#OdKulis: „Thorgal. Pieśń Przeznaczenia”

thorgal
Komiks przez dekady pozostawał medium ciszy. Nawet jeśli pełnym ruchu – to jednak istniejącego wyłącznie w wyobraźni czytelnika. „Co by było, gdyby ten ruch naprawdę zobaczyć?” – to pytanie stało się punktem wyjścia do stworzenia projektu „Thorgal. Pieśń Przeznaczenia”. 
O autorze
5 min czytania 2026-04-20

Uniwersum stworzone przez Grzegorza Rosińskiego i Jean Van Hamme od ponad czterech dekad pozostaje jednym z najważniejszych zjawisk europejskiego komiksu. Seria sprzedała się w milionach egzemplarzy, została przetłumaczona na kilkanaście języków i doczekała się licznych kontynuacji oraz spin-offów, budując wielopokoleniową społeczność fanów. A jednak – mimo swojej skali i popularności – „Thorgal” nigdy wcześniej nie został przeniesiony w pełnoprawnej, immersyjnej formie poza kartki komiksu. Nie jako filmowa adaptacja, nie jako spektakl, nie jako doświadczenie audiowizualne. Przez lata istniał wyłącznie tam, gdzie powstał – w kadrach, ciszy i wyobraźni czytelnika.

„Thorgal. Pieśń Przeznaczenia” to widowisko. To nie próba ekranizacji. Ani koncert ilustrowany obrazami. Ale od początku…

Po widowisku „Beksiński.Live” w Ergo Arenie w Gdańsku do organizatorów podszedł Piotr Rosiński, syn Twórcy oraz Dyrektor Artystyczny komiksu. Jak sam później wspominał w wywiadzie dla Wyborczej, nie spodziewał się, że zobaczy coś tak spójnego wizualnie i muzycznie – doświadczenie, które nie tylko „pokazuje obrazy”, ale realnie je ożywia. Naturalną konsekwencją tej reakcji była jedna myśl: „następny powinien być Thorgal”. To spotkanie uruchomiło proces, od pierwszej koncepcji do momentu, gdy projekt zaczął przyjmować realny kształt produkcyjny.

– W ramach rozwoju kategorii wydarzeń biletowanych w endorfina events poszukujemy różnorodnych form, które możemy twórczo przekształcać i prezentować w zupełnie nowy, unikalny sposób. Tym razem sięgnęliśmy po komiks jako punkt wyjścia do kreacji. Każdy fan, sięgając po ulubione historie, doświadcza konkretnych emocji – słyszy dźwięki, wyobraża sobie ruch bohaterów, zanurza się w wykreowanym świecie. My postanowiliśmy pokazać naszą interpretację tego doświadczenia, zapraszając widzów wprost do wnętrza wyobraźni. Ożywiliśmy komiks: dodaliśmy szum fal, szczęk mieczy, odgłosy kroków. Emocjom nadaliśmy formę – stały się nimi utwory skomponowane specjalnie na potrzeby tego widowiska. Uniwersum Thorgala, niezwykle bogate pod względem światów, postaci i motywów, dało nam przestrzeń do zaproszenia artystów reprezentujących skrajnie różne nurty i wrażliwości. Dzięki temu koncert łączy w sobie fragmenty stricte elektroniczne, symfoniczne oraz klasyczne formy piosenkowe – mówi Michał Kaleta, Managing Director endorfina events, współtwórca scenariusza i reżyser wydarzenia „Thorgal. Pieśń Przeznaczenia”

Już na bardzo wczesnym etapie było jasne, że to nie będzie klasyczne widowisko „z muzyką w tle”, a że będzie ona pełnić fundamentalną rolę w kształtowaniu projektu. Funkcję dyrektora muzycznego i wokalnego powierzono Michałowi Wasilewskiemu, który odpowiadał za całościową dramaturgię dźwiękową i spójność narracji. Od początku do projektu dołączył też Buslav – jako artysta, autor orkiestracji utworów, współtwórca warstwy lirycznej i mistrz ceremonii, spinający całość na scenie. To on prowadził widza przez historię budując emocjonalny kręgosłup widowiska.  

LinkedIn logo
Na LinkedInie obserwuje nas ponad 100 tys. osób. Jesteś tam z nami?
Obserwuj

Gościnni artyści – Mela Koteluk, Igo oraz Nergal – również byli zaangażowani od samego początku. Każdy z nich zagrał jedne ze swoich najważniejszych utworów w nowych aranżacjach, dopasowanych do narracyjnego i wizualnego języka projektu. Co ciekawe – w przypadku Nergala projekt miał też wymiar osobisty – wrócił do świata, na którym się wychował. Jak podkreślał, to uniwersum „ponadczasowe, funkcjonujące jak równoległy świat”, a udział w widowisku traktował bardziej jako część większej całości niż solowy występ.

Słuchaj podcastu NowyMarketing

NowyMarketing logo
Mamy newsletter, który rozwija marketing w Polsce. A Ty czytasz?
Rozwijaj się

Komunikacja projektu wystartowała w sposób naturalny dla jego DNA – podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, z partnerstwem EC1. To był moment pierwszego oficjalnego zetknięcia projektu z fanbase’em – środowiskiem, z którego de facto wyrósł. 

