnia się niczym szczególnym – dwuwymiarowa plansza, po której chaotycznie poruszają się różnorakie, kolorowe kulki próbujące pochłonąć się nawzajem raczej nie jest szczytem sztuki tworzenia gier komputerowych, ale z jakiegoś powodu serwery Agar.io są zazwyczaj oblegane przez tysiące graczy. Wpływ na to ma sporo czynników: przede wszystkim wielu graczy znudzonych jest realistyczną do bólu rozgrywką charakterystyczną dla większości współczesnych produkcji – choćby kolejne edycje Call of Duty, których oprawa graficzna (odwzorowanie lokacji, broni, sprzętu i tak dalej) co prawda potrafi zabrać dech w piersiach, to jednak zabawa w trybie jednoosobowym trwająca około ośmiu godzin, czyli dla typowego gracza dwa wieczory lub jedna dłuższa sesja, nie jest czymś, co może przyciągnąć na dłuższą chwilę. Poza tym mechanika Agar.io nie wymaga rozbijania jej na czynniki pierwsze, aby móc ją zrozumieć, przez co można się w niej błyskawicznie „zakochać”, jeżeli kogoś interesuje rozgrywka nie nastawiona na długotrwałe sukcesy, a szuka jedynie czegoś prostego, czegoś przy czym mógłby się zrelaksować choćby przez kilkadziesiąt minut i „odpocząć” od gier, z którymi ma na co dzień do czynienia. Tak zwana „casualowa” rozgrywka jest w dzisiejszych czasach kluczem do sukcesu na rynku gier komputerowych – nawet takie giganty na rynku gier sieciowych jak World of Warcraft, których cechą konstytutywną było często to, że posiadają one rozwiązania wymagające od graczy sporego wysiłku, aby, dajmy na to, pokonać silniejszego bossa czy zdobyć jakiś wyjątkowo potężny przedmiot, obecnie starają się stworzyć zaplecze także dla weekendowych graczy, którzy też chcieliby czerpać satysfakcję z rozgrywki, nie spędzając przy grze kilku nocy z rzędu, aby zrobić jakikolwiek postęp, a jednocześnie twórcy nie chcą pozostawić „hardcore'owców” bez ich ulubionych elementów zabawy.

Na zakończenie jako ciekawostkę można dodać, że twórcy Agar.io nie poprzestali jedynie na tej produkcji – jakiś czas temu pojawiła się gra Vanar.io, gdzie tym razem wcielaliśmy się w pilota statku kosmicznego i walczyliśmy z innymi graczami w przestrzeni, unikając nie tylko pocisków, ale również asteroid i planet, a także Agar.io 3D – trójwymiarowa edycja opisanej tutaj gry Agar.io, gdzie możemy znów rywalizować w mikroświecie z innymi bakteryjnymi drapieżnikami, ale tym razem w ramach nieco bardziej rozbudowanej i ciekawszej mechaniki zabawy: między innymi natkniemy się na dodatkowe przeszkody charakterystyczne dla każdego serwera – biomu i nieco zmienione zasady zabawy.

 

Tekst powstał przy współpracy z Agar.io.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij