#OdKulis: Światło i MRock, czyli jeden koncert, dwie aranżacje

#OdKulis: Światło i MRock, czyli jeden koncert, dwie aranżacje
To wydarzenie było spotkaniem na styku dwóch muzycznych światów. Na jednej scenie zagrały prawdziwe legendy: Kasia Nosowska i Piotr Rogucki. Przeczytaj o kulisach tego przedsięwzięcia.
O autorze
6 min czytania 2026-01-02

Sprawdź wcześniejsze odsłony cyklu #OdKulis i poznaj bliżej najciekawsze działania marketingowe ostatnich miesięcy.

O organizacji projektu „Światło i MRock” opowiadają:

  • Michał Kaleta, Managing Director & Partner w endorfina events/reżyser i producent „Światło i MRock”,
  • Ewa Wiącek, Events Director w endorfina events
  • i Przemysław Całka, R&D Manager w endorfina events.

Jak narodził się pomysł?

Michał Kaleta: Wyrósł z potrzeby stworzenia wydarzenia, które wykracza poza schemat klasycznego koncertu rockowego oraz z twórczej energii Katarzyny Nosowskiej i Piotra Roguckiego. Chcieliśmy zbudować format, w którym widz przestaje być biernym odbiorcą, a staje się współtwórcą wydarzenia. Tak narodziła się idea dwóch równoległych aranżacji utworów – „świetlnej” i „mrocznej” – oraz ich wyboru na żywo przez publiczność za pomocą skanowania kodu QR, reakcji dźwiękowych i światła telefonów.

Podczas 2-godzinnego wydarzenia Nosowska i Rogucki wykonywali swoją „playlistę marzeń”. Od początku chodziło o połączenie energii, sentymentu i wzruszenia z nowoczesnym, interaktywnym doświadczeniem. Tak powstał format, który nie tylko redefiniuje koncert rockowy, ale przede wszystkim pozwolił stworzyć widowisko, którego przebieg był nieprzewidywalny i niepowtarzalny – każdy z 6 koncertów trasy opowiadał trochę inną historię, bazując na wyborach publiczności. Przykładowo – w Łodzi w większości wygrywało światło, a Katowice za to skłoniły się częściej w stronę mroku.

Przygotowania, przebieg i realizacja

M.K.: Prace nad muzyczną częścią projektu rozpoczęły się od ukształtowania artystycznego trzonu. Na czele „Światło i MRock” stanęła dwójka ikon polskiej sceny rockowej, Katarzyna Nosowska i Piotr Rogucki – dwa odmienne temperamenty i energie. To ich spotkanie stało się fundamentem całego konceptu. Wybór utworów rozpoczął się od pomysłu stworzenia ich wspólnej „playlisty marzeń” – zestawu piosenek, które ukształtowały ich wrażliwość i wciąż niosą silny ładunek emocjonalny.

Za aranżacje odpowiadali Michał „Fox” Król, od lat związany twórczo z Nosowską oraz Paweł Cieślak, który od dawna pracuje z Piotrem Roguckim. Do tego doszedł dobór repertuaru dla zaproszonych gości – zadanie wymagające szczególnej precyzji. Każda propozycja musiała idealnie pasować do scenicznej osobowości wykonawcy. Tak powstała chociażby znakomicie przyjęta konfiguracja: Kazik wykonujący „The Passenger” Iggy’ego Popa lub Doda w utworze 4 Non Blondes „What’s up”.

Dodatkowo utwory musiały zostać przećwiczone w dwóch pełnych wersjach – „świetlistej” i „mrocznej” – co wymagało nie tylko większej liczby prób, lecz także ciągłej komunikacji między zespołem muzycznym, reżyserią a artystami. Dzięki temu zespół był przygotowany na każdy możliwy scenariusz koncertu, a wykonawcy mogli wejść w obie aranżacje z równą pewnością i energią, niezależnie od wyboru publiczności.

Ważnym elementem przygotowań było również stworzenie narracji prowadzącej całe widowisko. Aby utrzymać rytm wydarzenia, płynnie przeprowadzać publiczność przez kolejne etapy i podkreślić interaktywny charakter projektu, powstały specjalne voice-overy Kasi i Piotra. Ich nagrane wcześniej głosy prowadziły widzów od momentu ogłoszenia wyboru, przez podsumowanie głosowania, aż po wprowadzenie w wykonanie wybranej wersji utworu. Dzięki temu cały proces – od decyzji publiczności po wejście muzyków – tworzył spójny, dramaturgiczny łuk.

Przygotowania obejmowały również warstwę wizualną, która musiała odpowiadać dwóm równoległym „światom” koncertu. Każdy utwór wymagał indywidualnych animacji, projekcji i sekwencji świetlnych, tak aby zarówno wersja „świetlna”, jak i „mroczna” miały własny język wizualny. Najbardziej wymagającym etapem było stworzenie wybranych utworów w podwójnych aranżacjach, z odmiennymi scenariuszami świateł, wizualizacji i montażu. To właśnie ta dwoistość, zaprojektowana pod interaktywny wybór publiczności, sprawiła, że cały proces produkcyjny był wielowymiarowy i wymagał ścisłej współpracy artystycznej oraz technologicznej.

