9 dni, miliony złotych i viralowe momenty. Tak „diss na raka” urósł w polskim internecie

9 dni, miliony złotych i viralowe momenty. Tak „diss na raka” urósł w polskim internecie
O autorze
4 min czytania 2026-04-23

Zaczęło się od jednego utworu i historii 11-letniej Mai Mecan. Później był 9-dniowy stream Łatwoganga, kolejne progi zbiórki, wpłaty liczone w setkach tysięcy złotych, wejścia znanych gości i wiralowe fragmenty, które zaczęły żyć własnym życiem poza transmisją. W kilka dni akcja wokół Fundacji Cancer Fighters stała się jednym z najgłośniejszych internetowych wydarzeń tej wiosny.

Najpierw był utwór i historia Mai Mecan

Punktem wyjścia dla całej akcji był numer „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, nagrany przez Bedoesa 2115 i Maję Mecan we współpracy z Fundacją Cancer Fighters. Utwór ukazał się 14 kwietnia 2026 roku i od początku był związany z konkretnym celem pomocowym.

W centrum tej historii znalazła się 11-letnia Maja Mecan, która wcześniej dwukrotnie wygrała walkę z nowotworem szpiku kostnego i mierzy się z kolejnym nawrotem choroby. To właśnie jej historia stała się emocjonalnym fundamentem całej akcji i sprawiła, że numer od początku funkcjonował szerzej niż zwykła muzyczna premiera.

Sam projekt nie był też jednorazowym pomysłem. Wcześniej pojawił się już „Diss na raka” z udziałem 10-letniej Laury Giży, więc numer z Mają był kolejną odsłoną szerszej inicjatywy prowadzonej wokół podopiecznych fundacji.

LinkedIn logo
Na LinkedInie obserwuje nas ponad 100 tys. osób. Jesteś tam z nami?
Obserwuj

17 kwietnia ruszył 9-dniowy stream Łatwoganga

Kolejny etap zaczął się 17 kwietnia, gdy Łatwogang uruchomił charytatywny live oparty na prostym założeniu: przez 9 dni słuchać jednego utworu i zbierać pieniądze dla Cancer Fighters.

Początkowo cały pomysł wyrósł z prostego internetowego challenge’u. Liczba reakcji i zainteresowanie widzów miały przełożyć się na długość transmisji. Skala była jednak tak duża, że z krótkiej zabawy powstał wielodniowy live, który niemal od razu zaczął rosnąć ponad standardowy format internetowej zbiórki.

Słuchaj podcastu NowyMarketing

Już na samym początku było widać, że akcja łapie duży zasięg. W pierwszej godzinie streamu zebrano ponad 26 tys. zł. To był dopiero początek, bo kolejne dni przyniosły już dużo większe liczby.

NowyMarketing logo
Mamy newsletter, który rozwija marketing w Polsce. A Ty czytasz?
Rozwijaj się

W dwa dni licznik przebił 400 tys. zł, później poszło już lawinowo

19 kwietnia na liczniku było już ponad 400 tys. zł. Wtedy stream nie był już tylko transmisją opartą na jednym numerze. Wokół live’a zaczęły pojawiać się kolejne punkty programu, zapowiedzi następnych progów i pierwsze głośne momenty, które podbijały zasięg.

Następny mocny etap przyszedł bardzo szybko. 20 kwietnia mowa była już o kwocie przekraczającej 1,5 mln zł. Dwa dni później licznik zbliżał się do 3 mln zł. Później celem stało się 5 mln zł, a na materiałach krążących po sieci widać było już pasek zbiórki przekraczający 5 mln zł i nowy próg ustawiony na 6 mln zł.

W kilka dni transmisja zaczęła więc żyć w internecie nie tylko jako wydarzenie charytatywne, ale też jako stały temat aktualizacji, screenów, rolek i krótkich klipów.

Jednym z motorów akcji były kolejne progi zbiórki

Ważnym elementem całego live’a były progi zbiórki i to, co miało się wydarzyć po ich przekroczeniu. To one utrzymywały uwagę widzów przez kolejne dni i budowały napięcie wokół transmisji.

Jednym z najgłośniejszych momentów był próg 500 tys. zł. Gdy został osiągnięty, Bedoes 2115 zrobił tatuaż wybrany przez widzów. Na tym się nie skończyło. Później ogolił też głowę, brodę i wąsy, a cały ten moment zaczął funkcjonować jako osobny wiral. Wokół tej sceny przewijał się też tzw. „gang łysych”, a na streamie pojawili się wtedy również ludzie z Brokies i Dajczman.

Takie momenty nie znikały wraz z końcem konkretnego segmentu live’a. Od razu trafiały dalej do krótkich formatów, screenów i repostów, dzięki czemu transmisja żyła cały czas również poza YouTubem.

Na streamie zaczęły pojawiać się kolejne głośne nazwiska

Wraz ze wzrostem zasięgu rosła też lista osób, które pojawiały się na streamie albo mocno wspierały akcję. Wśród nazwisk przewijali się m.in. bambi, Zoja Skubis, Maciek Dąbrowski, Kostek, OKI, Żabson i White 2115.

Część tych osób pojawiała się bezpośrednio podczas transmisji, część wzmacniała akcję własnym zasięgiem i obecnością wokół live’a. Efekt był prosty: stream wyszedł poza jedną społeczność i zaczął łączyć odbiorców muzyki, influencerów, internetu rozrywkowego i widzów, którzy trafiali tam już nie tylko dla samego celu zbiórki, ale też dla tego, co wydarzy się dalej.

Jednym z najmocniejszych momentów finansowych całej akcji była też wpłata od Bedoesa 2115, który miał przekazać na rzecz Cancer Fighters 720 tys. zł. To był jeden z najwyższych pojedynczych gestów finansowych wokół tego streamu i jeden z momentów, które jeszcze bardziej napędziły zainteresowanie akcją.

Doda stała się częścią najbardziej wiralowych scen tego live’a

Osobny rozdział tej historii to udział Dody. Jej wejście było wcześniej zapowiadane, a później zaczęły krążyć po sieci konkretne fragmenty z jej udziałem, które szybko odłączyły się od samego live’a i zaczęły działać jako osobne klipy.

W jednym z najbardziej komentowanych momentów Doda dzwoniła do Magdy Gessler po przepis na pączki z różą smażone na smalcu. W innym telefonowała do Justyny Steczkowskiej z prośbą o zaśpiewanie „Moje imię Gaja”. Pojawił się też fragment, w którym Doda i Łatwogang śpiewają „Przez twe oczy zielone” z Zenkiem Martyniukiem przez telefon.

To właśnie te sceny najmocniej pokazały, że stream nie działa już tylko jako transmisja non stop, ale też jako generator krótkich, bardzo chwytliwych momentów, które natychmiast zaczynają krążyć dalej po Instagramie, TikToku, shortach i screenach wrzucanych przez użytkowników.

Pobocznym, ale głośnym epizodem był Pasibus

Wokół streamu pojawił się też wątek Pasibusa. Burzę wywołała deklaracja wpłaty 60 tys. zł dla Cancer Fighters powiązana z oczekiwaniem, że Doda zagra prywatny koncert na wydarzeniu marki. Ten fragment szybko zaczął żyć własnym życiem w internecie i wywołał krytykę.

Później Pasibus opublikował przeprosiny. Marka przyznała, że po jej stronie popełniono błąd, a to, co padło podczas live’a, „wyszło źle”. W komunikacie podano też, że pieniądze zostały ostatecznie przelane na zbiórkę bez żadnych warunków. Dzięki temu sam wątek nie zamknął się tylko na krytyce, ale także na publicznym przyznaniu się do błędu i korekcie działania.

W trakcie live’a padła zapowiedź większego projektu

Ta historia nie musi się skończyć na jednym numerze i jednym streamie. W trakcie akcji pojawiła się też zapowiedź jej dalszego rozwinięcia. Bedoes 2115 mówił o pomyśle stworzenia większego projektu muzycznego opartego na formule „dissów na raka”.

W praktyce miałoby to oznaczać kolejne utwory nagrywane z udziałem podopiecznych Fundacji Cancer Fighters i różnych artystów. Padała też zapowiedź całego albumu, a dzieci objęte wsparciem fundacji miałyby dostać możliwość wejścia do studia i wybrania wykonawcy lub wykonawczyni do wspólnego numeru.

Najciekawsze w tej historii nie jest nawet to, ile udało się zebrać. Mocniejsze jest to, że polski internet sam zrobił z tej akcji wielki format. Najpierw był kawałek muzyczny i historia Mai Mecan.

Potem wszedł Łatwogang, kolejne progi, Bedoes, Doda, telefony, tatuaż, golenie, screeny i klipy, które rozeszły się po sieci szybciej niż niejeden planowany content. W efekcie powstało coś, czego nie da się łatwo wsadzić do szuflady z napisem „kampania” albo „zbiórka”. To był internetowy spektakl pomocy.