Z kolei pierwszym muzycznym „nośnikiem” projektu był singiel „Flauta”, wydany w połowie listopada. Utwór stworzony przez Wasilewskiego i Buslava bardzo szybko trafił do rozgłośni radiowych, stając się pierwszym szerokim punktem styku z odbiorcą i zapowiedzią klimatu całego widowiska.

Skala wyzwania: ponad 1000 kadrów i balans między technologią a szacunkiem

Najbardziej wymagającym elementem całego projektu była warstwa wizualna – i to właśnie tutaj skala robi największe wrażenie. Za animacje odpowiadał Aleksander Kozłowski (Przedmarańcza studio), który stanął przed zadaniem przeniesienia na scenę ponad tysiąca kadrów komiksu – materiału rozciągniętego na kilkadziesiąt tomów historii. 

– Największym wyzwaniem było opowiedzenie historii Thorgala w nowej formie, nie tracąc jej autentyczności. To projekt balansujący między komiksem a czymś na rodzaj filmu/teledysku, technologią a rzemiosłem, gdzie każde rozwiązanie musiało wynikać z narracji, a nie z efektu. Komiks jest materią, która nie poddaje się interpretacji AI w prosty sposób – wymagało to ogromu pracy, by zachować spójną, wierną oryginałowi kreskę. Jednocześnie wiedzieliśmy, że nasza grupa docelowa to bardzo świadomi i wymagający odbiorcy. To nie jest widz, który zadowoli się prostym formatem. Szukają autentyczności, spójności i emocji, tych samych, które przeżywali czytając Thorgala w wersji papierowej. Doceniają detale, szanują oryginał i bardzo szybko wyczuwają, kiedy coś jest tylko powierzchowną interpretacją. Dlatego od początku wiedzieliśmy, że nie możemy zrobić „show o Thorgalu”. Musieliśmy stworzyć doświadczenie – mówi Agnieszka Widera, Creative Director w endorfina events.

To nie była klasyczna produkcja animacyjna. Każdy kadr miał już swoją kompozycję, światło i dramaturgię – więc zamiast „tworzyć od zera”, zespół musiał nauczyć się poruszać gotowym światem, nie niszcząc jego struktury.

Do tego dochodziła skala widowiska:

  • wielkoformatowe ekrany sceniczne, 
  • konieczność pracy w różnych technikach filmowych i animacyjnych, 
  • synchronizacja obrazu z muzyką graną na żywo, 
  • oraz utrzymanie spójności stylu przez cały, wieloaktowy spektakl. 

Jak podkreślał animator, kluczowe było nie tylko wykorzystanie nowoczesnych narzędzi – w tym AI – ale zrobienie tego „mądrze”: nie jako efektu, tylko wsparcia procesu. Technologia miała pomagać – nie dominować. Jednym z najważniejszych założeń było: dać widzowi więcej niż „zanimowane kadry”, ale jednocześnie nie zgubić ducha oryginału.

Efekt to proces balansowania na granicy:

  • między ilustracją a filmem, 
  • między komiksem a animacją, 
  • między technologią a rzemiosłem. 

I właśnie w tym napięciu powstało coś, co nie jest ani adaptacją, ani animacją. Tylko nową formą opowieści. 

– Przy projektach łączących muzykę i obraz kluczowe jest myślenie o nich jako o jednym organizmie. To wielomiesięczny proces, w którym kreatywność spotyka się ze skonkretyzowaną logistyką i koordynacją wielu zespołów. Produkcja takich wydarzeń jest z jednej strony bardzo emocjonalna i oparta na kreatywności, z drugiej – wymaga dużej dyscypliny i konsekwencji. Kluczowe jest znalezienie wspólnego języka między zespołem kreatywnym a produkcją. To trochę sztuka kompromisu: tak zaprojektować doświadczenie, żeby było wyjątkowe dla widza, ale jednocześnie możliwe do zrealizowania w konkretnych warunkach i budżecie. Ostatecznie sukces takiego projektu to nie tylko pomysł, ale umiejętność jego przełożenia na realne warunki – przestrzeni, czasu i finansów – bez utraty jego charakteru. I to jest chyba największe wyzwanie, ale też największa satysfakcja – mówi Tamara Przystasz, Head of Cultural Events w endorfina events.

Premierowa edycja widowiska odbyła się 25 marca w warszawskim COS Torwar – i miała wymiar nie tylko produkcyjny, ale symboliczny. Na widowni obecny był Grzegorz Rosiński – współtwórca całego uniwersum. Publiczność przywitała go owacjami na stojąco, oddając hołd artyście, bez którego świat Thorgala by nie istniał.

Co istotne, sam Rosiński od lat widział potencjał rozwijania Thorgala w warstwie audio. Jak wspominał, już wcześniej powstawały próby muzycznych interpretacji tego świata – ale dopiero teraz udało się stworzyć formę, która łączy dźwięk, obraz i narrację w jedno doświadczenie. 

Merytorycznie nad całością czuwał Piotr Rosiński – dbając o to, by projekt nie tylko był efektowny, ale też autentyczny wobec świata, który reprezentuje.

PS #OdKulis: kampania Fundacji Orange „Nie przescrolluj życia, spędzaj czas z bliskimi” odpowiada na rosnący problem cyfrowej higieny

PS2 #OdKulis: Miss Śmiłowic, czyli historia o tym, jak wybrano najpiękniejsze jabłko w sadzie