10 zasad, które pozwolą Ci zrozumieć Twittera

10 zasad, które pozwolą Ci zrozumieć Twittera

Coraz częściej mówi się o tej platformie mikroblogowej w naszym kraju. Ukazuje się coraz więcej artykułów. Nie ma spotkania, podczas którego temat Twittera nie byłby poruszony. Z miesiąca na miesiąc rośnie wokół niego ciśnienie, ponieważ rozpatruje się go w kategoriach “alternatywy dla Facebooka”.

Źródło zdjęcia: Nastya Nudnik @ Behance

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

W sensie ilościowym, to z pewnością Twitter nią nie jest. 11-16 milionów użytkowników serwisu Zuckerberga w stosunku do 2-2,5 miliona osób odwiedzających tę platformę mikroblogową z Polski w przeciągu miesiąca - to trochę za mało. Analizując Twittera pod kątem aktywności rodzimych użytkowników jest jeszcze gorzej. Według danych z początku 2013 roku - było ich 44 tys. Od tego czasu ich liczba nieznacznie wzrosła o kilkanaście tysięcy.

Jednakże patrząc na Twittera w sensie jakościowym - ma jak najbardziej sens. Facebook jest swojego rodzaju cocktail party, podczas którego marka mówi do tłumu ludzi i czasami do niego zajdzie i pogada z niektórymi z nich. Z kolei komunikacja na Twitterze jest jeszcze bardziej bezpośrednia i płaska. Nie ma tam podziału na fanpage. Zarówno marki jak i zwykli użytkownicy są traktowani tak samo. Poza tym ci pierwsi są dostępni na wyciągnięcie ręki. Można do marek w prosty sposób zagadać używając ich twitterowego oznaczenia (wywołując je znakiem “@” na początku). Dzięki czemu komunikacja jest bardziej… intymna.

Generalnie przyjęło sie, że z tej platformy mikroblogowej korzystają głównie przedstawiciele świata polityki i mediów. A tak się składa, że z Twittera korzysta m.in. sporo młodych ludzi, o czym świadczą popularne hashtagi związane z Justinem Bieberem czy zespołem One Direction. Jak każda platforma społecznościowa, również Twitter rządzi się swoimi zasadami. Regułami, które w sporej części są diametralne różne od tych, które panują na Facebooku. Nie wynikają one jednak tylko z faktu, iż na Twitterze jesteśmy ograniczeni do 140-znakowych wiadomości - mikrowiadomości.

Dlatego też postanowiłem przygotować krótki (w formie 10 zasad) mikroporadnik tego, jak powinno się z Twittera korzystać. Swoisty mikroblogowy savoir vivre.

1. Czy są tam Twoi odbiorcy?

Twitter, w przeciwieństwie do Facebooka, pozwala w łatwy sposób sprawdzić, czy jego społeczność mówi o produktach danej marki lub też podejmuje tematykę danej branży, czy też nie. Pozwala to sprawdzić … wyszukiwarka, która jest dostępna w prawym górnym rogu każdego profilu. Od kilku dni jest także możliwość zaawansowanego wyszukiwania.

OK - Facebook od jakiegoś czasu wprowadził do siebie hashtagi. Tylko że w przeciwieństwie do portalu Zuckerberga, hashtagowa kultura jest nierozłączną częścią Twittera od jego początków. Poprzez łatwy research tego, jaka tematyka się pojawia na Twitterze, można dojść do wniosku, czy jest sens tam zaistnieć, czy też nie. Dla przykładu może się okazać, iż firma rekrutacyjna, zajmująca się pozyskaniem pracowników dla branży kwiatowej, traci swój cenny czas na Twittera, ponieważ nie ma ani osób zainteresowanych tą tematyką, ani też ludzi, którzy pracują w niej lub też korzystają z jej usług.

2. Czy masz na to czas?

Twitter, w przeciwieństwie od Facebooka, wymaga o wiele większego zaangażowania. Wynika to z faktu, iż jest bardziej real-time. Ktoś wrzuca tweeta i za chwilę ktoś na niego odpowiada lub też przekazuje dalej swoim znajomym (retweetuje). Przypomina to działania z pogranicza stacji informacyjnej działającej w trybie 24/7, a call-center. Z uwagi na swój bardziej “one-one” charakter, wymaga od marek i firm większego zaangażowania na poziomie relacji z poszczególnymi użytkownikami. Pamiętasz ze szkoły, co to była praca organiczna? To klucz do zrozumienia Twittera. Więc jeżeli w jakimś momencie nie zgadzasz się z tym, co napisałem, to serio odpuść sobie odrazu Twittera.

3. Stop tweeting, start talking

Niestety jest to bardzo często spotykany błąd w rozumieniu komunikacji za pomocą Twittera. Swoje mikroblogowe konto marki i firmy traktują jako miejsce do jednostronnej dystrybucji treści. Od tego są biura prasowe, ale na pewno nie Twitter. Jego podstawą to rozmowy: włączanie się do własnie trwających lub też ich inicjowanie.

4. Twitter to nie Facebook

Profil na Twitterze to nie to samo co profil/ fanpage na Facebooku. To nie miejsce, gdzie wrzucamy rzeczy w oczekiwaniu na feedback ludzi. Twitter wymaga od nas przede wszystkim aktywności oraz ciekawości innych ludzi. Więc jeżeli ktoś odpowiada na tweeta, to warto mu także odpowiedzieć oraz bliżej się nim zainteresować.

5. Nie followuj kogoś w oczekiwaniu, że on ciebie zafollowuje

Podobnie jak traktowanie Twittera jako miejsca do spamowania informacjami, jest to najczęściej spotykany przeze mnie błąd w rozumieniu komunikacji na Twitterze. Na to, aby ktoś kogoś zaczął śledzić, trzeba sobie po prostu, po ludzku zasłużyć: swoją aktywnością oraz organiczną chęcią przekazywania i dzielenia się wiedzą.

6. Nie ma takiego czegoś, jak “x tweetów na dzień”

W wielu poradnikach można przeczytać, iż jedną ze wskazówek właściwego działania na Twitterze, to wyrobienie normy w tweetach. Na litość boską - to nie fabryka, w której pracuje się na akord! “Odzywaj się, kiedy masz coś ciekawego do powiedzenia” - ta stara zasada wzięta żywcem z for internetowych pasuje, jak ulał do komunikacji na Twitterze. Twitter, to nie Facebook, gdzie dominuje komunikacja o zwięrzetach czy o tym, czy dziecko znajomego zrobiło kupkę. Liczy się jakość. Jakość w sensie pielęgnowania relacji - rozmów z podobnymi do siebie: zainteresowaniami, poglądami etc.

7. Eksploruj społeczność

Bądź ciekawy, co się dzieje na Twitterze. Ale rób to w naturalny sposób. Sprawdzaj na bieżąco funkcję # Odkryj/ Discover (która znajduje się w głównym menu - na białym pasku na samej górze). Wcześniej czy później dzięki niej natkniesz się na interesujące osoby, które warto śledzić i wchodzić z nimi w owocne dyskusje. No i bądź po prostu sobą i nie zgrywaj niewiadomo kogo. Ekshibicjonizm pozostaw na Facebooku.

8. Śledzenie ludzi oznacza, że interesujesz się nimi

Jeżeli masz problem z ogarnięciem tego, co piszą ludzie, których śledzisz, to masz dwa wyjścia. Po pierwsze zmniejsz liczbę osób, które śledzisz. Po drugie - stwórz sobie sprofilowane listy. Tak jak, ja to zrobiłem. Dzięki wspomnianym listom, Twitter wyda ci się bardziej przyjemniejszy, łatwiejszy w obsłudze i ogarniania tego 140-znakowego świata.

9. Hashtag - tak, hashtaging - nie

Jak już używasz hashtagów (słów kluczowych z charakterystycznym krzyżykiem # przed nim), to rób to w sposób racjonalny. Nie ma co bawić się w długi ogon wymyślając niewiadomo jakie oznaczenia. Wynika to z faktu, iż (jak wspomniałem na samym początku) ilość polskich użytkowników jest taka, a nie inna. Po za tym w komunikacji liczy się przede wszystkim prostota przekazu. I precyzja.

10. Idealna godzina aktywności na Twitterze? A w bajki też wierzysz?

Nie ma takiego czegoś, jak prime time na Twitterze. Chociaż wiele poradników dotyczących tej mikroblogowej platformy mówią, że istnieje. C’mon - naiwność pozostaw za sobą. Używanie Buffera, Minidecka czy innego programu do planowania publikacji na Twitterze nie jest niczym złym. Jednak jeżeli aktywność twojego profilu na Twitterze będzie się wyłącznie do tego ograniczać, to sorry, ale odpuść sobie Twittera.

Sedno komunikacji na Twitterze bazuje na kulturze IRCa. Interaktywność, głupcze! Warto o tym wiedzieć za każdym razem, kiedy odpalasz swoje ćwierkające konto.

 

Tekst opublikowany wcześniej na blogu OMG! PR

Marcin Niewęgłowski

Właściciel marki OMG! PR, specjalista ds. nowych mediów i przemysłów kreatywnych. Bloger CreativeIndustries.co.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij