Zbrodnia doskonała, czyli jak zabić kreatywność

Zbrodnia doskonała, czyli jak zabić kreatywność

W każdej sekundzie na świecie umiera jakiś dobry pomysł. Uczcijmy go minutą ciszy… a może lepiej od razu przejdźmy do konkretów. Sposobów na zabicie kreatywności jest wiele, dopuszczają się ich różne osoby – włącznie z piszącą ten artykuł.

Aby uśmiercić twórcze myślenie, wystarczy zagwarantować mu warunki przypominające więzienie z dobrego filmu kryminalnego: pełne ograniczeń, pułapek i sadystycznie niedopasowanego planu dnia.

Zbrodnia 1: złe wytyczenie granic

Kurt Vonnegut przyrównał w swoich listach proces twórczy do wycinania nowotworu. Drastyczne, ale prawdziwe. Kto angażuje się w tworzenie pomysłów, ten wie, że nie jest to łatwy proces. Niepotrzebne przedłużanie i mnożenie grupowych sesji kreatywnych, gdy czujemy, że mamy już to, czego szukaliśmy, zdaje się niepotrzebnym okrucieństwem. Sztuczne mnożenie konceptów sprawia, że zapominamy o tym, co powstało na początku pracy – ignorując być może ukrytą perłę. Długi czas do deadline’u zagospodarujmy w sposób zróżnicowany. Prof. Teresa Amabile, zajmująca się na Harvardzie tematem kreatywności, podkreśla wagę czasu poświęconego przez osobę kreatywną na pracę indywidualną (a nie tylko grupową) oraz czasu inkubacji – potrzebny na odłożenie pomysłu na chwilę, zajęcia się czymś innym, by potem do niego wrócić ze świeżym umysłem*.

Na przeciwnym biegunie jest kolejna przeszkoda – za mało czasu. Tu drobna uwaga: osoby kreatywne są, a przynajmniej powinny być, bardzo świadome funkcjonowania swojego mózgu. To organ, na którego pracę wpływa wiele czynników, często w sposób niełatwy do przewidzenia. Proces funkcjonowania osób kreatywnych pod pewnym względem przypomina więc sposób działania kobiet w ciąży. Kobieta spodziewająca się dziecka poranek często zaczyna od otwarcia lodówki, by przekonać się, metodą prób i błędów, co będzie, a czego nie będzie w stanie zjeść tego dnia. Pracownik kreatywny z kolei wstaje, wytęża umysł i już wie, czy będzie mu się tego dnia dobrze, czy też źle wymyślało. Można się tym frustrować lub po prostu to zaakceptować. Krótki termin narzucony przez brief, gdy nasz umysł jest na fali wznoszącej, może nie stanowić problemu. Ale staje się murem nie do pokonania w czasie kreatywnej posuchy. Wspomniana już wcześniej prof. Teresa Amabile przywołuje badania, z których wynika, że w sytuacji napiętych deadline’ów, nawet gdy pracownicy twierdzą, że są produktywni pod presją, to ich pomysły rzadko okazują się inspirujące. Jednym z wyjątków jest sytuacja, którą autorka nazywa „podjęciem wyzwania” – jeśli wyjaśniono osobie kreatywnej, jakie są podstawy tak krótkiego czasu i uświadomiono jej, że od jej pracy dużo zależy, wówczas potrafi ona wycisnąć ze swojej kreatywności o wiele więcej*.

Jest jeszcze trzecia granica. To brief, który określa prawie wszystko – bohaterów, hasło, kierunek fabuły, co ma być, czego nie – nie zostawiając osobie kreatywnej żadnej przestrzeni. W tak precyzyjnie wytyczonym torze pomysły nie mają szans się rozpędzić. Równie szkodliwy jest brief, który nie określa nic – myślom brakuje wtedy punktu zaczepienia.

Zbrodnia 2: zamknięcie kreatywności w pułapce inspiracji

Komu zdarzyło się pracę kreatywną zacząć od przeglądania inspiracji, dla niepoznaki zwanych benchmarkami, niech podniesie rękę. W takiej sytuacji często jednak wchodzimy w rolę naśladowcy, zamiast wytyczać własną drogę. Jak głosi Nicholas Carr w książce „The Shallows: What the Internet is Doing to Our Brains” Internet odziera nas ze zdolności koncentracji i kontemplacji. Przyzwyczaja nas on do podróży wyłącznie po „płytkich wodach” myśli*. M. Stefl i A. Rohm przeprowadzili eksperyment wśród swoich uczniów. Kazali im zrobić samolot z papieru, który latałby daleko i był oryginalny. Grupę podzielili na dwie części. Jedna mogła korzystać z Internetu, druga była pozbawiona tego wsparcia. Eksperyment pokazał, że samoloty tworzone ze wsparciem sieci latały 20% dalej niż pozostałe, czyli były lepsze konstrukcyjnie. Jednak dwa najoryginalniejsze i najdalej lecące samoloty zostały skonstruowane przez osoby, które bazowały jedynie na swoim doświadczeniu, intuicji i wyobraźni. Jeden student na przykład zbił kartkę w kulkę i rzucił ją w przestrzeń, wykazując, że samolot wcale nie musi mieć skrzydeł*.

W procesie wymyślania punkt startowy powinny stanowić nasze własne, niezakłócone skojarzenia. Za inspirację dobrze jest przyjmować nie prace konkurencji, ale kulturę, sztukę, ludzi, którzy nas otaczają. Dlatego tak ważna jest higiena pracy i czasu wolnego. Im więcej mamy prywatnych odskoczni, tym więcej pól z których możemy czerpać.

Kreatywność to przecież nie tylko wyobraźnia, ale też ekspertyza i motywacja. Przez ekspertyzę rozumiemy zaś całą wiedzę, często z dziedzin niepowiązanych, która może wpłynąć na jakość pomysłów*.

Zbrodnia 3: wywlekanie kreatywności z jej uśpienia na światło dzienne

Dla niektórych jest to poranek, dla innych południe lub chwila zaraz przed zaśnięciem – nasz mózg funkcjonuje w konkretnych specyficznych dla siebie cyklach. Ważne jest wybadanie indywidualnej specyfiki aktu twórczego. Planowanie spotkań kreatywnych poza nimi może nas tylko zdemotywować. Choć są badania, które mówią, że wtedy, gdy nasz mózg funkcjonuje najgorzej, rodzą się najmniej sztampowe pomysły. Wynika to z tego, że mamy odcięty dostęp do skumulowanych w nim gotowych skojarzeń. Tak czy inaczej, praca w takich okolicznościach nie należy do przyjemności, lepiej więc tego nie nadużywać.

Stwórzmy sobie sprzyjające warunki pracy, zadbajmy o własną wiedzę, motywację i… twórzmy. Choć nie jest to łatwy kawałek chleba, jednak daje dużą satysfakcję. W tak zwanym międzyczasie czekajmy zaś na moment, kiedy twórcy kinowi wpadną na pomysł stworzenia thrillera o artyście seryjnie mordującym swoje natchnione pomysły – ja już teraz zamawiam miejsce na pokazie przedpremierowym.

 

* L. MacLellan, Arbitrary deadlines are the enemy of creativity, according to Harvard research, za: qz.com/work/1173131/deadlines-dont-have-to-kill-creativity-according-to-harvard-research/
*T. Amabile, How to Kill Creativity, za: hbr.org/1998/09/how-to-kill-creativity
*M. Stefl i A. Rohm, Is the Internet killing your creative potential? za: gbr.pepperdine.edu/2017/04/is-the-internet-killing-your-creative-potential/
*ibidem
*T. Amabile, How to Kill Creativity, za: https://hbr.org/1998/09/how-to-kill-creativity

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij