Wszechobecna altanka, czyli ciemna strona remarketingu

Reklama internetowa

partnerem merytorycznym działu jest Criteo

Wszechobecna altanka, czyli ciemna strona remarketingu

"Guardian" opublikował niedawno felieton Stuarta Heritage'a zatytułowany "I'm being chased around the Internet by a shed"*. Opisując swoje perypetie związane z chęcią nabycia altanki, autor pół żartem-pół serio punktuje wady remarketingu: nachalność, monotonię, niedyskrecję.

Jako receptę proponuje używanie funkcji opt-out, którą znaleźć można po kliknięciu w błękitny trójkącik umieszczony w prawym górnym rogu tego typu form reklamowych. Ponieważ większość Internautów tam nie kliknie, rzucam garść godnych sezonu ogórkowego pomysłów na innowacje, które mogłyby uatrakcyjnić codzienne obcowanie z retargetingiem behawioralnym. 

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

System "przydzielający" takie formy reklamy ocenia nas bardzo pochopnie, na podstawie wizyty na jednej lub góra kilku podstronach sklepu. Skoro nie ma więcej danych, czy nie skuteczniej byłoby prezentować je w ciekawszy sposób? Przywołajmy tu postać naciągacza z zamorskich kurortów, który działa w oparciu o szczątkowe informacje na temat swojej potencjalnej klienteli. Jego narzędzia perswazji to urok osobisty oraz cięta riposta jako błyskawiczna reakcja na odmowy nagabywanych. Tu do akcji z donośnym "ta-da" wkracza mikro copy. Gdyby wciąż to samo zdjęcie produktu, podążające za nami niczym monty pythonowski, monstrualny jeż Ziutek** opatrzone zostało za każdym razem innym hasłem, mogło by się okazać, że z ciekawości poświęcimy remarketingowym formom reklamy więcej uwagi. Przykładem może być Tumblr, stosujący rozwiązanie korzystające z psychologicznego mechanizmu "osłodzonej cytryny". Każde bezowocne wyszukiwanie w obrębie tego serwisu puentuje inny, drobny komentarz typu "Jakie zapytanie, taki wynik". Wyobraźmy sobie zdjęcie altanki opatrzone hasłami w stylu: „Nie masz gdzie kimać po grillu na działce?”. Niestety rodzi to obawę przed powodzią sloganów godnych jedynie „Słaba Reklama Blog” lub „Suchara Codziennego”.

Podobnie można urozmaicić zdjęcia produktu, sprzęgając system emisji retargetingowych prześladowców z aplikacjami typu Prism, czego efektem byłyby losowo tworzone "artystyczne" przeróbki fotografii ogrodowego „domku”. Marketing treści podpowiada, by zaprezentować historię altanki, odwołania do niej w sztuce, literaturze oraz popkulturze. Reklama natywna doradza, by upodobniać kreacje remarketingowe do treści redakcyjnych, dopasowanych do kontekstu miejsc, gdzie kreacja ma się pojawiać. Oczami wyobraźni widzę nagłówek: „Internauci są bezlitośni: najlepsze memy o atlance”. Real time marketing zgłasza gotowość do połączenia tematu z najnowszymi trendami: „Szok i niedowierzanie! Pokemon Gym w altance!”.

Niestety, brak mi pomysłu na to, jak wyeliminować inną wadę remarketingu: kapitulacja wobec natrętnych reklam altanki, czyli jej zakup nie powoduje, że przestajemy ją stale oglądać.

Warto usłyszeć wołanie o pomoc tych, których zewsząd osaczają raz obejrzane produkty. Przy odrobinie inwencji można zmienić wady retargetingu behawioralnego w zalety, a przynamniej zmniejszyć jego dokuczliwość. Z dwojga złego lepiej kojarzyć się potencjalnemu nabywcy jako sypiący czerstwymi żarcikami sprzedawca niż ponury, nudny stalker.

* www.theguardian.com
**en.wikipedia.org/wiki

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij
Reklama Zamknij