Koronawirus w Internecie. Jak pandemia wpływa na marketing online?

Pressroom NowyMarketing
Tekst, który zaraz przeczytasz jest informacją prasową.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego treść
Koronawirus w Internecie. Jak pandemia wpływa na marketing online?

Polacy na bieżąco śledzą newsy o chorobie i poszukują informacji o koronawirusie w sieci. Sklepy internetowe z żywnością przeżywają prawdziwe oblężenie, a media społecznościowe zasypały posty o tym, jak myć ręce. Jak koronawirus wpłynie na sprzedaż, trendy i zachowania użytkowników?

Google o koronawirusie

Wraz z pierwszymi doniesieniami o podejrzeniach koronawirusa w Polsce na początku marca internauci zaczęli poszukiwać informacji o chorobie. To fraza z wyraźnym trendem rosnącym w wyszukiwarkach:

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Koronawirus to obecnie temat numer jeden. Skala pandemii, szybkość rozprzestrzenia się oraz podejmowane środki bezpieczeństwa burzą nasz spokój i powodują, że szukamy sposobów na zabezpieczenie się przed chorobą. Trend wzrostowy w wyszukiwarkach zanotowały takie frazy jak „mydło”, „mydło antybakteryjne” i „płyn do dezynfekcji”:

– Wiele marek może kusić wykorzystanie popularności fraz związanych z koronawirusem w treściach serwisu, tak aby zwiększyć widoczność w wynikach wyszukiwania. Radzimy podchodzić do tego racjonalnie – użytkownicy poszukują przede wszystkim wiarygodnych informacji. Jeśli trafią na stronę, która wykorzystuje pandemię do własnej reklamy – może to wpłynąć na obniżenia zaufania dla brandu – mówi Patrycja Tomczak, SEO director Bluerank.

Social Media i sposoby na mycie rąk

Informacje o koronawirusie zasypują feed użytkowników platform społecznościowych takich jak Facebook, Twitter czy nawet Instagram. Najnowsze doniesienia portali informacyjnych godzina po godzinie, a nawet minuta po minucie śledzą rozwój sytuacji epidemiologicznej. Pojawiło się także wiele fake newsów i reklam środków ochronnych, na co zareagowały platformy. Facebook, Twitter i Instagram wprowadził ścisłe regulacje, które zakazują i usuwają reklamy maseczek ochronnych czy innych produktów i usług wykorzystujących sytuację. Monitorowane i usuwane są fałszywe informacje. Wprowadzono ścisłą współpracę z Organizacjami takimi jak WHO, CDC czy UNICEF w zakresie udostępniania prawdziwych informacji.

– Panika związana z pandemią wymogła podjęcie zdecydowanych kroków przez dostawców platform społecznościowych. Największe serwisy podjęły walkę z fake newsami związanymi z COVID-19, które negatywnie wpływały na nastroje społeczeństwa. Media społecznościowe z racji swojego masowego zasięgu mogą bowiem sprzyjać ograniczaniu paniki związanej z pandemią albo ją potęgować. Również marki dostrzegają powagę sytuacji i jeżeli nawiązują do tematu koronawirusa – zdają sobie sprawę z wpływu jaki ta komunikacja może mieć na ich odbiorców. Wymagana jest zdecydowana ostrożność i doszacowanie tematów komunikacji, aby nie powodować dezinformacji, zaostrzenia paniki lub ewentualnego kryzysu wizerunkowego brandu. Optymalnym podejściem jest skupienie na wątkach edukacyjnych oraz szerzeniu dobrych praktyk, mających na celu zminimalizowanie zagrożenia – podpowiada Klaudia Włodarczyk, social media specialist Bluerank.

Social media rządzą się jednak swoimi prawami, a nawet w sytuacji koronawirusa Real Time Marketing nie śpi:

– Zdarzają się jednak przykłady błyskotliwego RTM-u, który zręcznie wykorzystuje Coronawirus i związane z nim zalecenia zdrowotne, w kontekście jak najbardziej właściwym dla swojej swojej branży – zaznacza Dominika Paruszewska, head of content Bluerank.

Przykładem takich działań jest Pornhub:

Chociaż – z uwagi na zalecaną kwarantannę – branża gastronomiczna zalicza systematyczne spadki sprzedażowe, niektórzy przedsiębiorczy właściciele znaleźli sposób na dotarcie ze swoimi produktami do osób przymusowo uziemionych i uruchomili nowy rodzaj, niedostępnej do tej pory, usługi: serwis door to door.

Wygląda to bardzo zachęcająco, szczególnie w przypadku połączenia jedzenia z dobrym winem:

Korki w sklepach online

Wraz z postępującą skalą zachorowań, zamknięciem szkół, zakazem organizacji imprez i kolejnymi restrykcjami Polacy masowo ruszyli na zakupy żywności i środków higienicznych.

Jak podaje Rzeczpospolita liczba zamówień na Frisco.pl wzrosła o 160% jeśli chodzi o produkty sypkie, 124% – dania gotowe, 116% – koncentraty i przeciery, 99% oleje i oliwy i 93% – sól.

Dodatkowo Frisco.pl na swojej stronie informuje o wydłużonym terminie dostawy:

W innej sytuacji są sprzedawcy produktów i usług, które nie należą do kategorii pierwszej potrzeby. Z uwagi na dynamikę epidemii oraz jej nieprzewidywalność trudno na tę chwilę przewidzieć konsekwencje dla biznesu marek. Zamknięcie granic państw na pewno wpłynie na turystykę. Odwołano wszystkie imprezy masowe, ale i mniejsze wydarzenia, co odczują firmy z branży eventowej i cateringowej, także restauracje, kina czy teatry. Apele o pozostanie w domach ograniczają zakupy offline produktów luksusowych. Przewidywane spadki dotyczyć będą także usług.

Jak uniknąć kryzysu?

Mckinsey przygotował raport dotyczący oddziaływania koronawirusa na ekonomię, w którym prognozuje trzy możliwe scenariusze: szybkie wyzdrowienie, spowolnienie gospodarcze oraz najbardziej pesymistyczny – globalną pandemię i recesję.

Wskazał także na 7 działań, które mogą pomóc firmom w ograniczaniu negatywnych konsekwencji epidemii. Jako możliwą szansę autorzy widzą rozwój kanałów online. Podają przykład Chin, gdzie izolowani Chińczycy rekordowo zaczęli robić zakupy w Internecie wszystkich rodzajów produktów. Jak pisze McKinsey, firmy powinny inwestować w Internet w ramach rozwoju dystrybucji Omnichannel uwzględniając bardzo duże prawdopodobieństwo, iż klienci, którzy w ten sposób zmuszeni zostali do zakupów online mogą zacząć korzystać z nich regularnie.

– Koronawirus może istotnie wpłynąć na preferencje zakupowe klientów, którzy ograniczając potencjalne ryzyko zakażeń skierują się do Internetu. W ten sposób wyrobione przyzwyczajenia zakupowe mogą z nimi pozostać nawet po wygaśnięciu pandemii. Marki, które przewidzą ten trend i już dziś przygotują odpowiednią strategię obecności w kanałąch online mogą ograniczyć spadki sprzedaży, a nawet zyskać przewagę konkurencyjną – komentuje Jarosław Miszczak, head of client service Bluerank.

W Bluerank na bieżąco śledzimy sytuację związaną w koronawirusem. Aktualizujemy strategię działań dla naszych Partnerów, dostosowując ją do sytuacji. W myśl brand safety staramy się chronić marki naszych Partnerów przed negatywnymi konsekwencjami. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie i staramy się być wsparciem w tej wymagającej sytuacji.

 

Autorka: Marta Markowska, marketing manager, Bluerank

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij