Jak założyliśmy swój dom produkcyjny: Mateusz Jemioł i Robert Widomski (Mova Film)

Jak założyliśmy swój dom produkcyjny: Mateusz Jemioł i Robert Widomski (Mova Film)

Kiedy i jak powstał dom produkcyjny Mova Film? Jakie były największe wyzwania przy jego tworzeniu? Co powinny wiedzieć osoby zastanawiające się nad otwarciem domu produkcyjnego? Na temat powstania Mova Film opowiadają: jej założyciel – Mateusz Jemioł oraz new business director – Robert Widomski.

Pozostałe części cyklu przeczytasz tu >

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Kiedy i co było impulsem do rozpoczęcia własnej działalności?

M.J.: Na początku trzeba powiedzieć, że Mova Film to kontynuacja mojej działalności związanej z produkcją filmową, którą zajmuję się już od 2006 roku. Wtedy właśnie wraz z kolegą rozpoczęliśmy zdjęcia do naszego pierwszego filmu pełnometrażowego „Dla Ciebie i Ognia”. Byliśmy studentami, nasz budżet był znikomy, więc w projekt zaangażowaliśmy znajomych. Traktowaliśmy to raczej jak zajawkę, dlatego nie dowierzaliśmy, kiedy za tę produkcję otrzymaliśmy później ponad 20 nagród kina niezależnego. Film znalazł też dystrybutora i dzięki temu zyskaliśmy środki na rozpoczęcie naszej pierwszej oficjalnej działalności – Wytwórni Filmów Kalina. Zaczynaliśmy skromnie, we dwójkę, w małym mieszkaniu. Jednak z czasem nabywaliśmy doświadczenia i stopniowo rozrastał się nasz zespół, a to pozwoliło nam na większe i odważniejsze realizacje. Niestety moja wizja rozwoju firmy całkowicie różniła się od wizji mojego wspólnika, dlatego w 2018 roku postanowiliśmy rozwiązać Kalinę. Nie chciałem jednak porzucać tego, co udało mi się wypracować przez ostatnie 9 lat, dlatego wraz z całym zespołem Kaliny założyliśmy Mova Film.

R.W.: Pracowałem w Kalinie już 3 lata, gdy dowiedzieliśmy się, że firma ma przestać istnieć. To nie był łatwy czas dla całego zespołu. Wisiało nad nami widmo poszukiwania nowej pracy, a o taką w branży filmowej w Trójmieście nie jest tak łatwo. Tworzyliśmy dobry team i nie chcieliśmy tego stracić. Wtedy pojawił się pomysł, żeby zacząć od nowa, pod nową marką. Mateusz zaproponował nam abyśmy zostali wspólnikami i tak razem ruszyliśmy pod szyldem Mova Film.

Ile czasu zajęło Wam założenie domu produkcyjnego od momentu zakiełkowania tego pomysłu?

M.J.: W przypadku Mova Film to była szybka decyzja. Kiedy zdałem sobie sprawę, że poprzednia firma nie ma już szansy rozwoju, nie mogłem odpuścić. Miałem za sobą mocny zespół, ludzi z doświadczeniem i kompetencjami. Chcieliśmy dalej pracować razem, zgodnie z naszą wizją. Nie wyobrażaliśmy sobie rozejścia się po innych firmach. Czułem, że to się uda. Dlatego kilka tygodni później Mova Film była już oficjalnie zarejestrowaną spółką. 

R.W.: Samo założenie nowej firmy to była kwestia 2 tygodni. Ustaliliśmy strategię, zależności i podpisaliśmy dokumenty. Pozostało nam jeszcze znalezienie nowego lokalu, urządzenie go, stworzenie logo, strony internetowej… Dzięki dużemu zaangażowaniu całego zespołu udało się to zrobić sprawnie, a przy okazji wszyscy świetnie się przy tym bawiliśmy.

Jakie były największe wyzwania przy rozkręcaniu biznesu?

M.J.: Dla mnie największym wyzwaniem było odpowiednie zakomunikowanie zmiany, która zaszła oraz utrzymanie u naszych klientów poczucia bezpieczeństwa. Obawialiśmy się, że ten rebranding może zostać źle odebrany. 

R.W.: Na szczęście okazało się, że ten problem istniał tylko w naszych głowach. Klienci doceniali naszą dotychczasową pracę, a ekipa pozostała praktycznie ta sama. Postanowiliśmy też wykorzystać tę sytuację, aby nieco zmienić dotychczasowe podejście. Rozpoczęliśmy współpracę z utalentowanymi ludźmi z zewnątrz, pokazujemy naszą pracę od kuchni, dajemy się lepiej poznać, ostatnio zaczęliśmy też dzielić się wiedzą. Innymi słowy – otworzyliśmy się.

Jakie są koszty związane z rozpoczęciem własnego biznesu? 

M.J.: Trójmiasto jest dość specyficznym rynkiem. W Warszawie można z sukcesem pracować jako kilkuosobowy dom producencki i wspierać się zewnętrznymi firmami i freelancerami, których jest tam pod dostatkiem. W Gdańsku niestety nie jest to możliwe. Inne są również oczekiwania klientów. Tutaj musimy być bardziej elastyczni. Jeżeli nie masz własnego sprzętu, to bardzo trudno jest cokolwiek sensownego wyprodukować. Dlatego naszym celem było stworzenie firmy w dużym stopniu samowystarczalnej. Zaczynaliśmy też od razu w 8 osób. Dlatego musieliśmy ponieść spore koszty związane z przystosowaniem biura i wyposażeniem hali magazynowej, która jest również naszym „podręcznym studiem”. Ogólnie na start potrzebowaliśmy około 400 tys. zł.

Po jakim czasie udało się pozyskać pierwszego klienta?

R.W.: Dotychczasowi klienci nas znali i nie miało dla nich znaczenia jak się teraz nazywamy. Także zaczynaliśmy już z gotową bazą stałych kontaktów.

Jakich porad udzielilibyście osobie, która zastanawia się nad założeniem własnego domu produkcyjnego?

M.J.: Przede wszystkim buduj zespół ludzi lepszych od siebie. Okaż im zaufanie, a zobaczysz, jak szybko rozwiną skrzydła. W tej branży współpraca między ludźmi jest najważniejsza. Dla mnie jedne z najprzyjemniejszych chwil w pracy są te, kiedy widzę, że Mova Film działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Każdy wie co ma robić, każdy każdego wspiera, a realizacja idzie do przodu bez żadnych problemów.

Co Waszym zdaniem decyduje o sukcesie w prowadzeniu własnego biznesu?

M.J.: Wsparcie i wyrozumiałość rodziny oraz otoczenie się kompetentnymi i zaufanymi ludźmi.

Co zrobilibyście inaczej, patrząc z perspektywy czasu?

M.J.: Myślę, że znacznie szybciej zacząłbym delegować zadania pracownikom w większym zakresie i przekazywać odpowiedzialność za nie. Przez wiele lat brałem bardzo dużo na swoje barki i dopiero niedawno odkryłem, że to nie było najlepsze rozwiązanie. 

Jakie macie dalsze plany na rozwój firmy?

R.W.: Jednym z celów Mova Film jest rozwój infrastruktury produkcyjnej na Pomorzu. Otworzyliśmy studio kolor korekcji, inwestujemy w sprzęt i umożliwiamy wynajęcie go. Chcemy, aby agencje reklamowe zauważyły, że nie tylko w Warszawie można coś zrealizować.  

M.J.: Na pokładzie mamy świetnych specjalistów w zakresie tworzenia animacji oraz efektów specjalnych i w 2020 roku chcemy położyć spory nacisk na rozwój tego obszaru naszej działalności, aby móc w pełni wykorzystać ich potencjał.

Chcemy też dzielić się naszą wiedzą i doświadczeniem, dlatego ostatnio ruszyliśmy z content marketingiem. W tej chwili regularnie tworzymy dwa formaty. W cyklu nagrań „Mova o filmie” w przystępny sposób opowiadamy o różnych aspektach związanych z reklamą oraz wideo w marketingu i employer brandingu. Z kolei na vlogu „Plan Skan” można podejrzeć naszą pracę na planie zdjęciowym i dowiedzieć się nieco o technicznych i organizacyjnych aspektach związanych z produkcją filmową. Serdecznie zachęcam do obserwowania nas.

 

O rozmówcach:

Mateusz Jemioł, CEO w Mova Film. Producent i reżyser reklam wideo z 10-letnim doświadczeniem.

Robert Widomski, new business director i partner w Mova Film. Z branżą produkcji filmowej związany od 4 lat. 

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij