Upoluj bilet na IAB HowTo: Programmatic [KONKURS]

Upoluj bilet na IAB HowTo: Programmatic [KONKURS]

Upoluj bilet na IAB HowTo: Programmatic [KONKURS]

Efektywność napędzania danymi: 17 prezentacji, case studies, raporty – najnowsza wiedza na temat programatycznego zakupu reklamy. Sprawdź, jak zdobyć darmową wejściówkę.

SPRAWDZAM

EURO jako kopalnia marketingowych talentów. Czy ktoś zyskał na naszej porażce?

EURO jako kopalnia marketingowych talentów. Czy ktoś zyskał na naszej porażce?
O autorze
4 min czytania 2021-07-09

W sporcie nie brakuje stałych prawideł – najlepszą obroną jest atak, 2:0 to niebezpieczny wynik, a Polacy odpadają z wielkich turniejów już po fazie grupowej. Jest jednak też sporo zmiennych, a najbardziej jaskrawą z nich zdaje się być wartość marketingowa zawodników i drużyn. Jednym dobrym występem nie wywalczysz przecież Złotej Piłki ani mistrzostwa świata, ale popularność w mediach społecznościowych i bardzo dochodowy kontrakt reklamowy – już jak najbardziej.

Lubimy zakochiwać się w prostych historiach. Podczas tegorocznych mistrzostw Europy Polacy nie dostarczyli nam zbyt wielu pozytywnych przeżyć, ale kilka momentów z całą pewnością pozostanie w głowach fanów.

O 17-latku Kacprze Kozłowskim, który dał dobrą zmianę w meczu z Hiszpanią i został najmłodszym piłkarzem w historii Euro, rozmawialiśmy częściej niż o taktyce Polaków na to spotkanie. W głowach pozostanie myśl, że „chcielibyśmy być tak waleczni jak Szkoci”, choć ich reprezentacja była najbardziej nieskuteczną na całym Euro (42 strzały i tylko 1 gol). Zapamiętamy pojedyncze klatki turnieju – przestawianie butelek na konferencji, dramat Eriksena, niesamowitą serię zwycięstw Włochów (szczególnie jeśli potrwa do finału), gola Schicka z połowy boiska. Przynajmniej część z tych klatek marki będą chciały wykorzystać w swoich kampaniach.

To zresztą już się dzieje – kanadyjski oddział Ikei wykorzystał aferę z Ronaldo i Coca-Colą nazywając szklaną butelkę na wodę ze swojej oferty imieniem gwiazdora. Cała sytuacja była zresztą parodiowana przez organizacje, postaci czy kluby sportowe z całego świata. I choć z samego kontekstu – takiego jak losy rzeczonej butelki podczas konferencji – jeszcze nie da się zrobić ambasadora marki, to sytuacja, w której jej główni bohaterowie dzięki niemu zarobią jest kwestią czasu. Ronaldo jako ambasador zdrowych napojów, czy Czerczesow powtarzający sytuacje z otwieraniem jednej butelki o drugą w reklamie dowolnego napoju (najlepiej niskoprocentowego trunku)? Takie współprace piszą się same.

LinkedIn logo
Na LinkedInie obserwuje nas ponad 100 tys. osób. Jesteś tam z nami?
Obserwuj

Bohaterów próżno szukać

Po mistrzostwach Europy w 2016 roku polscy piłkarze nie mieli problemów ze znalezieniem marketingowych współprac. Kamil Glik podpisał kontrakt z Blachotrapezem, Kubusia wspierali Grosicki, Pazdan i Kapustka, a marki, które zdecydowały się pokazać przy reprezentacji i kadrowiczach jeszcze przed Euro, później spijały korzyści płynące z sukcesu i zwiększonej ekspozycji naszej kadry. Teraz sytuacja będzie zgoła inna.

Głównym kandydatem do dobrej marketingowej współpracy po Euro zdawał się być Paulo Sousa, który nie zdążył związać się z żadną z marek przed turniejem, a którego wizerunek dawał w tej przestrzeni bardzo dużo możliwości – pokazania klienta jako światowego, eleganckiego, innowacyjnego. Szansy całkowicie nie zaprzepaścił – wszak mimo porażki, szczególnie po meczu z Hiszpanią, w mediach nie brakowało komplementowania jego postawy – ale przynajmniej do przyszłorocznego mundialu (o ile Polacy na niego pojadą) marki raczej nie będą do niego lgnęły. Ryzyko, że Sousa finalnie będzie kojarzył się nam z bezproduktywnym kombinowaniem i porażką pozostaje zbyt duże.

Słuchaj podcastu NowyMarketing

Na przyzwoite zainteresowanie może liczyć wspomniany już Kacper Kozłowski – choć mała liczba minut spędzonych na boisku nie spowoduje, że ma już miejsce wśród najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy, to marki komunikujące się do dzieci i młodzieży mogą chcieć wykorzystać jego historię w swoich kampaniach. To zresztą wybór dobry i oczywisty, bo Kozłowski jest jednym z niewielu pozytywnych akcentów tego turnieju dla Polski.

NowyMarketing logo
Mamy newsletter, który rozwija marketing w Polsce. A Ty czytasz?
Rozwijaj się

Z wyłanianiem gwiazd nie poszło nam w tym roku również na trybunach. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc i mnogość lokalizacji, w których rozgrywany jest turniej, po raz pierwszy od dawna nie wybraliśmy też polskiej Miss Euro. Na nowe Natalie Siwiec i Marty Barczok przyjdzie więc nam – i reklamodawcom, którzy potencjalnie chcieliby je zatrudnić – jeszcze poczekać.

Szansa dla olimpijczyków

Szybkie zakończenie przygody reprezentacji Polski z Euro może wpłynąć na przyspieszenie przekierowania uwagi większości kibiców na nadchodzące igrzyska olimpijskie i wspieranie naszych sportowców, którzy będą walczyć o medale w Tokio. Fani futbolu zostaną z piłkarskim turniejem nawet mimo braku dalszej gry biało-czerwonych. Wielkie imprezy charakteryzują się jednak trafianiem również do olbrzymiej grupy fanów okazyjnych, angażujących się tylko wtedy, gdy w grze są „nasi”. Świetnie widać to choćby w zestawieniu oglądalności spotkań reprezentacji narodowej czy polskich klubów z innymi, nawet bardzo atrakcyjnymi sportowo wydarzeniami, na których nas brakuje. Wspomniana grupa zacznie się więc już teraz przygotowywać do emocji, które czekają na nas w lipcu, kiedy do walki staną polscy siatkarze czy lekkoatleci.

Potencjalnych marketingowych zwycięzców można oczywiście szukać tam, gdzie regularnie odnosimy sukcesy – czyli właśnie na siatkarskiej hali czy lekkoatletycznym stadionie. Szczególnie dobry czas czeka Wilfredo Leona – lidera naszej kadry, dla którego będzie to pierwsza impreza tej rangi w biało-czerwonych barwach. Jeden z najlepszych siatkarzy świata już przyciągnął do siebie kilka znaczących marek, a w 4F doczekał się swojej kolekcji równorzędnej z tą Roberta Lewandowskiego. Igrzyska będą dla niego kolejnym kroki do uzyskania pełnej rozpoznawalności w naszym kraju i przyciągnięcia do siebie jeszcze 1-2 kluczowych marek.

Wśród lekkoatletów będziemy patrzeć na wyniki sportowe, ale także najbardziej zapadające w pamięć wypowiedzi i udaną komunikację w mediach społecznościowych. Tu zawsze liczyć można na wyraziste, charyzmatyczne perły naszej kadry – Pawła Fajdka, Marię Andrejczyk czy Piotra Liska.

Szanse na medale mają też: sztafeta mieszana, młociarze, wioślarze, kajakarze czy zapaśnicy. Ze względu na widowiskowość dyscyplin szansę na skokowy wzrost popularności mają jednak inne postaci – siatkarze plażowi Grzegorz Fijałek i Michał Bryl, ale przede wszystkim nasi reprezentanci w debiutującej na igrzyskach dyscyplinie – koszykówce 3×3.

Potencjał marketingowy tej dyscypliny dobrze było widać już podczas meczów eliminacyjnych, kiedy anonimowy dla większości sport nagle zaczął generować spore zainteresowanie w mediach. W drodze po awans na igrzyska dostaliśmy próbkę widowiskowości tej dyscypliny i tego, z jaką prędkością, nawet wśród kibiców niezainteresowanych tym sportem, mogą rozchodzić się skróty kluczowych wydarzeń spotkania. Jeśli za potencjalnymi sukcesami pójdzie większa otwartość federacji i zawodników na kibiców, również w mediach społecznościowych, to Michael Hicks i spółka mogą dzięki Igrzyskom zaliczyć największy skok rozpoznawalności.

Finalnie decydować będzie jednak wynik sportowy – zarówno marketerzy, jak i klienci, ale przede wszystkim kibice chętnie przyjmą więc wszystkie przyjemne niespodzianki. Wtedy, po sportowym wysiłku i sukcesie, zdecydowanie łatwiej będzie o odcięcie zasłużonego, reklamowego kuponu.

 

Autor: Filip Cieśliński – senior product manager w Arskom Sport Brokers. Odpowiada za rozwój nowych kanałów agencji. Wcześniej dbał o mediowe współprace Kanału Sportowego, Grupy Weszło czy Michała Pola. W przeszłości autor piszący dla Przeglądu Sportowego i Faktu. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Nie ukończył turkologii, ale ponoć zrobi to w najbliższych wolnych 60 miesiącach.