Škoda postanowiła w humorystyczny sposób przypomnieć kierowcom w Wielkiej Brytanii o swoich czeskich korzeniach i obecności znaku diakrytycznego na początku nazwy firmy.
Znaczek, który wywołuje efekt domina
Głównym elementem kampanii jest krótki spot. Jego fabuła prezentuje sytuację, w której korekta błędnego wymówienia nazwy auta przez znajomą uruchamia nieoczekiwany ciąg zdarzeń. Charakterystyczna głoska przenosi się z człowieka na człowieka, tworząc zabawną falę powtórzeń. Wideo zyskuje również dzięki wpleceniu kluczowych atutów pojazdów – sprytu, przestrzeni oraz stylu – które w przekazie otrzymały charakterystyczny, czeski przedrostek.
– Š zawsze była częścią naszej tożsamości, ale nigdy wcześniej nie stawialiśmy jej na pierwszym planie. Kampania pozwala nam celebrować autentyczną część naszego czeskiego dziedzictwa, jednocześnie tworząc coś zabawnego, zapadającego w pamięć i bezsprzecznie Škodowego, co stanowi dla nas punkt wyjścia do pokazania, że nasze samochody są „inteligentne”, „przestronne” i „stylowe” – mówi Kirsten Stagg, dyrektor ds. marketingu w Škoda UK.
Dźwięk, który opanował przestrzeń publiczną
Strategia przygotowana przez agencję Leo UK nie ogranicza się wyłącznie do ekranów telewizyjnych. Twórcy postanowili wykorzystać dwuznaczność brzmienia „šhhh” i wykorzystać je w sytuacjach wymagających zachowania ciszy. Motyw uciszania pojawił się na reklamach OOH.




Zdjęcia: bmoutdoor.com