Przyszłość promocji – reklama natywna

Przyszłość promocji – reklama natywna

Współcześni konsumenci łatwo odróżniają przekaz promocyjny od informacji udostępnianych przez markę. Przez wszechobecność reklam traktują je jako coś nachalnego, a często także – mało wiarygodnego.

Według raportu Adaptiff, użytkownicy omijają bannery reklamowe, które wyświetlają się im na stronach internetowych. Młodzi ludzie robią to podświadomie, natomiast starsi świadomie omijają wzrokiem tego typu formy promocji. Badania eyetrackingowe potwierdziły, że zauważamy jedynie 50% treści reklamowych, które znajdują się w zasięgu naszego wzroku. (źródło: www.interactions-europe.com)

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

W odpowiedzi na podobne uprzedzenia i diagnozy, zaczęto poszukiwać innych dróg promocji. Tak narodziła się idea reklamy natywnej.

Pojęcie reklamy natywnej

Choć samo pojęcie reklamy natywnej jest stosunkowo nowe, to jednak podobne praktyki stosowano już kilka lat temu. Ideą tego typu promocji jest precyzyjne wkomponowanie treści reklamowych w przekaz udostępniany konsumentom. Ma on nie męczyć użytkownika, a wręcz przeciwnie – budzić w nim pozytywne odczucia. Właśnie dlatego ważna jest dbałość o wysoką jakość prezentowanych informacji. Ten sam wzór przyświeca artykułom sponsorowanym, w których treści promocyjne wplatane są w profesjonalny przekaz. Jednak niekwestionowanym królestwem reklamy natywnej jest... Internet!

Szukaj jej w Google!

Gdzie szukać reklamy natywnej? Otóż najpowszechniejszą jej formą są linki sponsorowane wyświetlane w wyszukiwarce Google. Ponieważ są one ściśle powiązane z wyszukiwanymi przez użytkowników frazami, istnieje wysokie prawdopodobieństwo zainteresowania nimi. Nie wyróżniają się przy tym na stronie, gdyż ich wygląd nie odbiega znacząco od pozostałych linków. 

And The Winner is...

Gdyby wskazać jeden z najpopularniejszych przykładów świetnie zaplanowanej reklamy natywnej, z pewnością byłoby to słynne oscarowe selfie, a konkretnie – moment robienia zdjęcia. Został on uchwycony na wielu relacjach z Gali Oscarów 2014 roku. Na ekranie widać, jak Bradley Cooper trzyma w rękach telefon – Samsung Galaxy Note 3.

Źródło: Twitter

I choć wydaje się, że to spontaniczna akcja amerykańskich gwiazd, to jednak ruch ten jest częścią całej akcji promocyjnej koreańskiego giganta. Udało się? Efekty oceńcie sami. 

Nasze podwórko 

Oscarowe selfie to absolutnie kultowy, ale nie jedyny przykład reklamy natywnej. Warto zaznaczyć, że polskie firmy także wykorzystują ten rodzaj promocji. Wystarczy odwiedzić serwis naTemat.pl, którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Machała. Kiedy prześledzi się zakładki widoczne na samym szczycie strony, można dostrzec tytuł „Minuta przy kawie”. Treści publikowane na stronie to zazwyczaj krótkie artykuły, które – jak sama nazwa wskazuje – świetnie czyta się w wolnej chwili. Jednak portal wykorzystał chwytliwy tytuł do czegoś więcej – promocji innych marek. Przenosząc się na podstronę „Minuta przy kawie”, użytkownik w pierwszej kolejności dostrzega reklamę producenta małej czarnej. Dzięki umiejętnemu wkomponowaniu treści promocyjnych w design strony, banner – pomimo rozmiaru – wcale nie ma nachalnego charakteru.

Słowo przeciwników

Niektórzy specjaliści uważają jednak, że reklama natywna jest tak dobrze ukryta, iż wykorzystujące ją osoby wprost oszukują swoich odbiorców. Przeciwnicy nie dopuszczają ukrywania treści reklamowych pomiędzy specjalistycznym tekstem – nawet bardzo wysokiej jakości. Według dziennikarskich standardów, każda forma promocji – lokowanie produktu, artykuł sponsorowany oraz klasyczna reklama prasowa – powinna być opatrzona odpowiednim podpisem, np. „artykuł sponsorowany”, po to, by konsumenci wiedzieli, że mają do czynienia z reklamą. 

Dlaczego przyszłość? 

Odpowiedź jest jasna – ponieważ połączenie pozornie niewidocznej promocji z ogromnymi zasobami Internetu stanowi duet idealny. To strony www, aplikacje mobilne i wiele innych kanałów działających właśnie w sieci dają – póki co – nieograniczoną możliwość tworzenia kolejnych przekazów reklamowych i wykorzystywania Internetu do budowania świadomości marki. Jeśli przy tym korzysta się z reklamy w umiejętny sposób, który nie budzi irytacji i zmęczenia wśród odbiorców, sukces gwarantowany! 


Marta Więcław
Specjalista ds. marketingu, Grupa TENSE

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij