Filmowcy w reklamie: Michał Łuka

Filmowcy w reklamie: Michał Łuka

– Film funkcjonuje w obrębie czasu, natomiast fotografia funkcjonuje poza czasem. Dla mnie jako autora zdjęć w jednej i drugiej dziedzinie najbardziej fascynujące jest światło – na temat pracy filmowca, zrealizowanych projektów, a także o produkcji reklamowej rozmawiamy z Michałem Łuką, operatorem.

Pozostałe części cyklu przeczytasz tu >

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Dlaczego zdecydowałeś się zająć filmem i reklamą?

To chyba nigdy nie była jakaś jedna decyzja, a raczej splot różnych szczęśliwych okoliczności, który doprowadził mnie do tego miejsca. Od dziecka fascynowała mnie fotografia. Mojego pierwszego Zenita podarował mi tata gdy miałem 9 czy 10 lat i od tego czasu właściwie nie rozstaję się z aparatem. Film pojawił się później i był trochę następstwem mojego zainteresowania fotografią. Te dwie dziedziny sztuki są z pozoru do siebie podobne, ale też dużo je różni. Film funkcjonuje w obrębie czasu, natomiast fotografia funkcjonuje poza czasem. Dla mnie jako autora zdjęć w jednej i drugiej dziedzinie najbardziej fascynujące jest światło. To jak się zmienia, wydobywa formę, kształtuje przestrzeń i nadaje znaczenie obrazowi.

Gdzie zdobywałeś wykształcenie potrzebne do pracy jako filmowiec?

Jestem absolwentem Sztuki Operatorskiej Łódzkiej Szkoły Filmowej i to tam właśnie stawiałem swoje pierwsze kroki na planach filmowych. Etiudy, które robiliśmy w szkole, nie miały oczywiście wielkich budżetów, ale jeśli chodzi o strukturę pracy na planie i późniejszą post produkcję to w swoim skromnym wymiarze nie różniły się zasadniczo od tego, jak wygląda profesjonalna produkcja filmowa.

Najważniejsze cechy i umiejętności w pracy filmowca

Film to przede wszystkim praca zespołowa, dlatego najważniejsza wydaje mi się umiejętność współpracy. Trzeba otworzyć się na ludzi, z którymi pracujemy. Wsłuchać się w to, co mówi reżyser, aktor, scenograf, montażysta, producent. Współpraca i komunikacja pomiędzy poszczególnymi pionami jest kluczowa. Wszyscy ludzie pracujący przy filmie wkładają w niego jakąś cząstkę siebie, jeśli czują się docenieni i potrzebni efekty są dużo lepsze. W końcu wszyscy mam ten sam cel – zrobić jak najlepszy film.

Który ze zrealizowanych projektów wspominasz najlepiej?

Każdy projekt był ciekawy i wyjątkowy z innych powodów, a także dał mi coś innego i stawiał inne wyzwania. To właśnie jest najwspanialsze w tej pracy, że za każdym razem uczymy się od nowa. Trzeba zapomnieć o tym, co się już zrobiło i zacząć jeszcze raz ze świeżym spojrzeniem. Za każdym razem jest to nowy początek.

Stworzenie reklamy dla jakiej marki najbardziej Ci się marzy?

Niezwykle cenię kampanie, które opierają się na dłuższej formie i kładą nacisk na opowiadaną historię. To są takie małe perełki, które bardziej przypominają shorty niż typowe reklamy. Wspaniały film wyreżyserował Daniel Wolfe, z wybitnymi zdjęciami Moniki Lenczewskiej w kampanii Nike: Never Ask Much. Bardzo chciałbym przy czymś takim pracować.

Którą produkcję reklamową uważasz za najciekawszą i dlaczego?

Bardzo interesującym projektem była dla mnie realizacji zdjęć do THU – The Tribe Returns, w reżyserii Michała Misińskiego. Był to film reklamowy z dużą ilością post produkcji, która miała kluczowe znaczenia dla opowiedzenia tej historii. Nocne zdjęcia w lesie z reguły nie należą do najłatwiejszych, do tego plan musiał się odbyć w najkrótszą noc w roku, a jednym z bohaterów filmu był ogromny jednorożec! Na planie nie mieliśmy oczywiście jednorożca, trzeba go było stworzyć w całości w CG. Muszę przyznać, że bliska współpraca z reżyserem, który jednocześnie świetnie rozumie proces późniejszej postprodukcji jest niezwykle stymulująca. Planujemy kompozycje i ruch kamery w oparciu o coś, czego nie widać, co nie istnieje, ale rozmawiając z Michałem miałem wrażenie, że oczyma wyobraźni widzimy dokładnie to samo.

Największe wyzwania w pracy filmowca

Dla mnie największym wyzwaniem jest zachowanie odpowiedniego balansu pomiędzy życiem zawodowym i życiem prywatnym. To może brzmi banalnie, ale wbrew pozorom jest bardzo trudne.

Ocena polskiej branży produkcji filmowej i reklamowej

Myślę, że na tle innych Europejskich krajów wypadamy naprawdę nieźle. Wciąż nie jest to tak mocny rynek jak Niemcy czy Wielka Brytania, ale to także dużo większe gospodarki. Polska oferuje serwis produkcyjny i postprodukcyjny na wysokim poziomie. Dobrą decyzją było wprowadzenie ulg dla branży filmowej, dzięki czemu nasz kraj stał się atrakcyjny dla zagranicznych producentów. Sam zresztą w ubiegłym roku robiłem w Polsce zdjęcia do serialu Netflixa, produkowanego przez amerykańskie studio.

Których filmowców najbardziej podziwiasz i dlaczego?

Jest wielu reżyserów i operatorów, których pracę bardzo sobie cenię, ale chyba najbardziej fascynują mnie twórcy, którzy pracuje ze sobą w długoletnim duecie reżyser-operator. Wymienić mógłbym tutaj takie „małżeństwa” filmowe jak Wim Wenders i Robby Muller, Gus Van Sant i Harris Savides czy Todd Haynes i Ed Lachman. Filmy, które stworzyli są mi bardzo bliskie.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Fotografia jest dużą częścią mojego życia i ogromnym źródłem inspiracji. Ale oprócz robienia zdjęć czy chodzenia do galerii równie ważne są dla mnie momenty kiedy można się wyciszyć i nie robić nic. Lubię obserwować świat. Takie małe, z pozoru bardzo proste rzeczy jak zmieniające się światło za oknem potrafią być potężną inspiracją.

Jakiej rady udzieliłbyś początkującym filmowcom?

Bądźcie cierpliwi, wytrwali i ufajcie swojej intuicji. I róbcie dużo zdjęć!

 

O rozmówcy:

Michał Łuka

Absolwent Szkoły Filmowej w Łodzi. Realizuje zdjęcia do filmów fabularnych i dokumentalnych, reklam oraz teledysków.

W 2017 roku ukończył zdjęcia do bollywoodzkiego filmu fabularnego „Ittefaq” w reżyserii Abhaya Chopry. Oprócz Indii, film ten był również dystrybuowany w Stanach Zjednoczonych, Australii, Nowej Zelandii i Europie.

Jego prace zdobywały uznanie na międzynarodowych festiwalach i konkursach. Film dokumentalny „Call me Tony”, którego był producentem i operatorem, został uhonorowany nagrodą Arri Award na International Documentary Film Festival Amsterdam oraz Special Mention Award na festiwalu ZagrebDox. Film „Luna”, do którego zrealizował zdjęcia, zdobył nagrodę Young Cinema Award na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Michał został również nominowany do nagrody Laszlo Kovacs podczas Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage za film „Śmiech w Ciemności”.

Michał Łuka reprezentowany jest przez impresariat bluebird artists.

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij