Boomer Garaż – interaktywny teledysk, w który możesz grać [CASE STUDY]

Boomer Garaż – interaktywny teledysk, w który możesz grać [CASE STUDY]
Jak stworzyć projekt muzyczny, który zaczyna jako DIY-owy eksperyment i pasja kilku osób, a kończy jako angażujące doświadczenie, o którym mówi cała branża? Z połączenia muzyki, gier i nostalgii powstało coś, co nie tylko przyciągnęło uwagę fanów, ale też zdobyło uznanie w konkursach kreatywnych i technologicznych – gra Boomer Garaż.
O autorze
3 min czytania 2026-02-23

Każdego dnia na Spotify trafia ponad 60 000 nowych utworów. Większość z nich znika w gąszczu premier szybciej, niż trwa zrobienie sobie kawy. W takim świecie samo wypuszczenie piosenki już nie wystarcza. Trzeba stworzyć doświadczenie, które zatrzyma odbiorcę na dłużej niż trzy minuty odsłuchu.

Z tego myślenia – i czystej zajawki – narodził się nasz pomysł na grę Boomer Garaż. Skrzyknęliśmy ekipę znajomych z agencji i zaczęliśmy robić passion project po godzinach: muzyczno-gamingowy hołd dla kultury lat 90. Tak powstał pierwszy w Polsce interaktywny teledysk w formie gry, w którym muzyki się nie ogląda, tylko w nią gra.

Muzyka jako silnik gry

Sercem projektu był kawałek Boomer Garaż, nagrany przez trio Igorilla, Fonai, Guest Julka.

– Mocny, garage’owy bit Fonaia uruchomił z miejsca wachlarz wspomnień z najntisów – od brzmień z gier, po dźwięki pierwszych składankowych kaset, kupowanych z polówki. Gdy tylko go usłyszałem, wiedziałem, w jakim kierunku pójść z rapem. Moja zwrotka stała się swoistą listą wspomnień z epoki – wspomina Igorilla.

Idealnym przełamaniem były wersy Guest Julki: świeże, dowcipne, pisane z perspektywy pokolenia urodzonego w latach 90., które patrzy na retro z dystansem, a nie przez pryzmat nostalgii. Muzyka, ze swoim rytmem i energią, stała się naturalną platformą dla gamingowego eksperymentu.

Od zajawki do pełnoprawnej gry

Założenie było proste: jeśli chcemy, żeby ludzie naprawdę przeżyli piosenkę, muszą móc wejść w jej świat. W czasy, gdy Pegasus wyznaczał, co jest cool, kioski RUCH-u pachniały papierem gazetowym, a Frugo było towarem deficytowym. Powstała trzypoziomowa platformówka, w której tapowanie w rytm utworu pozwala sterować bohaterami – Igorillą i Guest Julką.

Każdy level to fragment piosenki, a całość można było usłyszeć dopiero, gdy przejdzie się całą grę. Nie dodaliśmy żadnych sejwów. Skusisz? Zaczynasz od początku. Czyli… słuchasz utworu od początku. Byliśmy zaskoczeni, jak dobrze to zadziałało – znajomi pisali z prośbą o kody na nieśmiertelność, a triumfalne screeny, że „w końcu przeszli!”, wpadały tak często, że stało się nieuniknione – w dniu premiery padł serwer. To była najpiękniejsza nagroda za naszą pracę (zanim przyszły te branżowe).

Warszawa i Wrocław lat 90. zostały odtworzone piksel po pikselu: z bazarkami, blokowiskami, szyldami, kioskami i wszystkim, co budowało tamtą codzienność. Ponad 500 unikalnych assetów, ręcznie animowane postaci i mechanika inspirowana Contrą i klasykami z Pegasusa sprawiły, że gra nie była stylizacją – była żywym wehikułem czasu. A żeby tę nostalgię domknąć czymś wyjątkowym, stworzyliśmy jeden fizyczny kartridż z grą – w pełni działający, zaprogramowany i ręcznie wykonany.

