Od 3 miesięcy do 5 lat więzienia za patostreamy? Projekt zmian w kodeksie karnym trafił pod obrady

Od 3 miesięcy do 5 lat więzienia za patostreamy? Projekt zmian w kodeksie karnym trafił pod obrady
Koalicja Obywatelska złożyła w Sejmie projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który chce penalizować patostreaming i nielegalną promocję hazardu w sieci. Za rozpowszechnianie treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego lub promowanie zakazanych gier może grozić od 3 miesięcy do nawet 5 lat więzienia. Projekt zakłada też konsultacje z ekspertami i organizacjami.
O autorze
2 min czytania 2026-01-30

Projekt ustawy przygotowany przez posłów Koalicji Obywatelskiej trafił do Sejmu i dotyczy kryminalizacji patostreamingu – czyli transmisji na żywo treści patologicznych, w których mogą pojawiać się treści przemocy, znęcania się nad innymi ludźmi lub zwierzętami czy też symulowane czyny zabronione.

Nowe przepisy przewidują dodanie do Kodeksu karnego artykułu penalizującego publiczne rozpowszechnianie za pomocą sieci teleinformatycznej obrazów lub dźwięków przedstawiających popełnienie czynu zabronionego albo udawanie takiego czynu. W zależności od przypadku, sprawcy grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Patostreaming i promowanie nielegalnego hazardu

Jednym z elementów projektu jest również uznanie za przestępstwo nielegalnej promocji gier hazardowych przez influencerów. W ocenie autorów projektu takie działania często są wymierzone w młodych odbiorców i mogą prowadzić do uzależnień.

Posłanka Monika Rosa z Koalicji Obywatelskiej podkreśliła, że to, co jest karane offline, nie może pozostawać bezkarne online, wskazując na trudności z blokowaniem i zgłaszaniem szkodliwych transmisji na platformach cyfrowych.

LinkedIn logo
Na LinkedInie obserwuje nas ponad 100 tys. osób. Jesteś tam z nami?
Obserwuj

Cel zmian – ochrona najmłodszych i odpowiedzialność twórców

Autorzy projektu, powołując się na raport „Internet Dzieci”, wskazują, że 1,4 mln dzieci w wieku 7–12 lat korzysta z mediów społecznościowych, a nawet co czwarty nastolatek ogląda patostreamy, podczas gdy tylko niewielki odsetek rodziców zdaje sobie z tego sprawę.

Proponowane przepisy mają więc nie tylko ukarać sprawców, ale także wywrzeć presję na platformy internetowe i influencerów, by odpowiedzialniej moderować i raportować treści oraz brać odpowiedzialność za ich wpływ społeczny.

Słuchaj podcastu NowyMarketing

Co dalej z projektem?

Po złożeniu w Sejmie projekt trafi pod dalsze prace legislacyjne, w tym konsultacje z ekspertami i organizacjami społecznymi – tak by doprecyzować przepisy i ustalić realne mechanizmy penalizacji.

NowyMarketing logo
Mamy newsletter, który rozwija marketing w Polsce. A Ty czytasz?
Rozwijaj się

– Obecnie są trudności z blokowaniem takich treści, zgłaszaniem ich do platform cyfrowych, dlatego musimy mieć jasną ścieżkę karania osób, które takie patostreamy produkują – tłumaczy Monika Rosa, wiceprzewodnicząca KO i szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży.

Patostreaming – dlaczego to ważne dla marketingu i mediów?

Dyskusja o patostreamingu wpisuje się w szerszy kontekst odpowiedzialności platform internetowych, influencerów i twórców treści. Trendy w konsumowaniu treści online pokazują, że model reklamy i algorytmicznej dystrybucji treści może napędzać zarówno pozytywne, jak i skrajnie negatywne zjawiska.

W praktyce oznacza to, że marketerzy i platformy muszą brać pod uwagę nie tylko skuteczność dystrybucji treści, ale także etykę i zgodność z prawem, by nie być pośrednio kojarzonymi z promowaniem szkodliwych zachowań.

Podsumowanie

Projekt zakłada penalizację patostreamingu i nielegalnej promocji hazardu przez influencerów, wprowadzając kary aż do 5 lat więzienia i nowe narzędzia prawne, które mają lepiej chronić dzieci i młodzież przed agresywnymi i patologicznymi treściami online. Inicjatywa ta może znacząco wpłynąć na odpowiedzialność platform cyfrowych oraz twórców treści, a branża internetowa przygotowuje się na debatę o granicach wolnej kreacji w sieci.

Zdjęcie główne: Depositphotos

PS Czy fundacja „Dzieci Są z Nami” oswaja sharenting? [OPINIE]