Jeszcze dekadę temu myślenie o reklamie zewnętrznej (OOH) ograniczało się do wyznaczenia lokalizacji. Liczyło się to, gdzie stoi nośnik. Dziś, w obliczu dynamicznych zmian w urbanistyce i stylu życia, istotne staje się pytanie: jak nośnik porusza się wraz z odbiorcą. Intensyfikacja codziennych przepływów ludzi w miastach sprawia, że mobilność staje się nowym językiem każdej metropolii.
W tym krajobrazie rowery miejskie przestały pełnić funkcję wyłącznie transportową i stały się autonomicznym medium, które nie tylko wpisuje się w tkankę miejską, lecz także aktywnie ją kształtuje. Teza, którą stawiam w tym Trendbooku, jest odważna, ale poparta danymi – ruch sam w sobie jest medium, a rowery miejskie tworzą jego najbardziej przyjazną czytelną i akceptowalną społecznie wersję.
Dlaczego ruch stał się medium samym w sobie
Psychologia percepcji jest nieubłagana – nasze mózgi ewolucyjnie zaprogramowane są na ignorowanie elementów statycznych, a wyostrzają uwagę, gdy mają do czynienia z obiektami w ruchu. To zjawisko, znane jako motion salience, sprawia, że poruszający się element otoczenia w naturalny sposób przyciąga wzrok i przełamuje barierę obojętności, którą coraz częściej budujemy wokół klasycznych formatów reklamowych.
Jednak nie każdy ruch jest równoważny. Samochody i autobusy często poruszają się zbyt szybko lub są zbyt masywne, aby stworzyć subtelną i emocjonalną relację z otoczeniem – chyba że stoją w korku. Rower miejski operuje w znacznie bliższej nam prędkości komunikacyjnej – między 10 a 18 km/h. To tempo, które pozwala na utrzymanie dłuższego kontaktu wzrokowego, a jednocześnie jest wystarczająco dynamiczne, aby przyciągnąć uwagę.
Format ten ma jeszcze jedną przewagę – brak natarczywości. Rower nie krzyczy, nie zasłania krajobrazu, nie jest intruzem. Jest organicznym elementem ulicy. Dzięki temu odbiorcy spostrzegają komunikat reklamowy umieszczony na rowerze miejskim w sposób naturalny, niemal podprogowy. To połączenie cech outdooru (zasięg), ambientu (niecodzienność) i organicznych touchpointów (codzienna użyteczność), które w efekcie buduje lepszą pamięć komunikatu.
Media w ruchu – hybrydowy nośnik nowej generacji
Jeśli potraktujemy system rowerowy jako sieć mediową, otrzymujemy format o parametrach nieosiągalnych dla tradycyjnego OOH. Największą siłą tego medium jest jego „wszędobylskość”. Rower dociera tam, gdzie nie dotrze żaden billboard czy citylight. Penetruje osiedla mieszkaniowe, strefy zamknięte dla ruchu, parki, bulwary i wąskie uliczki centrów miast.
Zamiast oczekiwać, że konsument przyjdzie do reklamy, reklama na rowerze przychodzi do konsumenta – i to dosłownie pod jego drzwi czy biuro.

Istotne są tu twarde dane. Z badań widoczności nośników przeprowadzonych przez Nextbike wynika, że pojedynczy rower w ruchu miejskim generuje do 5 tys. kontaktów dziennie. Liczba ta jest obliczona na podstawie złożonej analizy liczby mijanych przez rower osób oraz wykorzystania technologii monitorowania ruchu i GPS. To liczba, która w skali makro oznacza potężny efekt. Wyobraźmy sobie flotę 2 tys. rowerów w dużej aglomeracji. W ujęciu matematycznym mówimy o potencjale nawet 10 mln kontaktów w ciągu jednej doby.
Co więcej, jest to ekspozycja o wysokiej jakości. Mobilność jako czynnik multiplikujący sprawia, że ten sam nośnik w ciągu godziny może „rozmawiać” z pieszymi na starówce, kierowcami stojącymi w korku w dowolnej części miasta i studentami pod kampusem. To format always on the move, idealnie zsynchronizowany z pulsem konkretnego miasta. Badania jakościowe wskazują również na brak efektu ad fatigue (zmęczenia reklamą) – rower wciąż kojarzony jest z czymś pozytywnym, użytecznym i ekologicznym, co transferuje te wartości na reklamowaną markę. Reklama w autobusie czy na rowerze miejskim może ponadto realnie przekonać Polaków, że dana firma jest np. ekologiczna. Tak twierdzi ponad 40% ankietowanych w badaniu Nextbike i SW Research. Tu działa efekt synergii między promocją i autentycznością marki.
Wartość medium to jego odbiorcy
Użytkownicy roweru miejskiego to smart citizens. To osoby aktywne zawodowo, mobilne, często mieszkające i pracujące w ścisłych centrach miast. Są otwarci na nowe pomysły oraz idee, szybko adaptują nowinki technologiczne i pozytywnie reagują na rozwiązania z zakresu sharing economy. Co istotne, są to użytkownicy, którzy funkcjonują w świecie fizycznym (jazda na rowerze), ale obsługa procesu odbywa się w sferze cyfrowej (aplikacja mobilna). Dla marek to idealny moment na wejście w dialog – w chwili, gdy użytkownik jest w ruchu, ma wysoki poziom endorfin i aktywnie korzysta ze smartfona.
Poza bezpośrednim użytkownikiem roweru miejskiego odbiorcami są również wszyscy inni przechodnie, którzy mijają rowery – zarówno te na stacjach rowerowych, jak i te bezpośrednio w ruchu. Często o nich zapominamy, a to ogromna grupa, do której docieramy z przekazem reklamowym.
Hybrydowe kampanie – od ulicy do ekranu
Rower miejski to w rzeczywistości punkt wyjścia do budowania zaawansowanych,
hybrydowych ekosystemów reklamowych. W Trendbooku na 2026 r. musimy mówić
o synergii, a nie o izolowanych kanałach. Systemy rowerowe Nextbike oferują trzy
zintegrowane poziomy ekspozycji:
- Nośnik fizyczny (rower) – mobilny billboard, który buduje świadomość i zasięg w przestrzeni miejskiej.
- Punkty styku (stacje) – stałe elementy infrastruktury, działające jak klasyczny outdoor w kluczowych węzłach komunikacyjnych.
- Digital (aplikacja) – precyzyjne dotarcie do użytkownika w momencie wypożyczenia (bannery, push notyfikacje, geolokalizacja).
Obserwujemy, jak marki z sektora FMCG czy retail wykorzystują ten potencjał do budowania ścieżek drive-to-store. Rower z komunikatem marki, zaparkowany pod sklepem, działa jak ostateczny call to action. Z kolei duże marki technologiczne czy delivery apps wykorzystują naturalny kontekst – szybkość i miejskość – do wzmocnienia swojego przekazu.
Reklama, która wspiera miasto
W dobie rosnącej świadomości ESG, marki szukają mediów, które niosą ze sobą wartość dodaną. Reklama na rowerze miejskim jak żadna inna wpisuje się w definicję meaningful media. Reklama na rowerach jest postrzegana nie jako wizualny szum, ale jako element współfinansujący użyteczną usługę publiczną.
Dla użytkownika układ jest jasny i akceptowalny – obecność partnera komercyjnego pozwala na utrzymanie niskich cen wypożyczeń i rozwój floty. Dla marki to szansa na wejście w narrację ekologiczną bez greenwashingu. Inwestując w reklamę na rowerach, realnie wspieramy niskoemisyjny transport, zmniejszamy ślad węglowy miasta i promujemy zdrowy tryb życia. Rower staje się symbolem nowoczesnego, „lekkiego” miasta, a marka, która się na nim pojawia, automatycznie przejmuje te atrybuty. Potwierdzają to ostatnie edycje Ekobarometru – badania, do którego analizy zachęcam.

Ten tekst ukazał się w Trendbooku 2026. Ponad 160 stron inspiracji o trendach w marketingu na kolejnych 12 miesięcy. Inspirujące rozmowy, wnikliwe insighty i kreatywne case studies, które zainspirują cię do działania. Pobierz i przeczytaj już dziś.