Projektowanie całego wydarzenia „wirtualnie” wymagało ogromnej wyobraźni i współpracy wielu osób: light designerów, content kreatorów, ale przede wszystkim producentów muzycznych i artystów. Tak naprawdę dopiero po pierwszym warszawskim koncercie przekonaliśmy się, że zbudowana przez nas narracja jest czytelna dla publiczności i zaproponowane mechanizmy reżyserskie sprawiają, że publiczność angażuje się w przebieg koncertu.

Największe wyzwania, niespodzianki, nieplanowane sytuacje i jak udało się im sprostać

M.K.: Jednym z kluczowych wyzwań były kwestie technologiczne, wynikające z interaktywnego charakteru wydarzenia. Koncert opierał się na aktywnym udziale publiczności i głosowaniu w czasie rzeczywistym, co wymagało stabilnego łącza internetowego oraz zapewnienia infrastruktury w dużych halach widowiskowych. Każda lokalizacja miała inną specyfikę techniczną, dlatego przed startem trasy przeprowadzono szczegółowe testy, a dla bezpieczeństwa wdrożono również plan B, pozwalający realizację procesu wyborów bez potrzeby sieci telefonicznej ani internetu. Ostatecznie nie było potrzeby z niego korzystać – co potwierdziło skuteczność przygotowań oraz gotowość zespołu technicznego na różne scenariusze.

Ważnym wyzwaniem było również to, że każdy koncert był żywym organizmem. Nie istniała jedna setlista, a decyzje publiczności wpływały na strukturę wydarzenia w czasie rzeczywistym. Kluczowe były intensywne próby, przećwiczenie wszystkich utworów w dwóch kompletnych aranżacjach – „świetlistej” i „mrocznej” – oraz płynna komunikacja między zespołem, reżyserią i techniką.

Kolejne wyzwanie dotyczyło komunikacji. Publiczność wciąż bywa ostrożna w kwestii technologii angażującej ich podczas koncertów – zwłaszcza, gdy w grę wchodzi wpływanie na przebieg wydarzenia czy łączenie emocjonalnego przeżycia z aplikacją w telefonie. Dlatego jednym z kluczowych zadań było jasne i przystępne wytłumaczenie, jak działa format, dlaczego technologia jest tu narzędziem, a nie barierą, oraz jak uczestnik może bez wysiłku wejść w rolę współtwórcy koncertu. Ułatwieniem były voice-overy prowadzące, proste instrukcje, przejrzysty interfejs głosowania oraz bardzo intuicyjny przebieg każdego wyboru – co sprawiło, że nawet osoby sceptyczne wobec takich rozwiązań szybko odnajdywały się w formule.

Dodatkowym aspektem komunikacyjnym było konieczne wyraźne odróżnienie trasy od odbywających się równolegle innych projektów angażujących artystów. Dlatego tak ważne było konsekwentne podkreślanie unikalnego charakteru „Światło i MRock”, minimalistycznej identyfikacji wizualnej oraz wyraźnej symboliki „światła” i „mroku”. Dzięki temu projekt szybko zbudował własną, rozpoznawalną tożsamość.

Ewa Wiącek: Tworzenie wydarzenia, w pełni samodzielnego projektu agencji – premierowego i autorskiego – wiąże się z wyzwaniami na każdym etapie. Począwszy od zarządzania całym procesem, przez znalezienie rozwiązań technicznych pozwalających wiernie oddać artystyczną wizję reżysera, aż po realizację produkcji zgodnie z oczekiwaniami technologicznymi. Wymagało to nie tylko precyzyjnej koordynacji i wielozadaniowości, ale także eksperckiego spojrzenia na rynek, odwagi w sięganiu po nowe technologie oraz ścisłej pracy zespołowej, bez której realizacja tak innowacyjnego projektu nie byłaby możliwa.

Efekty i kolejne kroki

M.K.: „Światło i MRock” zakończyło pierwszą trasę z imponującym wynikiem: 6 koncertów i ponad 30 tys. sprzedanych biletów. Udało się zbudować zupełnie nowy format koncertowy, który redefiniuje rock jako doświadczenie współtworzone – nie przez przypadek gra słów „światło/mrok” przerodziła się w pełnoprawną, rozpoznawalną markę MRock, a publiczność stała się realnym współautorem każdego wydarzenia. Od pierwszego sold-outu zauważyliśmy zjawisko rzadkie jak na dziś: brak hejtu, dużo entuzjazmu i konstruktywnych opinii – mocny dowód na to, że wokół projektu powstała prawdziwa społeczność.

W wymiarze komunikacyjnym efekty przerosły założenia. Social buzz wykraczał daleko poza hale koncertowe: Instagram, TikTok i YouTube zalały dziesiątki fanowskich filmów, interpretacji, nagrań wyborów świetlistych i mrocznych. Symbioza PR i aktywności artystów przyniosła 220,1 mln zasięgu. Własne kanały rosły z tygodnia na tydzień: ponad 7 tys. obserwujących na Facebooku, kolejne tysiące na Instagramie, a trzy tygodnie po zakończeniu trasy profile nadal generują organiczne wyświetlenia rzędu kilku tysięcy dziennie.

Projekt dowiódł, że nawet na ekstremalnie zatłoczonym rynku muzycznym – z mocną dominacją hip-hopu i elektroniki – jest miejsce na nowatorskie koncepcje koncertowe. Pokazał również, że dzisiejsza publiczność chce być częścią procesu twórczego, a nie tylko odbiorcą. Interaktywne rozwiązania w naturalny sposób zaangażowały odbiorców odpowiadając na ich potrzebę współautorstwa i uczestnictwa kulturowego.

Najważniejszy wniosek? Silna idea sprzedaje bilety, a biznes i kultura nie tylko mogą, ale powinny współistnieć i wspólnie się napędzać. „Światło i MRock” stało się samodzielnym formatem i marką, a my równolegle pracujemy nad kolejnymi przedsięwzięciami, które ponownie przesuną granice tego, jak można opowiadać muzyką, obrazem i światłem.

  • Thorgal. Pieśń Przeznaczenia” – pierwsza w Polsce opowieść multimedialna, widowisko, które łączy muzykę, światło, animację i emocje. To spotkanie światów – realnego i mitycznego – w którym każdy dźwięk i każdy obraz ma swoje znaczenie. Podczas trasy wystąpią Buslav, IGO, Mela Koteluk, Nergal i Michał Wasilewski.
  • „Lem Universum” – pierwszy spektakl audiowizualny inspirowany twórczością Stanisława Lema. To połączenie muzyki, obrazu i literatury w jedno immersyjne doświadczenie, ale także refleksja nad przyszłością człowieka w świecie sztucznej inteligencji, w którym pytania stawiane przez Lema brzmią dziś aktualniej niż kiedykolwiek. Podczas trasy wystąpią Monika Brodka, 2k88, Błażej Król oraz Kukon.

Kto odpowiada za działania?

M.K.: W realizację „Światło i MRock” zaangażowany był szeroki zespół specjalistów, bez których tak skomplikowane i nowatorskie przedsięwzięcie nie mogłoby się udać. Za światło odpowiadał Piotr Roszczenko, za content wizualny Filip Popik, współpracując z Michałem Kaletą – Managing Directorem endorfina events, reżyserem i realizatorem projektu, który nadawał całości artystyczny kierunek.

Wyraziste i spójne ID wizualne, wyróżniające trasę na tle tradycyjnych koncertów rockowych – często opartych wciąż na klasycznej estetyce płomieni, grunge’owych przetarć i ciężkich fontów – przygotowało 247Studio z Oskarem Podolskim na czele. To dzięki nim projekt otrzymał minimalistyczną, współczesną i „czystą” oprawę graficzną, która oddaje charakter konceptu i jednocześnie stanowi świeże podejście do komunikacji rockowej. Technika sceniczna i multimedia zostały powierzone doświadczonemu zespołowi VES, a dźwięk, realizację kamerową i oprawę wideo przygotowało studio OTAKO, tworząc wraz ze scenografią pełną, emocjonalną przestrzeń wizualną koncertu.

Kluczowym elementem było również wdrożenie systemu głosowania, dzięki któremu publiczność mogła wpływać na przebieg koncertu w czasie rzeczywistym. Powyższe rozwiązanie – unikatowe na polskim rynku – zostało od podstaw zaprojektowane i zbudowane przez Przemysława Całkę, Research & Development managera w endorfina events, co pozwoliło w pełni połączyć świat sceny z technologią interaktywną.

Przemysław Całka: „Światło i MRock” było jednym z najbardziej wymagających technologicznie projektów, z jakimi pracowałem. Stworzenie systemu, który w kilka sekund musi obsłużyć tysiące jednoczesnych decyzji publiczności i przekuć je w spójny, reżyserski efekt na żywo, to zadanie z pogranicza sztuki i inżynierii. Największym wyzwaniem było połączenie trzech światów: emocji i narracji na scenie, infrastruktury technicznej hal oraz nieprzewidywalności tysięcy urządzeń widzów.

Naszym celem było, aby technologia była niewidoczna – by widz nie czuł narzędzia, tylko sprawczość. Fakt, że system działał bardzo dobrze przy tak dużej skali i w tak krótkich oknach czasowych, potwierdza, że interaktywne koncerty będą przyszłością tego rynku. To projekt, który udowodnił, że gdy kreatywność spotyka precyzyjną inżynierię, można przesuwać granice tego, czym jest doświadczenie live.

PS #OdKulis: Orkiestra Merdających Ogonów Pedigree