Filmowcy w reklamie: Mirek Stanlej Stanek

Filmowcy w reklamie: Mirek Stanlej Stanek

– Najbardziej pasjonuje mnie wolność i kreatywność, które można z siebie wydobyć podczas tworzenia – na temat pracy filmowca, a także o produkcji reklamowej rozmawiamy z Mirkiem Stankiem, reżyserem i operatorem filmowym.

Pozostałe części cyklu przeczytasz tu >

Dlaczego zdecydowałeś się zająć filmem i reklamą?

Zawsze interesowałem się filmem, lubiłem chodzić do kina, lubiłem też dobre reklamy. Takie, w których skondensowany jest film i opowiedziana jest jakaś historia z suspensem. Zawsze chciałem robić właśnie coś takiego. Na początku, jeżdżąc ze znajomymi na deskorolce pod domem, nagrywałem różne triki. Później nagrywałem pożyczoną kamerą wywiady na undergroundowych koncertach z zespołami sceny alternatywnej, jak Akurat, czy Koniec Świata. Paweł Leśniak, który pomagał mi z technicznymi zagadnieniami montażu, pracował w TV i tam mnie wzięli. W TV Insat pracowałem dwa lata, po których uznałem, że już mi wystarczy i wtedy rozpocząłem własną działalność. Odtąd działam w reklamie i w filmie. Dlaczego? Bo lubię. Najbardziej pasjonuje mnie wolność i kreatywność, które można z siebie wydobyć podczas tworzenia. Szczególnie w reklamie, gdzie skuteczność pomysłu zależy od tego, jak go przedstawisz. W filmie lubię niebanalne rozwiązania, przy zachowaniu prostoty.

Gdzie zdobywałeś wykształcenie potrzebne do pracy jako filmowiec?

Nie skończyłem żadnej szkoły, wiedzę zdobywałem doświadczeniem. W kwestiach technicznych początkowo pomagał mi kolega, z którym później pracowałem w TV. Była to metoda prób i błędów plus Internet, plus książki, plus świetni operatorzy i reżyserzy, których spotkałem na swojej drodze. To oni otworzyli mi oczy, przyglądałem się ich pracy, wierzę, że nigdzie się tak wiele nie nauczysz, jak na planie. Od każdego pionu można się wiele nauczyć i zaadaptować na swoim planie

Najważniejsze cechy i umiejętności w pracy filmowca

Przede wszystkim kreatywność, komunikatywność. Film to praca zespołowa, bardzo wiele zależy od ludzi, z którymi pracujesz i dlatego to jest ważne. Nie tylko na planie, ale też w rozmowie z kreatywnymi, z klientem. Poza tym praca filmowca wymaga pokory i dystansu, znalezienia balansu pomiędzy radością z sukcesu a rozpaczą z powodu porażki. Ważne, aby móc po wszystkim usiąść i powiedzieć sobie, że zrobiłem wszystko, co trzeba było zrobić, najlepiej jak potrafiłem, czasem nie chodzi o sam efekt, tylko o dobrze wykonaną pracę. Podobnie jest z filmem. Bardzo zmieniło się to, jak oglądam filmy. Nawet obiektywnie zły film jest wynikiem pracy wielu ludzi, warto mieć to na uwadze.

Który ze zrealizowanych projektów wspominasz najlepiej?

Każdy plan jest dla mnie świętem. Uwielbiam dobrze zorganizowane plany, ale i te, które są przygodą. Przypomina mi się projekt „Drewniana Dusza Małopolski”, który realizowaliśmy kilka lat temu, kiedy mieszkałem jeszcze w Nowym Sączu. Był to film o budowlach, które znajdują się na liście UNESCO. Byliśmy w przepięknych miejscach, dużo podróżowaliśmy i to było cudowne. Bardzo lubię takie projekty, które realizuje się przez pół roku, zbiera mnóstwo materiałów, z których komponuje się potem niedługi film. Lubię też małe projekty, zaskakujące reklamy, czy teledyski, podczas realizacji których z niczego wychodzi coś.

Stworzenie reklamy dla jakiej marki najbardziej Ci się marzy?

Przede wszystkim chciałbym stworzyć coś, co będzie totalnie „w punkt”. Na pewno kojarzysz reklamę „Tide Ad” z 2018 roku z Super Bowl, która opowiada o proszku do prania, a jest tak zawodowa, że każdy chciałby się pod czymś takim podpisać. Trudno jest myśleć o konkretnej marce, ważne jest wykonanie. Łatwiej byłoby mi wskazać projekty, których unikam – te o tematyce politycznej albo jakkolwiek upolitycznione.

Którą produkcję reklamową uważasz za najciekawszą i dlaczego?

„Every Ad Is a Tide Ad”. Wskazać mogę jeszcze film dla Squarespace z Johnem Malkovichem, który także pochodzi z Super Bowl. To kolejna reklama w punkt, która sprzedaje wszystko i nikt nie czuje się oszukany. Świetnie zrobiona, zero przypadkowości, zdjęcia, fabuła, egzekucja - takie spoty przykuwają moją uwagę i takie chciałbym robić.

Największe wyzwania w pracy filmowca

Trudno wskazać mi jeden aspekt, do wszystkiego należy przyłożyć się jak najlepiej. Ważne by robić to, czego się od ciebie oczekuje, ale potrafić też zaproponować rozwiązanie, które przekroczy te oczekiwania. Dużym wyzwaniem jest to, aby potrafić przejść przez cały cykl produkcyjny, potrafić prawidłowo delegować zadania i mieć wiarę, że zostanie to wykonane dobrze.

Trendy w produkcji reklamowej

Obecnie to kwestia mieszania nośników obrazu – jest dynamicznie i będzie jeszcze bardziej. Mówię tu o stylistyce youtubowej, o szybkiej, często przebodźcowanej formie. Myślę, że podążamy w tym kierunku, aczkolwiek ja osobiście lubię tę stylistykę, o ile współgra z tematyką. Mimo wszystko liczę jednak, że zaczniemy doceniać koncept i odnajdziemy siłę w prostocie.

Ocena polskiej branży produkcji filmowej i reklamowej

Mam wrażenie, że niektóre projekty, które przewinęły mi się przez skrzynkę mailową, bywają wtórne. Istnieje przeświadczenie, że jeśli coś sprawdziło się za granicą, to sprawdzi się też u nas. Co nie zmienia faktu, że w tym kraju też powstają projekty, których nie musimy się wstydzić na rynku międzynarodowym. Polakom brak trochę pewności siebie, a to dziwne bo nasze projekty bywają ciekawe, zupełnie różne od klasycznych amerykańskich spotów reklamowych – są inne, mają swoją twarz. Musimy bardziej ufać sobie i chodzić swoimi ścieżkami.

Których filmowców najbardziej podziwiasz i dlaczego?

Oczywiście Kubrick, wielbię też Finchera. Uwielbiam go za „Fight Club”, „Grę” i „Siedem”. On zaczynał od teledysków i reklam, a teraz jest jednym z najlepszych, bardzo mi to imponowało kiedyś. Dziś nie traktuję reklamy jako „wstępu” do filmu. Czuję się reżyserem reklamowym i prawdopodobnie nie przestanę nim być. Luca Bessona za jeden właściwy film, czyli „Wielki Błękit”, jeśli ktoś nie zna tego filmu, to nie wie, co to życie. Romain Gavras za teledyski Miji, Jamie xx, czy spotu dla adidasa „All In”.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiracja jest wszędzie, we wszystkim, w gazecie, w telewizji, w książkach, w sytuacjach codziennych. Może to być jakaś drobna rzecz, którą sobie potem kontynuuję w głowie i wychodzi z tego fajna historia. Najbardziej lubię te inspiracje, które pochodzą z rzeczywistości, z sytuacji, choć to ciężki i skomplikowany proces. Dużą inspiracje też biorę z kina, dlatego moje treatmenty pełne są screenów ze starych dobrych filmów.

Jakiej rady udzieliłbyś początkującym filmowcom?

Żeby nie przestawali być początkującymi filmowcami. Zawsze trzeba się rozwijać, na każdym planie dowiesz się czegoś nowego, dlatego tak ważna jest pokora. Wszyscy ludzie, których spotkałem na swojej drodze byli bardzo otwarci, słuchają, szukają i chcą iść jeszcze dalej. Zawsze trzeba iść naprzód, ta branża jest nieskończona i to jest w niej najlepsze.

 

O rozmówcy:

Mirek Stanlej Stanek

Reżyser i operator z wieloletnim doświadczeniem w realizacji projektów filmowych i reklamowych oraz teledysków. W 2017 roku był finalistą konkursu Papaya Young Directors, a wyreżyserowana przez niego reklama dla firmy Allegro otrzymała nagrodę za najlepsze zdjęcia. Jest autorem reklam dla Klientów takich, jak YOPE, BP2, Acuvue czy Wiśniowski oraz wielu autorskich projektów dokumentalnych i sportowych, skupiających się na tematyce sportów ekstremalnych, skateboardingu, czy muzyki niezależnej. Zrealizował autorski telewizyjny program dokumentalny „Muzyka ponad Miastem” oraz teledyski dla takich artystów jak: Damian Syjonfam, czy Taraban. Autor dwóch pełnometrażowych filmów deskorolkowych: „Jego Śmiertnik” oraz „Pogo – Odrzut” – ciągle szuka inspiracji w życiu ulicy, tworząc i planując kolejne projekty.

W swoich filmach szuka przede wszystkim prawdy, stara się uchwycić to, co najbardziej ludzkie, szczere i prawdziwe. Często wykorzystuje materiał nakręcony ukradkiem, gdy bohater nie wie, że jest filmowany. Dzień zdjęciowy jest dla niego świętem, dlatego dobra atmosfera na planie ma dla niego ogromne znaczenie. Film traktuje jak pracę zbiorową, a każdą produkcję jako wspólny projekt wszystkich zaangażowanych osób.

Mirek Stanlej Stanek reprezentowany jest przez impresariat bluebird artists.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij