Showman-komik vs słup soli – jakim typem prezentującego (słuchającego) jesteś?

Showman-komik vs słup soli – jakim typem prezentującego (słuchającego) jesteś?

Wszyscy wiedzą, że sztuka prezentacji jest ważna. Czasem równie ważna, jak dobry pomysł przetargowy. A praca nad przetargami to ciężki kawałek chleba. Najpierw trzeba zdobyć brief. Czasami po prostu go dostajesz, a czasem, no cóż, musisz użyć przeróżnych technik, by go zdobyć.

Jak masz już ten wymarzony kawałek papieru czy maila – rozpoczynasz pracę, która trwa czasem kilka dni (nocy), a czasem tygodnie.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Na koniec – masz ją, czasem lepszą, czasem gorszą, prezentację swoich koncepcji i strategii. Prezentację, którą trzeba przedstawić klientowi. Jeżeli masz pecha – tylko ją wysyłasz. Nie poznasz reakcji na żywo. Jeśli masz szczęście, a klient czas – jedziesz przedstawić ją osobiście.

I tutaj zaczyna się prawdziwa sztuka autoprezentacji.

Jak to wygląda ze strony klienta?

Z jakimi typami prezentujących mają do czynienia?

Czytacz

To najgorszy typ prezentującego. Powoli i ze skupieniem czyta slajdy, nie dodaje nic od siebie i nie zawsze jest gotowy, by odpowiedzieć na pytania. Często jego prezentacja jest mocno rozbudowana tekstowo, a przez to niekoniecznie estetyczna, nie przystosowana do pokazywania „na żywo”.

Elokwentny

Zaprezentuje całość w sposób bardzo profesjonalny, widać, że zna się na rzeczy. W przeciwieństwie do „Czytacza” nie boi się pytań, na które odpowiada merytorycznie. Wszystko robi poprawnie. Tylko i aż poprawnie. Zostawia po sobie dobre wrażenie, ale jest jednym z wielu.

Butny

Wie, że jest dobry, prezentuje z mocną pewnością siebie, ale źle znosi uwagi i krytykę. Potrafi być niemiły w stosunku do klienta i się z nim wykłócać. Zdarza się, że klient zamiast wyjść z takiego spotkania ze spokojem i przemyśleniami, wychodzi poirytowany.

Showman-komik

Jest pasjonatem i ma umiejętności prezentacji. Widać, że to on tworzył koncepcję, bo potrafi ją zaprezentować jak nikt inny. Wierzy dogłębnie w to, co wymyślił, dałby się pokroić, że jego pomysły są najlepsze. Gdy prezentuje, zawsze jest ciekawie, tu rzuci żartem, tam analogią. Showman na prezentacji ma mało tekstu, dużo symboli, słowa na ekranie są kluczami do rozwinięcia myśli. Jego show to historia, w której używa min, gestów, filmów. Na końcu klient otrzymuje prezentację do wglądu – wersję pełną z rozbudowanym komentarzem i tekstami. Widać, że na przetarg agencja przygotowała dwie.

Jak to wygląda ze strony agencji?

Tak jak prezentujący mogą być różni, tak słuchający prezentacji dzielą się na kilka typów:

Słupy soli

To trudni odbiorcy, czyli taki typ słuchających, którzy wcale nie pokazują emocji.

Podczas całej prezentacji nie zadają pytań, a na końcu nie komentują, czy im się podobało. Pracownicy agencji mają wrażenie, że nie są mile widziani na spotkaniu i że wykonali swoją pracę źle. Czasem po prezentacji mają wrażenie zmarnowanego czasu.

Lider bierze wszystko

W tym modelu na widowni jest jasno określona hierarchia. Widownia składa się zazwyczaj z kilku osób – dyrektora i reszty. Wyraźnie widać różnicę kompetencyjną. To głównie szef komentuje – czasem grzecznie, czasem mniej. Zdarza się, że dyrektor prosi, by członkowie zespołu wyrazili opinie o prezentacji. To jakie wrażenia ma agencja po przetargu, zależy przede wszystkim od osoby samego dyrektora. Może być on przemiłym lub super nieuprzejmym człowiekiem i takie też pozostaje wrażenie.

Entuzjaści

To typ widowni mocno podekscytowanej swoją pracą i marketingiem. Jeśli masz szczęście i przyjeżdżasz z fajnym pomysłem, będą wprost wyrażać swoje emocje, a nawet komentować w trakcie twojego wystąpienia. Jeśli pomysł nie jest dobry, bardzo szybko się znudzą i zaczną patrzeć na komórki lub komputery. To dobra, choć często myląca widownia. Zdarza się, że emocjonalnemu przyjęciu nie towarzyszy wygrana w przetargu.

Responsywni profesjonaliści

To bardzo częsty typ wśród pracowników korporacji i dużych firm. Pracownikom marketingu zależy, żebyś czuł się u nich dobrze. Wiedzą, że twoja praca jest ważna i że robisz coś dla nich. Od razu starają się skracać dystans, oferują ci kawę/herbatę, a nawet poczęstunek. Bardzo dobrze czujesz się na prezentacji, po której otrzymujesz od razu profesjonalny feedback. Wiesz, że z nimi chciałbyś pracować.

A może nie trzeba się spotykać? Często ważniejsze niż spotkanie prezentacyjne jest spotkanie na debriefing z osobami prowadzącymi przetarg. Dlaczego? Bo spotkanie pozwala poznać punkt widzenia klienta, który nie zawsze jest precyzyjnie rozumiany przez agencję.

Jeśli już jesteś zaproszony na prezentację, pamiętaj:

  • agencjo: jeśli klient wysłuchuje co najmniej 5 agencji, to łatwo policzyć, że musi spędzić minimum 5 godzin, czasem więcej, na słuchaniu prezentacji. Po czwartej prezentacji często ma już dość, wie wszystko o strategii i mało co jest w stanie go zaskoczyć. Dlatego warto umieć dobrze prezentować, wybić się z tłumu i zaskoczyć swoim własnym, autorskim stylem.
  • kliencie: jeśli zapraszasz na spotkanie agencję, pamiętaj, że prawdopodobnie spędziła wiele godzin nad prezentacją. Nawet jeśli koncepcja nie jest ci bliska, możecie spotkać się przy innym projekcie. W waszej relacji powinno dominować partnerstwo i wzajemny szacunek do pracy.

 

Arkadiusz Sołdon

UX/UI designer z ponad 12-letnim doświadczeniem, członek inicjatywy reporterskiej outride.rs, współzałożyciel studia untold

 

Igor Przespolewski

marketing manager w Multikino S.A., od 8 lat związany z marketingiem, wcześniej pracował w Grupie Novartis i Japan Tobacco International, absolwent Szkoły Strategii Marki SKM SAR

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij