Młodosmartni: nie sprawdzają maili, nie potrzebują komputera, a ich ulubioną stroną jest Google

Młodosmartni: nie sprawdzają maili, nie potrzebują komputera, a ich ulubioną stroną jest Google

Są bardzo młodzi, uzbrojeni w smartfony, a e-mail to dla nich wynalazek nie do końca zrozumiały. Kilka insightów od naszych dzieci i wnuków.

Na tropie korelacji

W FFW lubimy czasem przyglądać się grupom celowym w skali mikro. Postanowiliśmy indagować najmłodszych, bo to oni są nośnikami DNA dyktującego zmiany. Przepytaliśmy kilkunastu uczniów szkoły podstawowej, by wysnuć parę refleksji i pogłówkować nad tym, jak może kształtować się najbliższa przyszłość technologii oraz mediów. Z uwagi na cechy łączące respondentów nazwaliśmy ich młodosmartnymi.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Disclaimer – mamy świadomość, że poniższe wywody to wyłącznie przypuszczenia i korelacje, a nie kauzacje. Występuje jednak prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że sylogizmów uniknęliśmy.

Jakie są różnice między korelacją a kauzacją, świetnie tłumaczy Janina Bąk, czyli Janina Daily.

Czym natomiast jest sylogizm, ilustruje jeden z naszych ulubionych fragmentów „Nosorożca” Ionesco:

Logik (do Starszego Pana): Dam Panu przykład sylogizmu. Kot ma cztery łapy. Izydor i Fricot również mają cztery łapy. Czyli Izydor i Fricot to koty.
Starszy Pan (do Logika): Mój pies ma też cztery łapy.
Logik (do Starszego Pana): O, w takim razie to kot.

Uzbrojeni w taką świadomość możemy zaczynać nasz wywód.

Learning curve

Ponoć pokoleniowa adaptacja nowych technologii przebiega tak, że jeśli delikwent narodzi się, gdy technologia już istnieje i jest powszechnie używana, to nie będzie ona stwarzać przed nim barier recepcyjnych. Ma to sens, jeśli uświadomimy sobie, że o ile dla roczników poczętych w latach 80. i 90. samochody, telewizja, pralki, lodówki nie wydawały się niczym nadzwyczajnym, o tyle ci starsi o 30-40 lat pamiętają emocje towarzyszące pojawieniu się tego typu rozwiązań konsumenckich. Dzisiejsi kilkulatkowie i wcześni nastolatkowie przyszli na świat w czasie rozkwitu internetu i mobilności. Nie powinien zatem dziwić fakt, że wchodzący w szósty rok życia Ignaś posiada iPhone’a, rok starszy Kuba dzierży Samsunga Galaxy S3, a 10-letni Franek, Kacper czy Aleksandra to „weterani” smartfonowej sceny, którzy już myślą o „przesiadce” na jakiegoś pachnącego nowością flagowca.

Co ciekawe młodosmartni są bardzo świadomi konsumencko, kojarzą modele, doskonale wiedzą, jaką markę cenią i który produkt mają na zakupowym „celowniku”. Większość z nich nie odczuwa potrzeby posiadania komputera (sic!). To inteligentny telefon stanowi epicentrum rozrywki, uzupełniany przez randki tête-à-tête z konsolą.

Trzej królowie: YouTube, Instagram, Snapchat

Mam wrażenie, że jeśli mielibyśmy określić jakąś przynależność generacyjną, to powiedzielibyśmy o sobie przedstawiciele pokolenia stron internetowych (w sensie Jakub + Marcin, autorzy tegoż blablania). Dostęp do sieci był zachłyśnięciem się możliwościami i poznawaniem niezbadanej krainy. Objawiało się to nawykiem bookmarkowania (nieistniejące już delicious.com / StumbleUpon) oraz nałogowym korzystaniem z RSS. Mieliśmy swoje ulubione witryny i blogi, lubiliśmy i chyba nawet teraz lubimy do nich wracać, jak do sprawdzonego baru na dobrego drinka. Na drugim biegunie można umieścić młodosmartnych. Wiecie, co jest ich ulubioną stroną? Google… Jasne też mamy go w ulubionych, no, ale… Szlak, którym najczęściej, a w zasadzie niemal jedynie podążają ich zwinne palce to droga od YouTube’a przez Instagram do Snapchata. Te trzy brandy powtarzane są jak mantra, czasem w innej kolejności, niekiedy wykorzystywane z odmienną częstotliwością, ale zawsze na pytanie o to, co robią na telefonie (poza graniem oczywiście), wypadały z buzi w tempie wystrzałów z Uzi.

Gram w grę i oglądam, jak ktoś gra w grę

Nie będzie chyba dużym zaskoczeniem, jeśli powiemy wam, że młodzi grają. Tyle tylko, że grają bez podziału na wiek czy płeć. Co więcej pasjami oglądają, jak grają inni. Gameplay’e królują we wszystkich wypowiedziach. W przypadku niektórych jest to związane z ich pozostałymi zainteresowaniami (np. wybierają FIFĘ, ponieważ trenują piłkę nożną). Inni traktują e-zabawę jako formę relaksu, rozrywki lub zabicia czasu (w podróży). Rozgrywki śledzą głównie na YouTubie, choć u nieco starszych w rozkładzie jazdy pojawia się także Twitch.