W specjalnej edycji pojawił się unikalny NPC: Jurek Owsiak. Kartridż trafił na aukcję WOŚP i został wylicytowany, dzięki czemu nasz passion project pomógł realnie pomagać dzieciakom.

Zwinny garażowy team

Boomer Garaż nie powstał w excelach i sprintach. Powstał w duchu garażowego, zwinnego podejścia: szybkiego, improwizowanego i opartego na wspólnej zajawce.

W naszym teamie znaleźli się poza mną (Igorem Igorillą Seiderem): Miłosz Zdunek (pomysłodawca gry, art director, level designer i programista), Piotr Wróblewski, Alicja Świetlińska, Paweł Przyborowski – pixelartowcy i animatorzy.

Gdyby projekt wpadł w tryby klasycznej produkcji, pewnie nigdy by nie powstał. Zwinność pozwoliła nam testować pomysły tu i teraz, a Miłoszowy guidebook był naszą biblią – dzięki niemu powstał świat, który działał.

Pierwszy taki projekt w Polsce

Boomer Garaż był projektem pionierskim na polskim rynku. Nikt wcześniej nie połączył muzyki i gamingu w tak pełnoprawny, bezkompromisowy sposób – nie jako ciekawostki promocyjnej, nie jako dodatku do teledysku, tylko jako rdzenia doświadczenia. Projekt trafił do mediów gamingowych, muzycznych i reklamowych.

A potem przyszły nagrody:

  • Srebrny Miecz KTR w kategorii Technology,
  • Srebro i Brąz Innovation.

Dlaczego to zadziałało?

Boomer Garaż pokazał, że w czasach przesytu treści muzycznych prawdziwą walutą jest uczestnictwo. Że teledysk może być światem, a słuchanie – doświadczeniem. I że rzeczy robione z zajawki, bez KPI-ów i targetów, potrafią poruszyć ludzi bardziej niż najbardziej dopracowana kampania.

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – czyli technikalia

Cały projekt powstał na Godot Engine – lekkim, otwartym i zaskakująco elastycznym silniku, który staje się naturalną alternatywą dla Unity i Unreal Engine. Unreal, ogromny i stworzony pod gry AAA, jest zbyt ciężki dla małych i szybkich projektów. Unity, po serii nietrafionych decyzji biznesowych straciło zaufanie wielu twórców. W tę lukę wszedł open source’owy Godot, tak jak Blender dla grafiki 3D kilka lat temu – przyciągając już nie tylko hobbystów, ale też większe studia, które chcą narzędzia niezależnego i przewidywalnego.

Dużym wyzwaniem było stworzenie oprawy graficznej, która przywoła ducha 8- i 16-bitowych konsol – ograniczone palety, niska rozdzielczość i techniczne kompromisy, które połączyliśmy z nowoczesnym post-processingiem. W grze mamy zaledwie osiem kolorów, a całość uzupełniają zakrzywienia znane z telewizorów kineskopowych, scan-lines i subtelne artefakty. Spędziliśmy dużo czasu na emulacji tych niedoskonałości, żeby oddać klimat starych gier tak, jak je pamiętamy.

Boomer Garaż pokazał nam jedno – gry nie muszą być domeną wielkich studiów i wielkich budżetów. Nadal wymagają skupienia, iteracji i technicznej precyzji, ale nie muszą angażować setek osób przez lata. Mogą być doświadczeniem, nośnikiem muzyki, elementem kampanii albo samodzielnym kreatywnym projektem, który łączy popkulturę, marketing i technologię.

Case study ukazało się w Playbooku #5: Gaming i e-sport. Niemal 200 stron inspiracji o jednym z najszybciej rosnących obszarów marketingu. W środku: trendy, przykłady akcji, opinie ekspertów i praktyczne power-upy pokazujące, jak gaming i e-sport stały się nowym mainstreamem budowania marek. Pobierz i wejdź do gry.