Jeżeli mobilność to teraźniejszość, to co przyniesie przyszłość…?

Jeżeli mobilność to teraźniejszość, to co przyniesie przyszłość…?

Stało się. 2013 był rokiem mobile. Przewidywania marketerów i osób z branży sprawdziły się. Smartfony i tablety tak zdecydowanie wkroczyły na polski rynek, że w pewnym sensie rewolucja mobilna jest już za nami. W obliczu końca roku warto zastanowić się zatem, co kryje przed nami przyszłość.

grafika: youtube.com/user/googleglass

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Oczywiście mobilność w dalszym ciągu będzie wzrastającym obszarem prowadzenia działań marketingowych. Polacy cały czas bowiem uczą się i przyzwyczają do tego, jak korzystać ze smartfonów i jak wykorzystywać możliwości, które oferują. Jest to jednak proces, którego nie da się już zatrzymać. Co więcej, jednym z dominujących trendów w nadchodzących latach, będzie zjawisko bezpośrednio wywodzące się z mobile. Mowa o Wearable Devices i Internet of Things.

Obydwa trendy dotyczą w zasadzie podobnego zjawiska – tworzenia przedmiotów (vide smartphone), które oprócz swojej standardowej funkcji, jak dzwonienie, mogą wykonywać także szereg innych zadań. Dzięki temu zyskują zupełnie nowe możliwości, a korzystanie z nich może nabrać innego wymiaru.

Pierwszy z nich, czyli wearable devices dotyczy wszystkich urządzeń elektronicznych, które możemy nosić na sobie. Mowa tu przede wszystkim o akcesoriach, a także docelowo odzieży, która mogłaby być nośnikiem informacji. Najbardziej medialnym przykładem urządzenia wykorzystującą wearable technology są Google Glass, czyli nowotarskie okulary, dzięki którym możemy korzystać z Internetu praktycznie bez użycia dłoni. Póki co niestety do poprawnego działania okularów potrzebujemy również smartfona, którego nosimy w kieszeni lub torebce, bateria okularów jest stosunkowo mało wydajna, a funkcjonalność ograniczona. Nie wpływa to jednak na fakt, iż mając okulary „na nosie” już teraz możemy m.in. robić zdjęcia, nagrywać filmy, korzystać z nawigacji czy też wyszukiwać informacji w Internecie. Sen o przyszłości i wizja ukazana w wielu filmach science fiction, powoli staje się rzeczywistością.

Nietypowe wykorzystanie okularów proponują również producenci urządzenia Oculus Rift, które umożliwia całkowite przeniesieni się do świata gry. Wrażenia z tego doświadczenia przysparzają o zawrót głowy, całkowicie zmieniając dotychczasowe wyobrażenie na temat gier. 

Druga, rozwijająca się kategoria produktów wearable devices to elektroniczne zegarki, czyli „smartwatche”. Na rynku już w tej chwili dostępne są dwa wiodące modele oferowane przez firmę Samsung (Galaxy Gear) i Sony (Smartwatch 2). W zależności od modelu korzystając z nich możemy zrobić zdjęcie, wykonać telefon, przeczytać wiadomość sms lub tę otrzymaną via facebook, nie wyciągając z plecaka naszego telefonu.

Trzeci dominujący segment produktów korzystający z wearable technology to wszelkiego rodzaju opaski i bransoletki. Prym w ich produkcji przez długi czas wiodła firma Nike i jej produkt Nike Fuel Band. Opaska zakładana na rękę pozwala nam rejestrować praktycznie każdą aktywność fizyczną jaką podejmujemy w ciągu dnia. Bez względu na to czy gramy w siatkówkę, biegamy, wchodzimy po schodach, czy też uprawiamy seks. Dzięki integracji z aplikacją mobilną możemy obserwować, w jaki sposób kształtuje się nasza forma, wyznaczać sobie dzienne cele i rywalizować ze znajomymi.

Inny przykład rozwiązania opracowywanego „za oceanem” to Nymi czyli elektroniczna opaska, identyfikująca nasz puls serca, który jest swojego rodzaju naszym znakiem rozpoznawczym. Docelowo dzięki takiemu rozwiązaniu będziemy mogli otwierać samochód, logować się automatycznie do komputera, czy też dokonywać płatności.

Teoretycznie jeszcze więcej możliwości daje nam inny trend, o którym już wspomniałem, czyli Internet of Things (Internet rzeczy). Zakłada on, że każde urządzenie może mieć mikroprocesor, a nawet ekran, dzięki któremu dany przedmiot będzie mógł komunikować się przez WI-FI, bluetooth lub inną technologię z naszym smartfonem czy też komputerem. Nie trudno wyobrazić sobie np. lodówkę, która wysyłałaby do nas informację o kończących się zapasach na półkach, czy też rower, który ma już fabrycznie wbudowany licznik i aplikacje, z których możemy korzystać w trakcie jazdy. Z resztą technologia ta jest coraz szerzej stosowana już teraz, m.in w konstruowaniu „inteligentnych” domów i biurowców, czy też w – ograniczonym zakresie - w halach magazynowych i produkcyjnych.

Trudno jednoznacznie przewidzieć, co przyniesie przyszłość Internetu? Opisane przeze mnie trendy czyli Wearable devices i Internet of Things, to tylko wybrane zjawiska, które mają szansę odegrać znaczącą rolę w marketingu a.d. 2014, 2015, 2016,… Ich ostateczne powodzenie zależy co najmniej od dwóch czynników.

Po pierwsze: jak technologia ta zostanie przyjęta przez użytkowników? Co za tym idzie, czy w ogóle tego typu urządzenia przedrą się do masowej świadomości? Z pewnością dużą rolę odegra tutaj ich cena (łatwość zakupu), funkcjonalność (dostęp do tych samych narzędzi co w smartfonie, bez konieczności używania rąk), a także oczywiście ich wygląd (czy staną się designerskim elementem naszego ubioru). Pewnym problem – jeżeli chodzi o wszelkiego rodzaju „inteligentne okulary”, który może opóźnić wdrożenie tej technologii na rynek europejski, są obawy i obwarowania prawne związane z ochroną prywatności m.in. w krajach Unii Europejskiej.

Po drugie: jak technologia ta zostanie wykorzystana przez producentów? Mowa tutaj z jednej strony o tworzeniu autorskiego oprogramowania/aplikacji, które mogłyby wzbogacać obecną ofertę np. okularów Google Glass. Nie trudno wyobrazić sobie np. aplikację z której moglibyśmy korzystać robiąc zakupy w sklepach. Przeglądając produkty na półkach, moglibyśmy je skanować, nakładając na nie odpowiednie filtry, np. „nie zawiera sztucznych barwników i konserwantów”. Od razu też moglibyśmy zobaczyć przepis na przygotowanie potrawy zawierającej oglądany przez nas produkt, wraz z listą pozostałych składników, które potrzebujemy kupić. Gdybyśmy dodali do tego jeszcze mikrolokalizację (prowadzenie nas bezpośrednio do właściwej półki w gąszczu supermarketu), otrzymalibyśmy zestaw użytecznych rozwiązań, z których moglibyśmy korzystać będąc na zakupach.

Z drugiej strony producenci mogą myśleć o tworzeniu całkiem nowych urządzeń, ułatwiających życie lub poszerzających ofertę swojej firmy. Drogą tą podążyła firma Nike. Umieszczanie minikomputerów w samochodach czy rowerach idzie również w kierunku tworzenia nie tylko własnego software-u, ale też hardware-u.

Warto jednak już teraz mieć „z tyłu głowy” wizję i możliwości, jaki oferują tego typu urządzenia. Póki co, są one jedynie zjawiskiem niszowym, ale szybciej niż to się może wydawać, nasi konsumenci mogą zacząć z nich korzystać na masową skalę. W końcu kiedy tablety pojawiały się na rynku również nie brakowało „wątpiących” w ich powodzenie. Teraz widać, że ta kategoria produktów jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się, a szeroka gama produktów (takich z 200 zł jak i 2 000 zł) powoduje, że tablet stał się urządzeniem masowym. Być może wearable devices czeka podobna droga…

Autor: Wincenty Kokot - Business development manager, GoldenSubmarine

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij