Enjoy The View, Love, Natalia. Jak zamienić plastik w złoto?

Enjoy The View, Love, Natalia. Jak zamienić plastik w złoto?

Jesienią 2013 roku na program Warsaw Shore posypały się gromy.

zdjęcie: materiały prasowe

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Przeczytaj także felieton "Warsaw Shore. Lekcja pokory" >

I to z ciemnego nieba. Takiego świata jak pokazywany w MTV nie ma! To wykreowany na potrzeby show margines! Tak nie wygląda i nie zachowuje się nikt kogo znam, a występujący w tym czymś to banda biedaków, którzy na siłę, swoim wulgarnym zachowaniem szukają taniego poklasku. Obrzydliwe!

I właśnie z takim obrzydzeniem, rekordowa jak na zasięg MTV widownia co niedzielę wieczorem obserwowała życie przyjezdnych bohaterów wieczornego życia stolicy. Ich problemy, rozterki i dylematy. A kiedy już wszyscy w naszym pięknym kraju myśleli, że to absolutna granica tego, do czego można posunąć się w telewizji, nie wchodząc w jasną klasyfikację „xxx” pojawiła się na ekranie ona. I on. Na razie tylko w zajawce, ale już za chwilę w pełnym wymiarze staną przed nami mistrzowie swojego własnego marketingu, którzy postanowili, w zamian za dobrą zapłatę, pokazać jakimi są naprawdę. Natalia i Mariusz.

Enjoy the view. Lekcja życia na bogato

Przedstawiciele polskiego show biznesu, którzy wpuścili do swojego bogatego świata kamery i dali nam, szarym ludziom robiącym zakupy w hipermarketach, namiastkę ich pięknego życia. Pieniędzy, sławy i wielu innych rzeczy, do których aspiruje przeciętna dorosła konsumenta serka Danio. Jak i niejedna nieprzeciętna blogerka modowa. Ale o modzie i Małym Głodzie kiedy indziej.

My skupmy się w tym wypadku na cyckach. Bo hipokryzją byłoby zaprzeczać, że Miss Euro 2012 zwróciła uwagę publiczności czymś innym. I wcale nie zamierza z obranej drogi w swoim show zbaczać i czarować elokwencją. Wręcz przeciwnie, nagromadzenie tej części damskiego ciała, jak można wnioskować po pierwszych obrazkach, zarówno z jej strony, jak i ze strony jej koleżanek będzie bardzo duże. W końcu to show biznes, a w show biznesie, jak już mieliśmy okazję zobaczyć w „Miłości na bogato”, obowiązują zupełnie inne reguły niż w bibliotece.

Jakiś czas temu mogliśmy przeczytać, że Natalia dała wykład na spotkaniu z blogerami pod mocnym tytułem „Jak budzić podziw”. No właśnie, jak budzić podziw?

Prosto, dosadnie, bezpruderyjnie

Podziw w dzisiejszych czasach budzi się urodą, kontrowersją i wyrazistością poglądów. I pieniędzmi. Oglądaliście Wilka z Wall Street? Zapewne od tej pory nienawidzicie brokerów. Oglądaliście American Hustle? To zapewne współczujecie biednym kongresmenom, którzy dali się nabrać na walizkę pełną pieniędzy.

A Natalia nie udaje nikogo kim nie jest. Mówi to, co myśli. A że myśli prostymi zdaniami? Przynajmniej jest zrozumiała dla większości społeczeństwa, które nie jest w stanie zrozumieć przekazu wiadomości w telewizji, a jedyne słowo pisane przyswaja w postaci przepisów kulinarnych.

Mówi dosadnie, nie owijając zbytnio w bawełnę tego, co myśli. To powoduje, że możemy się nią albo utożsamić albo rzucić się jej do gardła. To podstawowa zasada wyrazistości poglądów, bez której nie jesteśmy w stanie przebić się przez natłok komunikatów, i dla której filozoficzne rozważania w TVP Kultura pozostaną już na zawsze niszą intelektualną.

Natalia mówi bezpruderyjnie. Ale czego oczekiwać od osoby, która karierę robi rozbieranymi fotkami? Przecież tego od gwiazdy tego typu się oczekuje! Natalia nie służy przecież, jak archetypowa Matka Polka, w swoim wielkim wynajętym domu do mycia naczyń, okien czy podłóg i gotowania niedzielnego rosołu. Ona ma się po prostu w odpowiedniej chwili do rosołu rozbierać. Być lekko seksi i nieco crazy.

Sorry, taki mamy klimat w show biznesie

Na jej tle, jak widać już w pierwszym zwiastunie programu, reszta uczestników będzie musiała się trochę wysilać. Czy to rzucić talerzem o podłogę, jak Mariusz, czy to lodem w kostkach zaatakować dekolt jednej z uczestniczek party w domu Natalii, jak kiedyś popularny raper, najwyraźniej znajomy tego domu. I zaliczyć ripostę – lód w rozporku spodni. Hahaha. Cóż za wyrafinowany poziom żartu. Ale czy tak bardzo inny niż ten, który króluje codziennie na popularnych portalach?

I tutaj znowu wracamy do punktu wyjścia – cycków. Ktoś znowu powiedział "cycki"?

Naprawdę nie wierzycie, że pracownicy warsztatów samochodowych, w których na ścianach zawsze wiszą rozebrane kalendarze, będą ten program śledzić w wypiekami na twarzach? Naprawdę myślicie, że grupa docelowa popularnych blogerek modowych, nie patrzy się w skrytości na Natalię, jako wzór do naśladowania? Kariera, pieniądze, niezależność, przystojny facet – przecież to marzenie dla każdej z nich, każdego dnia kiedy kończą pracę i zamykają kasę w hipermarkecie.

Wykorzystują to wszystko, już od jakiegoś czasu marki skierowane do tej grupy docelowej. Nie ma w tym żadnego przypadku. Tak jak dla bohaterów Warsaw Shore marzeniem były gąski z Warszawy, tak dla dużej liczby pań marzeniem jest być jak Natalia Siwiec.

Tak – uprzedzamy nienawistne komentarze – wiemy, że nie wszystkie Panie są takie jak opisane powyżej. Co nie zmienia faktu, że takich opisanych powyżej jest bardzo dużo.

Kopciuszek na ziarnku grochu

Medialna i marketingowa kariera Natalii Siwiec, to klasyczna opowieść o kopciuszku, która w świecie multimediów i informacji rozprzestrzeniających się z szybkością światłowodów, musi być odpowiednio szybko skonsumowana. Program „Enjoy the view <3 Natalia” jest tylko i wyłącznie odpowiedzią na popyt generowany przez media i konsumentów.

Czyż każdy normalny hejter działający pomiędzy Pudelkiem a Kwejkiem nie obejrzy tego programu, żeby być na czasie? Żeby znowu poczuć się lepiej komentując „żałosny poziom” programu.

Czyż druga strona, ta tak bardzo wyczulona na głupotę, nie znajdzie chwili oddechu od prac biurowych, mogąc pojechać po bohaterach? Tym bardziej, że jak widać, nie tylko są prości, ale też bogaci. A bogatych, my Polacy, nie lubimy jeszcze bardziej niż tych głupich.

A że na koniec dnia obejrzymy wulgarny, płytki i sprowadzony do podstawowych odruchów fizjologicznych show, w którym usłyszymy takie ponadczasowe kwestie jak „obciąganie, za obciąganie” to tylko i wyłącznie znak czasów. Popyt na wulgarność i seks jest wszędzie, nic dziwnego, że media to wykorzystują. Hajs się zgadza? Więc o co ci chodzi?

Więcej tekstów tych autorów >

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij
Reklama Zamknij