Filmowcy w reklamie: Adrian Panek

Filmowcy w reklamie: Adrian Panek

– Jest coś niezwykłego w tym, że możesz zrobić wszystko. Na początku ogranicza cię tylko twoja wyobraźnia, dopiero potem budżet – na temat pracy filmowca, a także o produkcji reklamowej rozmawiamy z Adrianem Pankiem, reżyserem filmowym.

Pozostałe części cyklu przeczytasz tu >

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Dlaczego zdecydowałeś się zająć filmem i reklamą?

Wydaje mi się, że powodem, jeżeli nie zawsze, to w przeważającej części, są filmy, które się oglądało i które nas zafascynowały. Dla jednych to był Spielberg, dla innych Bergman, a dla innych wszystko po trochu.

Mnie bardzo podobała się możliwość tworzenia zupełnie nowego świata, nastroju, opowieści. Jest coś niezwykłego w tym, że możesz zrobić wszystko. Na początku ogranicza cię tylko twoja wyobraźnia, dopiero potem budżet. Kino to wolność. Reklama pojawiła się wraz ze szkołą filmową, kiedy zobaczyłem inne spoty niż te, które można spotkać w TV. To było odkrycie, że takie perełki można zrobić w tak krótkiej formie. Znowu wyobraźnia.

Gdzie zdobywałeś wykształcenie potrzebne do pracy jako filmowiec?

Skończyłem szkołę filmową, potem zostałem zaproszony do szkoły Wajdy. Po szkole zacząłem robić reklamy i teledyski. Byłe asystentem Filipa Bajona, robiłem swoje filmy krótkometrażowe, potem debiut. Następnie weszły seriale, kolejny film, kolejne seriale. Cały czas reklamy. Każda praca, którą wykonałem jako reżyser, choćby najmniejsza, czegoś mnie uczyła. Czegoś o inscenizacji, grze aktorskiej, jakaś nieoczywista sklejka, jak osiągnąć i przenieść emocje do widza. Tak było np. z pierwszym teledyskiem, jaki robiłem dla T.Love - zrozumiałem, jaką emocję tworzy połączenie obrazu i muzyki, że nie jest to prosta suma, ale może to być nowa jakość i że to się przenosi do widza.

Najważniejsze cechy i umiejętności w pracy filmowca

Wyobraźnia. Zdolność połączenia rzeczy, których nikt nie łączy. Jest różnica między tym, kiedy opisujesz coś, co widzisz w swojej głowie, a abstrakcjami, założeniami, pustymi zdaniami. Mnóstwo ludzi ma wyobraźnię, ale jej nie weryfikowało, nie przenosiło na ekran. Nie wywalało się, próbując ją zrealizować i nie wygrywało dzięki niej. Wyobraźnia jest ciągle weryfikowana przez warsztat i trzeba się pilnować, ale nie możesz być filmowcem, jeśli nie wierzysz w swoją wizję. Scenariusz prawie zawsze ma trzyaktową strukturę i ktoś już wcześniej kręcił spot o jogurcie, więc uczymy się od innych, ale o oryginalności albo o tym, czy coś jest dobre, czy świetne decydują często drobne rzeczy. Między innymi własna wizja.

Który ze zrealizowanych projektów wspominasz najlepiej?

Zawsze najżywszy jest ostatni projekt, on wywołuje najwięcej emocji. Myślę, co się udało, co chciałbym poprawić.

W związku ze śmiercią Jerzego Pilcha przypomniał mi się spot, który z nim robiłem lata temu. Lekko drżała mu ręka i pomyślałem, że może mógłby ją schować do kieszeni. Dowcipnie skomentował, że nie jest to najlepszy pomysł i w dosadnych słowach powiedział, jakby to wyglądało.

Stworzenie reklamy dla jakiej marki najbardziej Ci się marzy?

Chciałbym zrobić teledysk dla Madonny. Najlepiej w latach 80.

Którą produkcję reklamową uważasz za najciekawszą i dlaczego?

Bardzo wdzięcznie wychodzą spoty z modelkami, zwierzętami albo dziećmi. Tak naprawdę ciekawsza u aktorów reklamowych jest naturalna energia, którą mają niż ich warsztat. Zwierzęta i dzieci mają dużo uroku i to się przekłada na efekt. Jestem z tych produkcji bardzo zadowolony. Chociaż praca z dzieckiem, które robi dwudziestą reklamę, potrafi być wyzwaniem. Sami rodzice nie wiedzą już, jak je przekupić. Zwierzęta są pod tym względem mniej skomplikowane.

Największe wyzwania w pracy filmowca

Niezależnie od tego, czy jest to duża forma, czy mała trzeba stworzyć świat, bohaterów, nastrój, opowieść, która działa na widza. Tworzy się inscenizację, rozmawia z aktorami, układa się montaż po to, żeby ten nowy świat ożył samodzielnie, żeby wywołał emocje, żeby nas uwiódł.

Trendy w produkcji reklamowej

Powstaje dużo rzeczy pięknych i wyjątkowych, ale mnóstwo produkcji to proste testimoniale, które po prostu sprzedają masowo podstawowe produkty. To pewnie ma też związek ze zmianami społecznymi, ubywa klasy średniej, więc zanika środek. Poziom realizacji obrazu w reklamach zawsze był wysoki, ale przyjemniej patrzy się na rzeczy ładnie zagrane. Więc z jednej strony są rzeczy coraz subtelniej zrealizowane, a z drugiej te, które wymusza po prostu rynek.

Ocena polskiej branży produkcji filmowej i reklamowej

Kiedy polska branża reklamowa kwitła, filmowa zaliczała doła, ale od czasu istnienia PISF-u sytuacja się zmieniła i polskie produkcje filmowe stają się z roku na rok coraz większą częścią światowego rynku filmowego. Specyfika reklamy polega na tym, że musi być też lokalna, żeby trafić do odbiorcy, ale zawsze była realizowana przez ludzi bardzo utalentowanych. Mam wrażenie, że teraz obie branże przeżywają dobry czas.

Których filmowców najbardziej podziwiasz i dlaczego?

Podobają mi się twórcy, którzy mają szerokie spektrum, nie powtarzają tylko jednej rzeczy, która im wypaliła, ale szukają dalej, potrafią się bawić kinem, u których czuć lekkość i przyjemność z tej pracy. Którzy nie wstydzą się swoich fascynacji czy gustu. Kiedyś byli to Fellini, Spielberg, Scott, Weir, teraz Nolan, Fincher, Boyle czy Abrams. Ale stało się to też teraz bardziej powszechne niż kiedyś: pojawiają się na przykład seriale twórców, których nie znaliśmy wcześniej, a które są sezonową rewelacją. Podoba mi się, że robienie filmów to wolność.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiracja bierze się z wyobraźni, a wyobraźnia ożywa, kiedy projekt staje się bliski. Myślimy o nim, odnosimy to do naszego życia, czytamy, oglądamy pojawiają się połączenia, których się nie spodziewaliśmy. Im więcej jest bodźców na temat, tym lepiej to działa.

Bardzo odległe rzeczy potrafią działać – jakaś scenka na ulicy, muzyka, która ma nastrój, architektura, która ma swoją wewnętrzną konstrukcję i logikę. Całość polega chyba na umiejętności skoncentrowania się na temacie.

Jakiej rady udzieliłbyś początkującym filmowcom?

Z jednej strony trzeba bardzo ufać swojej wizji, a z drugiej trzeba być krytycznym wobec tego, co się robi. Wtedy jest szansa na to, że zrobi się coś oryginalnego i wartościowego.

 

O rozmówcy:

Adrian Panek

Absolwent Wydziału Reżyserii WRiTV UŚ Katowice i  Szkoły Wajdy. Twórca filmów fabularnych, seriali telewizyjnych, teledysków, reklam, autor scenariuszy. Zadebiutował wielokrotnie nagradzanym filmem kostiumowym o awanturniczym pseudomesjaszu Jakubie Franku pt. „Daas”.  Jego drugi film „Wilkołak” otrzymał nagrody m.in. za reżyserię na festiwalu w Gdyni, Tallinie, Rzymie, Brukseli, Atenach, Porto Allegre, Chicago. Współpracował z takimi markami jak Samsung, Nestle, Frugo, Pocztex czy Simplic.

Adrian Panek reprezentowany jest przez impresariat HIGH SPOT.

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij