To zmiana dotycząca jednego z najbardziej wrażliwych obszarów korzystania z platformy, czyli bezpośredniej komunikacji między użytkownikami. Meta potwierdziła tę decyzję w oficjalnych materiałach pomocy Instagrama.
Jak wyjaśnia Instagram, szyfrowanie end-to-end w DM-ach nie będzie już dostępne po 8 maja. Użytkownicy, których obejmie ta zmiana, mają zobaczyć odpowiednie komunikaty w aplikacji. Firma informuje też o możliwości pobrania danych związanych z zaszyfrowanymi rozmowami przed wygaszeniem funkcji.
Zobacz również
Temat szybko podchwyciły zagraniczne media. The Verge podał, że Meta tłumaczy swoją decyzję niską popularnością tej opcji. Rzeczniczka firmy miała wskazać, że z szyfrowania w instagramowych wiadomościach korzystało „bardzo niewiele osób”. Podobny kontekst opisał także „The Guardian”.
To ważne rozróżnienie, bo pozwala oddzielić oficjalne stanowisko platformy od szerszych interpretacji. Z perspektywy użytkowników zmiana oznacza jednak wyraźne osłabienie poziomu prywatności w obrębie jednej z największych platform społecznościowych świata. Szyfrowanie end-to-end działa bowiem w taki sposób, że treść wiadomości pozostaje dostępna wyłącznie dla uczestników rozmowy, a nie dla dostawcy usługi.
– Szyfrowanie end-to-end to rozwiązanie, które ma gwarantować, że treść rozmowy znają wyłącznie jej uczestnicy. Wiadomość jest automatycznie zabezpieczana w momencie wysyłki i zostaje odszyfrowana dopiero na urządzeniu odbiorcy, co uniemożliwia jej odczytanie podczas przesyłania. W takim modelu nawet dostawca usługi nie posiada technicznych narzędzi pozwalających na wgląd w prywatną korespondencję użytkowników – Kamil Sadkowski, analityk cyberbezpieczeństwa ESET.
#NMInsights „Tarcza Prawdy”: Demagog i Alert Media prezentują narzędzie do walki z dezinformacją
Ekspert zwraca uwagę, że rezygnacja z tego rozwiązania oznacza nie tylko zmianę techniczną, lecz także nowe pytania o granice prywatności użytkowników i dostęp platform do wrażliwych danych.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
– Rezygnacja z szyfrowania typu end-to-end otwiera platformie bezpośredni wgląd w treść rozmów. Biorąc pod uwagę skalę danych, do której platforma zyska dostęp, można odnieść wrażenie, że za tą decyzją stoją głównie motywacje biznesowe, a prywatność użytkowników zeszła na dalszy plan. Treści wiadomości mogą posłużyć nie tylko do jeszcze precyzyjniejszego dopasowywania reklam do konkretnych użytkowników, ale także do trenowania modeli sztucznej inteligencji – mówi Sadkowski.
Warto jednak zaznaczyć, że to interpretacja ekspercka, a nie motyw oficjalnie potwierdzony przez Metę. Firma publicznie wskazuje przede wszystkim na niskie użycie tej funkcji.
W tle tej decyzji od dawna obecny jest też temat bezpieczeństwa dzieci i presji regulacyjnej. Zagraniczne media przypominają, że szyfrowanie end-to-end było od lat krytykowane przez część służb i organizacji zajmujących się ochroną najmłodszych, ponieważ utrudnia wykrywanie części nadużyć.
Dodatkowy kontekst daje sytuacja w Unii Europejskiej. 16 marca, UE i europarlamentarzystom nie udało się przedłużyć tymczasowych regulacji pozwalających platformom dobrowolnie wykrywać i usuwać materiały związane z wykorzystywaniem dzieci, a jednym z punktów sporu była komunikacja szyfrowana.
Sadkowski wskazuje też na praktyczne ryzyka związane z rezygnacją z dodatkowej warstwy ochrony.
– Niestety usunięcie tego poziomu zabezpieczeń wiąże się z ryzykiem, dostęp do rozmów mogą uzyskać cyberprzestępcy lub nieuczciwi pracownicy firmy. Większość z nas żyje w przekonaniu, że prywatne wiadomości są całkowicie poufne, a decyzja o braku szyfrowania stoi w sprzeczności z oczekiwaniami użytkowników. W przypadku komunikacji biznesowej lub przesyłając wrażliwe informacje warto zatem pozostać przy komunikatorach, które mocniej stawiają na ochronę prywatności – stwierdza ekspert.
W praktyce Instagram wycofuje się więc z rozwiązania, które jeszcze niedawno było przedstawiane jako ważny element ochrony użytkownika. Dla Mety to ruch tłumaczony niskim zainteresowaniem funkcją. Dla ekspertów od cyberbezpieczeństwa i prywatności to kolejny sygnał, że granica między wygodą platformy, interesem biznesowym i bezpieczeństwem użytkownika znów przesuwa się w stronę firmy, nie odbiorcy.