A co poza tym znajduje się w ich „tubowym” repertuarze? Unboxingi oraz pranki, co wynika z potrzeby gonienia za nowościami oraz koniecznością dostępu do rozrywki opartej na gagach. Niekiedy oglądają kompulsywnie „to, co się nawinie”, przeskakując z klipu do klipu. Mało kto decyduje się na „karierę” twórcy, wolą pasywną rolę, przyglądając się życiu na YouTubie. Mają jednak swoich idoli, potrafią ich wskazać i ufają rekomendacjom liderów.

E-mail? Nie wiem

Dla starych dziadów, jak my, wymiana maili wciąż stanowi zasadniczą część e-korespondencji. Pytani przez nas uczniowie albo mieli problem z odpowiedzią na pytanie, czy w ogóle posiadają adres mailowy, albo przyznawali, że traktują go czysto instrumentalnie – jest im potrzebny wyłącznie do rejestracji w aplikacjach lub do udziału w konkursach, nie pełni funkcji komunikacyjnej, no chyba że trzeba „wysyłać zadanie na informatykę”. Ze znajomymi rozmawiają przez komunikatory – Messenger i WhatsApp. Smsy zostawiają dla rodziców.

W szkole Pani zabroniła

TikTok, czyli szaleństwo ostatnich miesięcy, oczywiście również objawił się w naszych dyskusjach z młodosmartnymi (byli i tacy, co wskazali na konkurencyjną apkę Like – czyżby trend?). Bez wątpienia jest to medium dziewcząt i to raczej tych młodszych (8-12 lat). Chłopcy je znają, ale nie przepadają („ciągle to samo”), a niektórzy (ci starsi, 13/14-latkowie) nawet naigrawają się z aplikacji. Jednak kilkuletnie niewiasty są tak uzależnione od krótkich zapętlonych filmów oraz Snapchata, że np. Lenie pani dyrektorka w szkole i tata skasowali konta… True story, bro. Z kolei chłopcy robili „coming out”, że snapują głównie ze swoimi dziewczynami. Ciekawe dlaczego…?

Dobry ekran, dobre zdjęcia, nie zawiesza się

Gdyby tylko producenci telefonów wiedzieli jak niewiele potrzeba do szczęścia młodym ludziom. Smartfon ma mieć (uwaga!) „dobry ekran”, robić „dobre zdjęcia” i last but not least „nie wieszać się”. Tylko tyle i aż tyle. Resztę stanowi wizerunek marki, co potwierdzają najczęściej wymieniane lub posiadane przez młodych brandy: Apple, Samsung, Huawei. Co też oni wyczyniają na tym sprzęcie? Otóż ponownie bez zaskoczeń – „grają” i „oglądają”, elementarna funkcja „dzwonienia” nie jest na liście ich priorytetów.

Duży odsetek przepytywanych deklarował, że ma jasno wydzielone dni, kiedy może intensywniej korzystać z urządzenia (np. kilka razy tygodniu, w weekendy jest dyspensa), ale część „respondentów” bez zająknięcia przyznawała, iż „prawie zawsze” są w stałym kontakcie z ulubionymi apkami.

Facebook: nie, bo tam są rodzice

Potwierdziła się też stara zasada – gdzie wbijają rodzice, tam my pryskamy. Facebook powoli staje się w Polsce dyskoteką dla oldbojów i choć trudno odmówić zaproszenia do znajomych tacie czy cioci, to już perspektywa „friendowania” się w socialu z babcią staje się nieco dziwna. Dlatego młodosmartni to medium traktują dość zachowawczo i raczej są tam biernymi obserwatorami, aczkolwiek dostrzegają także jego zalety, jak choćby bezpieczeństwo (sic!) – „można umawiać się na granie bez obaw przed cyberprzemocą” (cytat w oryginale).

VR/AR/MR – next big thing?

Młodosmartni chłoną jak SpongeBob Kanciastoporty wszelkie technologiczne nowości, na dźwięk słów AR/VR, hologramy i roboty źrenice robią im się większe. Co będzie tym kolejnym kamieniem milowym w cyfrowym świecie? My tego nie wiemy, ale po rozmowach z kilkunastoma dzieciakami umocniliśmy się w przekonaniu, że zmiany następują na naszych oczach i za kilkanaście lat pokolenie kilkulatków i wczesnych nastolatków może rzeczywiście ogłosić koniec ery PC i początek ery li tylko mobile.


Zobacz grafikę w większym rozmiarze

 

Jakub Mazurkiewicz
chief operations officer w FFW Communication

Były dziennikarz, aktualnie epigon próbujący nadążyć za cyfrową rewolucją. Zakochany w audycjach internetowych i praktykujący na własną rękę „podcastologię”. Prywatnie mąż i ojciec 4-letniej Róży, która smartfona jeszcze nie ma…

 

Marcin Koryszewski
head of social media w FFW Communication

Bacznie obserwuje ewolucje komunikacji oraz wpływ, jaki media społecznościowe wywierają na ludzkie zachowania. W wolnym czasie wyładowuje pokłady kreatywności, tworząc grafikę 3D. Kolekcjonuje tatuaże (na sobie), gry i komiksy, które kocha niemal tak samo, jak dobrą kreskówkę i pizzę!

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij