Drugi filar nowoczesnego e-commerce – jak zacząć na nim zarabiać i skalować agencyjny biznes?

Drugi filar nowoczesnego e-commerce – jak zacząć na nim zarabiać i skalować agencyjny biznes?
O autorze
6 min czytania 2026-04-13

Jeśli uważasz, że w 2026 roku fundamentem technologicznym dla e-commerce jest tylko AI, to takie złudzenie może Cię sporo kosztować. Ciebie i Twoich klientów, jeśli prowadzisz agencję marketingową lub e-commerce. Świadomość tego, jak niewiele czasu masz, by przykuć uwagę klienta online, oraz jak gigantycznym kosztem dla biznesu są błędy w zamówieniach i zwroty, to pierwszy krok do zrozumienia drugiego technologicznego filaru nowoczesnego handlu. Właśnie o tym fundamencie rentowności i „smart” szansie na skalowanie biznesu agencyjnego – technologii 3D – rozmawiamy z Michałem Pytlem, Dyrektorem Handlowym ARLITY, wiodącego dostawcy rozwiązań 3D i Rozszerzonej Rzeczywistości w Europie.

W Twoich Linkedinowych postach można przeczytać, że konsumenci są już zmęczeni niepewnością zakupową online, producenci stratami wynikającymi z błędnych zamówień, a agencje są zmuszone szukać nowych sposobów na zatrzymanie uwagi. Czy w tym kontekście rozwiązania 3D i Rozszerzona Rzeczywistość to w 2026 roku jeszcze innowacja, lek na całe zło w sprzedaży online, czy „złoto dla zuchwałych”?

Michał Pytel, ARLITY: To nie jest ani „lek na całe zło”, ani tym bardziej „złoto dla zuchwałych”. To po prostu nowa grawitacja e-commerce. Jeśli w 2026 roku Twoim jedynym argumentem sprzedażowym jest statyczne zdjęcie JPG, to współczuję Twoim współczynnikom konwersji.

Mówienie o 3D i AR w kategorii „innowacji” to dzisiaj semantyczne nieporozumienie. To tak, jakbyśmy dziesięć lat temu zastanawiali się, czy responsywność strony na mobile to innowacja. Nie, to fundament skutecznej sprzedaży online. Kiedy spojrzysz na globalne badania rynku 3D i AR, dowiesz się, że użytkownik, który wejdzie w interakcję z modelem 3D np. w konfiguratorze 3D produktów, spędza na karcie produktu średnio o 400% więcej czasu. Dlaczego? Bo przestaje być biernym widzem, a staje się reżyserem swojego zakupu. 

Zatem jak definiujesz technologię 3D w kontekście współczesnego e-handlu? I naprawdę uważasz, że ta technologia aż tak znacząco wpływa na rzeczywistość agencji? 

Michał Pytel, ARLITY: Współczesna sprzedaż, to przede wszystkim personalizacja. Klient nie chce kupować już tego co dają, tylko ma określone wymagania i oczekuje, że producent je spełni. I to jest właśnie sedno sprawy – core dzisiejszego handlu. Zatem, nawiązując do Twojego poprzedniego pytania – technologia 3D właśnie w zakresie personalizacji może być „kopalnią złota”, ale tylko dla tych, którzy rozumieją, że w konfiguratorach 3D i AR, które tej personalizacji służą, nie chodzi tylko o fajne efekty wizualne, ale o likwidację lęku decyzyjnego. By nie być gołosłownym – rozwiązania 3D/AR redukują liczbę zwrotów nawet o 35-40%. W świecie, gdzie logistyka zwrotna pożera marże szybciej niż inflacja, te procenty to realne miliony zostające w kieszeni producenta.

Dla agencji to unikalna szansa, by przestać sprzedawać „kliki”, a zacząć sprzedawać „pewność zakupu”. Klienta nie stać na kupowanie kota w worku, a producenta na płacenie za błędy wynikające z domysłów konsumenta, powodowane przez wybrakowane specyfikacje błędne opisy i słabe zdjęcia. Technologia 3D konfiguratorów, oparta na idei cyfrowego bliźniaka, wirtualnej kopii rzeczywistego produktu, to jedyny most, który łączy te dwa brzegi. Kto go nie zbuduje, ten zostanie na lądzie, patrząc jak konkurencja odpływa z rekordowymi wynikami.

Ale czy firmy nie boją się technologii 3D i zaawansowanej konfiguracji? A tym bardziej Rozszerzonej Rzeczywistości? Często mówisz i piszesz o projektach jakie realizujecie dla branży meblarskiej, którą dotknął kryzys. W przypadku konfiguratora 3D wyposażonego w Rozszerzoną Rzeczywistość, pierwsze skojarzenie to koszty, skomplikowany development, niemniej skomplikowane wdrożenie, wymagające użytkowanie i… jeszcze raz koszty. 

Michał Pytel, ARLITY: Czas przestać mylić koszty z inwestycją, a technologię z barierą. Boją się tylko ci, którzy utknęli w mentalności e-commerce z 2015 roku. Branża meblarska, o którą pytasz, nie ma czasu na lęk – ona potrzebuje tlenu, a tym tlenem jest efektywność sprzedaży. 

Konfigurator 3D z funkcją wizualizacji produktu w Rozszerzonej Rzeczywistości od ARLITY

Mówienie o „skomplikowanym developmencie” w przypadku ARLITY to mit, który z przyjemnością obalam codziennie. Nasze konfiguratory 3D/AR są w modelu SaaS (Software as a Service – przypis redakcji). Mówiąc krótko płacisz abonament za gotowe, „pudełkowe” rozwiązanie, niemal plug-&-play. Czas od decyzji do działającego na stronie konfiguratora skracamy z miesięcy do tygodni. Wdrażamy je u producentów, wdrażamy na platformach e-commerce, wdrażamy we współpracy z agencjami – bez szwadronu programistów. Dzięki SaaS wdrożenie konfiguratora to nie jest operacja na otwartym sercu, to smart tuning, który daje natychmiastowe efekty. 

W branżach takich jak dom i ogród, konfiguracja produktów modułowych to chyba z założenia „pole minowe”. 

Michał Pytel, ARLITY: Nie pole minowe, ale faktycznie finansowe samobójstwo dla firm, które w 2026 roku każą klientowi wybierać moduły do konfiguracji z list rozwijanych, katalogów drukowanych czy PDF-ów. Skoro poruszyliśmy temat branży Home & Garden – tutaj margines błędu nie istnieje. Jedna pomyłka w wymiarze i cała rentowność operacji zostaje zjedzona przez koszty logistyki zwrotnej.

W tradycyjnym modelu sprzedaży produktów modułowych, przez katalogi czy doradców w salonach, klient często zamawia konfigurację, której nie da się wyprodukować. Elementy są niekompatybilne, a błąd wychodzi dopiero na etapie produkcji lub, co gorsza, u klienta w domu. To generuje gigantyczne straty – milionowe! 

Brzmi jak recepta na biznesowy autosabotaż i paraliż sprzedaży…

Michał Pytel, ARLITY: Bo tak właśnie jest – to systemowe podkładanie sobie nogi na ostatniej prostej. Masz już klienta, ale przez wybór półśrodków i „konfigurowanie na kolanie” nie dopinasz sprzedaży, albo kończysz ją błędami, zwrotami, kosztami, które w dłuższej perspektywie zaczynają zżerać ci biznes od środka.

My ten paraliż zdejmujemy za pomocą zaawansowanych reguł i zależności konfiguracji – jeśli coś do siebie nie pasuje, konfigurator 3D fizycznie nie pozwoli tego zamówić.

Dla agencji to potężny argument strategiczny. Zamiast tylko „dowozić ruch”, agencja dostarcza mechanizm, który eliminujemy błędy konfiguracji niemal do zera i rozwiązuje problem zachowawczej sprzedaży – handlowcy i klienci przestają bać się złożonych, droższych konfiguracji, bo konfigurator 3D daje im pewność wyboru. To przekłada się na realny wzrost średniej wartości koszyka. Dla biznesu to twarda matematyka, a dla nas, a także dla działających z nami agencji, najsilniejszy argument biznesowy.

W 2026 roku dostarczenie ruchu do sklepu, który nie potrafi bezbłędnie skonfigurować produktu, to marnowanie budżetu klienta i świadome działanie na szkodę jego marży.

Realizacja ARLITY dla branży home & garden – interaktywny katalog produktowy, podgląd i konfiguracja produktu w 3D, podgląd w Rozszerzonej Rzeczywistości (AR).

Twierdzisz, że tradycyjna prezentacja produktu na zdjęciach to już sprzedażowy przeżytek. Ale przecież tysiące agencji wciąż opiera na sesjach foto-video dla klientów swój model pracy. 

Michał Pytel, ARLITY: Tutaj paradoksalnie i szansą, i pułapką jest skala. I, zależnie od branży, często też gabaryt. Bo problem zaczyna się kiedy masz do zrobienia wizualizacje dla dziesiątek, setek lub tysięcy wariantów. Ale wtedy też dla agencji zaczyna się dobra kasa. 

Transportowanie stu sof do studia w 2026 roku to logistyczny skansen i zwyczajne palenie pieniędzy, które powinny pracować na Twój marketing, a nie na firmy przewozowe. Agencje, które wciąż trzymają się sesji foto, wciągają klienta w proces, którego nie da się wyskalować – bo fizycznie nie da się sfotografować tysięcy kombinacji bez finansowego nokautu dla producenta.

Więc co zamiast sesji? I gdzie tu pole do zarobku dla agencji?

Michał Pytel, ARLITY: Technologia 3D, a przede wszystkim konfigurator 3d i modele 3d, są odpowiedzią w kwestiach wizualizacji produktów. Kiedy masz dobrze przygotowane modele 3D, masz fabrykę contentu. Mając zoptymalizowane modele 3D, ale nie takie z generatora, tylko faktycznie profesjonalnie przygotowane pod potrzeby Twojej firmy, wdrażasz nową kolekcję produktów błyskawicznie, bez choćby jednego kliknięcia migawki aparatu, podczas gdy Twoja konkurencja wciąż czeka na wolny termin w studio. 

Dla agencji to moment przejścia – przestajesz być „koordynatorem sesji”, a stajesz się architektem zysku. Przesuwasz środki z logistyki na realne kampanie zasięgowe. Krótko: każda minuta, którą w 2026 roku marnujesz na planowanie tradycyjnej sesji dla ciężkich produktów, to czas, w którym Twoja konkurencja – uzbrojona w nasz konfigurator 3D – zdążyła już zgarnąć całą marżę z rynku.

Wracają do wspomnianego już Linkedina – przecież co drugi ekspert e-commerce ogłasza teraz rewolucyjne zmiany, które mają przynieść producentom i agencjom krocie. Tyle że to zwykle obietnice gruszek na wierzbie. 

Michał Pytel, ARLITY: I to jest właśnie ta różnica między „ewangelizacją” na LinkedInie a realną inżynierią sprzedaży. Ekspertem w sieci może być dziś każdy, ale w e-commerce weryfikacja następuje przy pierwszym piku sprzedażowym. Agencje nie szukają kolejnej „wizji”, szukają stabilnego ekosystemu, który nie wyłoży projektu przed klientem, gdy ten odpali kampanię na pięć rynków jednocześnie. My nie budujemy pozycji na postach, tylko na setkach wdrożeń konfiguratorów 3D i Rozszerzonej Rzeczywistości, które od lat realnie na siebie zarabiają. Odciążamy agencje tam, gdzie boli najbardziej – w technologii. Stworzyliśmy konfigurator tak intuicyjny, że Account Manager może go obsłużyć bez angażowania działu IT. To daje agencji całkowitą niezależność i kontrolę nad marżą, zamiast wiecznego czekania na wolny termin u dewelopera.

Nie będę skromny – liderem zostaje ten, kto zdejmuje problemy z głowy partnera, a nie ten, kto dokłada mu nowych. Producenci i agencje wybierają nas, bo dajemy im spokój operacyjny. A nagrody za to co robimy? Cóż, te też mamy!

Zespół ARLITY podczas targów E-commerce Warsaw Expo

Najbliższa okazja, by sprawdzić to w praktyce, to wiosenna edycja E-commerce Warsaw Expo 2026. Składy agencji mają tam zwykle napięte grafiki – dlaczego Wasze stoisko to dla nich przystanek obowiązkowy, a nie kolejny stand z darmową kawką?

Michał Pytel, ARLITY: Na naszym stoisku nie dostaniesz do ręki kawki, tylko tablet, albo ustawimy Cię przy kiosku interaktywnym dla technologicznego doświadczenia, którego nie zastąpisz PDF-em czy slajdami prezentacji. Zobaczysz o co chodzi z efektem „wow” jaki daje AR w handlu i poczujesz łatwość konfiguracji, na narzędziach, które budują skalę

Przyjdź do nas z najtrudniejszym wyzwaniem z jakim mierzysz się w agencyjnej pracy z klientami, a my Ci pokażemy jak rozwiązać ten problem dzięki technologii i konfiguratorowi 3D/AR. I to właśnie później sprzedasz swojemu klientowi. 

ARLITY – Konfiguratory 3D I Rozszerzona Rzeczywistość dla biznesu

www.arlity.com