Pomysł narodził się z żartobliwych komentarzy internautów o „imponującym czole” influencera. Zamiast ignorować memy, Will postanowił je zmonetyzować. W viralowym filmie na Instagramie ogłosił ceny: od 275 do 550 euro za ekspozycję logo w ramach cotygodniowych humorystycznych treści. Koncept, początkowo traktowany jako absurdalny żart, szybko zebrał miliony wyświetleń i wywołał falę dyskusji o granicach creator economy.
Sytuacja nabrała globalnego wymiaru, gdy do akcji włączył się MrBeast. Jimmy Donaldson najpierw skomentował publicznie: „Kupię całą dostępną przestrzeń”, a następnie – według doniesień Dexerto i samego Willfreda – potwierdził zainteresowanie w prywatnej wiadomości. Dla twórcy o skali MrBeasta to idealna okazja: absurdalny format, gwarantowana uwaga i potencjał na film, który w pierwszym tygodniu może przekroczyć 50–100 milionów wyświetleń.
Zobacz również
MrBeast nie skończył na Willfredzie – podkręcił żart, tagując na X KSI z pytaniem: „@KSI, ile kosztuje reklama na twoim czole?”. To bezpośrednie nawiązanie do wieloletnich memów o linii włosów KSI. Youtuber odpowiedział humorystycznie – rzucił wyzwanie bokserskie zamiast podać cenę, co jeszcze bardziej rozgrzało dyskusję w sieci.
Historia Willfreda nie jest odosobniona. Wystarczy cofnąć się do lipca 2025 roku, gdy francuski przedsiębiorca Dagobert Renouf, znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej, wystawił na aukcję miejsce na reklamy na swoim garniturze ślubnym. 26 startupów technologicznych (m.in. Comp AI, Papermark, Inbox Zero) zapłaciło od 100 do 2000 dolarów za umieszczenie logo na fraku.
Efekt? Ślub w Lille stał się wydarzeniem medialnym, a sam Renouf otrzymał ofertę pracy od jednego ze sponsorów. Przypadek ten – szeroko komentowany w mediach międzynarodowych – pokazał, jak desperacja i kreatywność mogą przełożyć się na viralowy sukces i realne korzyści biznesowe.
LinkedIn w 2026 roku: platforma w fazie dojrzewania. Co mówią nowe dane o zmianie roli social mediów w komunikacji marek?
Na razie nie wiadomo, czy MrBeast finalnie zapłaci i logo wyląduje na czole Willfreda. Ale sam szum już dał influencerowi setki tysięcy nowych wyświetleń i kilka realnych ofert sponsorskich. W erze shortów i AI-generowanych treści najmocniejsza reklama to nadal ta, która wywołuje reakcję „co ja właśnie zobaczyłem”.
Słuchaj podcastu NowyMarketing